ksišżki do klasy siódmej, ósmej,23a nawet kilka do dziewištej, i je też pochłonšł...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- Po drugie: gdyby nawet państwa zachodniej Europy naprawdę robiły to samo, co kolejne rządy Polski (a nie robią, o czym za chwilę), to są to państwa bogate i jeśli...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
- Pani Hunter regularnie co miesic wystawiaa czeki za swj pobyt w klinice; bez mrugnicia wasnorcznie wpisywaa odpowiednie sumy, mimo e czasami nawet...
- — Wyczuwacie taką ingerencję nawet teraz? — Śnieżynka dotknęła swego Klejnotu...
- szczęśliwy i bezpieczny – stwierdza, że jest zadowolony, a nawet bardzo zadowolony ( Jak dobrze)...
- tetem, szeroką wiedzą i dobrymi po-byłby w stanie rozstrzygnąć dylema-i nawet jeśli czuje jego spadek, to sa-mysłami na rejsy, to nie odniesie...
- Mahskevic nie podniósł nawet wzroku znad swych korzennych roślin, choć przerwał wyrywanie chwastów na dość długo, by zastanowić się nad tą propozycją...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
W końcu przyłapano go, jak czytał ćwiczenia do algebry, wyniesione ze składziku, i wysłano na dywanik do dyrektorki za nieupoważnionš naukę i nienormalne zachowanie”.
Irma poszła do szkoły, próbowała zajšć się sprawš sama. Dyrektorka na jej prosty ubiór i ciężki akcent zareagowała pogardš; nakazała, by Isaac darował sobie rozwój ponad wiek” i skupił się na spełnianiu klasowych standardów”.
Kiedy Irma próbowała zauważyć, że chłopiec dawno już wyprzedził te standardy, dyrektorka przerwała jej w pół słowa i poinformowała jš, że Isaac będzie musiał zadowolić się powtarzaniem wszystkiego jeszcze raz.
- To oburzajšce - powiedziała doktor Marilyn. - Po prostu oburzajšce. No już, już, wytrzyj oczy… Trzy lata do przodu? Sam?
- Dwa, prawie trzy.
- Mój najstarszy, John, był trochę podobny. Nie aż tak mšdry jak twój Isaac, ale szkoła zawsze go męczyła, bo za szybko mu szło.
Ależ mielimy z nim przejcia! Teraz jest starszym rezydentem na psychiatrii w Stanford. - Doktor Marilyn się rozpromieniła. - A może twój Isaac mógłby być lekarzem, Czy to by nie było cudowne, Irmo?
Irma pokiwała głowš, jednym uchem słuchajšc szczebiotania doktor Marilyn.
- Kiedy dziecko jest takie mšdre, Irmo, nie ma granic… Daj mi numer tej dyrektorki, a ja sobie z niš porozmawiam. - Kichnęła, zakaszlała, wytarła nos. Zamiała się. - Ten baryton z pewnociš doda mi autorytetu.
Irma milczała.
- Podaj mi numer, moja droga. Cisza.
- Irmo?
- Nie chcę kłopotów, doktor Em.
- Już masz kłopoty, Irmo. Teraz musimy znaleć rozwišzanie. Irma wbiła wzrok w podłogę.
- Co? - Doktor Marilyn spytała ostro. - Ach. Martwisz się o konsekwencje, o to, że kto wykorzysta to przeciwko tobie i twojej
rodzinie. Cóż, moja droga, nie przejmuj się tym. Jeste tu legalnie. Kiedy załatwialimy wam papiery, przyłożylimy dużš wagę do wszystkich szczegółów.
- Nie rozumiem - powiedziała Irma. Doktor Marilyn westchnęła.
- Kiedy wynajęlimy adwokata… abogado…
- Nie to - przerwała Irma. - Nie rozumiem, skšd wzišł Isaac. Ja nie mšdra, Isaiah nie mšdry, tamci dwaj nie mšdrzy.
24
Doktor Marilyn zastanawiała się chwilę nad odpowiedziš. Nadgryzła grzankę i odłożyła jš na talerz.
- Jeste mšdra, moja droga.
