- Kolskiego żona...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ilustruje to rysunek poniżej...
- Some Java ORB products offer proprietary solutions to this problem...
- - Nie mam pojęcia...
- In England, Wales and Northern Ireland the General Certificate of Secondary Education General Certificate of Education Advanced (GCE (GCSE) is the main...
- Ten bohaterski duch męstwa i wytrzymałości, który zatarł publiczne i prywatne nieporozumienia w całej flocie, jest wielkim legatem lorda Nelsona, potrój nie...
- – Nie...
- pamiętać, że do wyjątków należą regulacje (np...
- Należeli do partyi moich wujów, przeciwnej wielkiemu hetmanowi i dworowi...
- Przykłady
- Pani Hunter regularnie co miesiąc wystawiała czeki za swój pobyt w klinice; bez mrugnięcia własnoręcznie wpisywała odpowiednie sumy, mimo że czasami nawet...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
.. - wydusiła z siebie Beatka
- Co Kolskiego żona? Umarła?
- Nie. Dzwoniła dopiero co, że całą noc był chory... Dopiero o siódmej zasnął...
- O siódmej powinien był obudzić się i przyjść do pracy.
- ...i ona go zamknęła na klucz w mieszkaniu, żeby nie wyszedł, bo jest nie do życia...
Karol pomyślał, że Kolskiego żona musiała znienacka zwariować. No dobrze, to Rolski, a reszta..
- Za kwadrans czekam na konkretne informacje
Przerażona Beatka rzuciła się do telefonu. Z osiemnastu osób, zatrudnianych przez Karola, osobiście podniosła słuchawkę tylko jedna. W pozostałych wypadkach odezwały się trzy żony, jedna gosposia i dwie mamusie, komunikując sucho, iż delikwent jest ciężko chory, właśnie zasnął i NIE ZOSTANIE obudzony. O rodzaju choroby nie życzyły sobie rozmawiać. Reszta nie odbierała telefonów.
Jedyny uchwytny, asystent głównego księgowego trzymający rękę na pulsie cen wszystkich materiałów budowlanych świata, słabym głosem wyjaśnił, że właśnie się obudził, ale nie czuje się na siłach wstać z łóżka. W ogóle boi się wstać, żeby go na nowo nie złapało. Jeszcze chociaż ze dwie godziny...
- No dobrze, ale co ci jest? - dopytywała rozpaczliwie Beatka. - Ja muszę Wolskiemu powiedzieć, awanturuje się z Kopenhagi! Na co jesteś chory, na litość boską? Co to za jakaś epidemia?
- A co? - zainteresował się niemrawo asystęt - Ktoś jeszcze...?
- Wszyscy! Nikogo nie ma w pracy! Nie odpowiadają! Rodziny mówią, że chorzy! Co to za choroba, plaga jakaś czy co, mów natychmiast, na co jesteś chory, za dwie minuty muszę dzwonić do szefa, co ci jest?!
- O rany...
- CO ci jest...?!!!
Asystentowi głównego księgowego wróciły nagle utracone nocą siły.
- Sraczkę mam!!! - wrzasnął okropnie. - Wszechświatową!!! - Po czym znów oklapł i wyszeptał słabo: - To znaczy nie wiem, czy jeszcze mam, ale całą noc miałem. Możliwe, że już mi przeszło, ale mnie złożyło i jeszcze się boję...
Beatkę zamurowało na całą minutę.
Ani asystent głównego księgowego, ani nikt inny nie musiał się bać, zioła bowiem odwaliły swoją robotę rzetelnie i zaniechały dalszej działalności. Szczególnie senes wykorzystał właściwe mu moce, polegające na tym, że przeczyszczał i zatrzymywał, pozostawiając przewód pokarmowy w idealnym stanie, gotowy do podjęcia normalnej pracy. W gruncie rzeczy cały personel Karola przeszedł kurację zdrowotną, może nieco gwałtowną, ale za to wysoce korzystną dla organizmu.
Beatka po minucie odzyskała siły, zmobilizowała się i zadzwoniła do szefa. Rzecz jasna, na komórkę.
- Dziesięcioro się nie odzywa, odpowiedziało, licząc z Rolskim, siedem rodzin i jeden Teodor - oznajmiła rzeczowo. - Wszyscy byli chorzy całą noc i są niezdatni do wyjścia z domu.
- Na co chorzy? - warknÄ…Å‚ Karol.
- Nikt nie chciał powiedzieć. Dopiero Teodor...
- Dostanie premiÄ™. No?
- Silne zaburzenia żołądkowe - określiła elegancko Beatka.
- Jakie, do diabła, zaburzenia?!
- No, takie... PrzeczyszczajÄ…ce...
- Sraczka! - odgadł zaskoczony Karol po sekundzie milczenia. - Co za cholera...? Jeszcze ich szarpie?
- Sądząc po Rolandzie i Teodorze, już chyba nie, ale bardzo zdechli i nie mają siły wyjść z domu.
W przyczyny osobliwego pogromu Karol chwilowo wnikać nie zamierzał. Zastanawiał się przez całe trzy sekundy.
- Niech ich przywiozą na noszach. Ściągnij im Gwarczyka, Pilczyckiego i Miąsikową. Ostatni termin: trzynasta piętnaście. A sama znajdź mi zaraz brudnopis umowy z CWiP. Brudnopis, nie ostateczną na wersję! Odzwoń natychmiast, jak znajdziesz.
W ten sposób, po ciężkiej nocy personelu, ciężki dzień przeżyła Beatka, aczkolwiek po Gwarczyka, Pilczyckiego i Miąsikową nie trzeba było wysyłać karetki i noszy. Sami przyjechali taksówkami, zażądawszy przedtem, przez telefon, zorganizowania im posiłku w postaci czerstwej bułeczki, sucharków i rumianku. Miąsikowa dodatkowo uparła się przy dwóch bananach.
Myśl, żeby zlekceważyć apel szefa, nikomu nic zaświtała w głowie. Karol nie zagroził wprawdzie żadnymi represjami, ale wiadomo było, że niedbały, leniwy i oporny poleci z miejsca. Karol wymagał ostro, płacił jednakże doskonale, a ponadto pozwalał partycypować w zyskach, co czyniło pracę u niego godną wszelkich starań.
Dzięki energicznej akcji zdołał załatwić w Kopenhadze dwie sprawy, trzecia mu jednak umknęła.