- Nie jak Isaac. On zawsze szybki, Isaac. Chodzi szybko, mówi szybko. Ocho… osiem miesięcy on mówi, mówi papa, mama,pan*, vaca**. Tamci dwaj czternacie, piętnacie…
- Osiem miesięcy? - powiedziała doktor Marilyn. - O rany. To niesamowite, nawet John nie powiedział ani słowa, dopóki nie skończył roku. - Opadła na oparcie krzesła, zamyliła się, a potem nachyliła do Irmy i wzięła jš za ręce. - Zdajesz sobie sprawę, jaki otrzymała dar? Czego taki kto jak Isaac może dokonać?
Irma wzruszyła ramionami.
Doktor Marilyn wstała, zakaszlała i podeszła do wiszšcego na cianie w kuchni telefonu.
- Zadzwonię do tej durnej dyrektorki. W taki czy inny sposób jako to załatwimy.
Doktor Marilyn stawiła czoło biurokracji szkoły państwowej i nie wskórała więcej niż Irma.
- Niesłychane! - zawołała. - Ci ludzie to skończeni kretyni!
Rozmówiła się z doktorem Sethem i we dwójkę postanowili porozmawiać z doktorem Melvynem Pogue’em, dyrektorem Burton
Academy, w której John, Bradley i Elizabeth Lattimore’owie dostawali prawie same pištki.
To był strzał w dziesištkę. Burton dostała się pod ogień krytyki swoich co bardziej postępowych alumnów jako uczelnia biała i elitarna, i chociaż nakrelono plany zwiększenia różnorodnoci uczniów, nie podjęto jeszcze ku temu żadnych kroków.
- Ten chłopiec - stwierdził doktor Pogue - wyglšda na doskonałego kandydata.
- Jest niesłychanie bystry - powiedział doktor Seth. - To dobrze wychowany, religijny młody człowiek. Ale nie wymagajmy od niego doskonałoci. Nie ma potrzeby go naciskać.
- Tak, tak, oczywicie, doktorze Lattimore. - W szufladzie biurka Pogue^ leżał wieżo podpisany przez Lattimore’a czek. Czesne za pełny rok nauki, do tego pienišdze na remont sali gimnastycznej. - To dobrze, że mšdry i religijny… Ehem, to na pewno katolik?
Pan (hiszp.) - chleb (przyp. red.). * Vaca (hiszp.) - krowa (przyp. red.).
25
Isaac zjawił się w kampusie Burton, na Trzeciej przy McCadden - w odległoci krótkiego spaceru od posiadłoci Lattimore’ów -
wieżo ostrzyżony i ubrany w najlepsze kocielne ubranie. Szkolny psycholog przepucił go przez serię testów i oznajmił, że chłopiec
wykracza poza skalę”.
Irma i Isaiah Gomez oraz ich syn zostali umówieni z doktorem Melyynem Pogue’em, jego asystentem, z Ralphem Gottfriedem, przewodniczšcym komitetu fakultetów, oraz MonšHornsby, kierowniczkš administracji. Wszyscy ci ludzie byli umiechnięci, białoróżowi, bez wyjštku otyli. Mówili bardzo szybko, a Isaac tłumaczył, kiedy jego rodzice wydawali się nie rozumieć.
Tydzień póniej przeniósł się do Burton jako siódmoklasista. Dodatkowo zapewniono mu indywidualne lekcje wzbogacajšce”, polegajšce głównie na samodzielnym czytaniu w zastawionym ksišżkami gabinecie Melvyna Pogue’a.
Jego bracia, szczęliwi i krnšbrni w szkole państwowej, uznali wszystko to za dziwactwo - burtoński mundurek: mieszne, niebieskie, plisowane spodnie, biała koszula, szaroniebieska marynarka i pasiasty krawat; to, że Isaac jedził z mamš autobusem do pracy i cały dzień zadawał się z Angolami; to, że uprawiał sporty, o których nigdy nie słyszeli, a więc hokej na trawie, wodne polo, sšuasha, oraz jeden, o którym słyszeli, ale który uważali za nieosišgalny: tenis.
Kiedy pytali Isaaca, jak to jest, mówił, że może być”, ale pilnował się, żeby nie ujawniać za dużo uczuć. Nie było powodu, żeby bracia czuli się gorsi.