– Nie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- znalazÅ‚ i któż zarÄ™czy, czy jÄ… znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze rÄ™ce od Bohuna uwolniÅ‚ i przez tyle niebezpieczeÅ„stw, przez...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego wiÄ™c oÅ›miela siÄ™ podejść do kapÅ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caÅ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć siÄ™ nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Krzysztof przetarÅ‚ palcami oczy i powtórzyÅ‚ bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem: – Precz, precz, zabierzcie stÄ…d tego czÅ‚owieka...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
- – Zabierzesz stÄ…d te akta, zrobisz gdzieÅ› kopie, rozeÅ›lesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po caÅ‚ych Stanach, a resztÄ™ ukryjesz,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Z oddali, ze wszystkich stron, dobiegło wycie wilków-martwiaków.
– Na oddech Kaptura! – zaklęła jedna z żoÅ‚nierek.
Tak jest, ich głos jest tak przepojony nieziemskim smutkiem, że umysły śmiertelników nie są w stanie tego znieść. Och, K’rulu, co mamy teraz zrobić?
– WydawaÅ‚oby siÄ™, że ci, którzy żyjÄ… tak krótko, nie mogÄ… być zbyt skomplikowani.
Sójeczka uśmiechnął się z goryczą.
– JeÅ›li to miaÅ‚y być przeprosiny, bÄ™dziesz musiaÅ‚a postarać siÄ™ bardziej, Korlat.
Kobieta Tiste Andii westchnęła i w bardzo ludzkim geście przesunęła dłonią po długich, czarnych włosach.
– Ale z drugiej strony – ciÄ…gnÄ…Å‚ MalazaÅ„czyk – wystarczy mi nawet twoje chrzÄ…kniÄ™cie.
Jej oczy rozbłysły.
– Tak? Jak mam to rozumieć?
– Spróbuj dosÅ‚ownie, dziewczyno. Kilka ostatnich dni nie byÅ‚o dla mnie zbyt przyjemnych. WolaÅ‚bym, żeby wszystko byÅ‚o tak jak dawniej, i przyjmÄ™ to, co mogÄ™ dostać. Nie umiem już wyrazić tego proÅ›ciej.
Pochyliła się w siodle i położyła dłoń na jego pokrytym kolczugą ramieniu.
– DziÄ™kujÄ™. WyglÄ…da na to, że to do mnie trzeba przemawiać prosto.
– Na to nic już nie powiem.
– JesteÅ› mÄ…drym czÅ‚owiekiem, Sójeczka.
Od kÅ‚Ä™biÄ…cych siÄ™ na równinie Tenescowri dzieliÅ‚y ich jeszcze dwa tysiÄ…ce kroków. Byli coraz bliżej. W ich szeregach nie byÅ‚o żadnego Å‚adu, pomijajÄ…c samotnego jeźdźca, który podążaÅ‚ przodem. Wychudzony mÅ‚odzieniec dosiadaÅ‚ garbatego pociÄ…gowego deresza. Tuż za jeźdźcem – Sójeczka pomyÅ›laÅ‚, że to z pewnoÅ›ciÄ… Anaster – ciÄ…gnęło kilkanaÅ›cie kobiet. ByÅ‚y rozczochrane i wydawaÅ‚y z siebie bezÅ‚adne wrzaski. OtaczaÅ‚a je aura szaleÅ„stwa i mrocznej grozy.
– To zapewne Kobiety Martwego Nasienia – wyjaÅ›niÅ‚a Korlat, zauważywszy, że siÄ™ na nie gapi. – Wyczuwam czarodziejskÄ… moc. SÄ…dzÄ™, że to one sÄ… prawdziwymi strażniczkami Pierwszego Dziecka.
Sójeczka odwrócił się w siodle, by przyjrzeć się malazańskim legionom, które ustawiły się pięćdziesiąt kroków za nim.
– Gdzie jest Anomander Rake? Ta tÅ‚uszcza może w każdej chwili ruszyć do ataku.
– Nie zrobi tego – zapewniÅ‚a Korlat. – Te czarownice wyczuwajÄ… bliskość mojego pana. Niepokoi je to i ostrzegajÄ… swe wybrane dziecko.
– Ale czy ono ich wysÅ‚ucha?
– Lepiej dla niego...
Jej słowa zagłuszył nagły ryk. Tenescowri rzucili się do ataku, nieustraszeni i pełni desperacji. Umysł Sójeczki zaatakowała fala mocy Kobiet Martwego Nasienia. Jego serce zabiło nagle, ogarnięte dziwną paniką.
– Oprzyj siÄ™ strachowi, kochany! – wysyczaÅ‚a przez zÄ™by Korelat.
Sójeczka wyciągnął z warknięciem miecz i zawrócił konia, by spojrzeć na żołnierzy. Fala czarodziejskiego lęku dotarła już do nich, uderzając w szeregi. Zachwiali się, lecz żaden nie cofnął się ani o krok. Po chwili jego Malazańczycy wzięli się w garść.
– Uwaga! – krzyknęła Korlat. – Mój pan przybywa w peÅ‚ni swej mocy!
Wydawało się, że powietrze ugięło się wokół nich, przygniecione ogromnym, niewidzialnym ciężarem. Niebo ogarnął budzący lęk mrok.
Koń Sójeczki potknął się, nogi ugięły się pod nim. Po chwili zwierzę odzyskało równowagę, kwicząc głośno.
Rozszalał się zimny, przenikliwy wicher, który przycisnął do ziemi trawę przed weteranem i Korlat, a potem uderzył w masę atakujących Tenescowri.
Podmuch odrzucił do tyłu Kobiety Martwego Nasienia, które padły na ziemię, dręczone nagłymi konwulsjami. Za ich plecami pierwsze szeregi szarżującej tłuszczy próbowały się zatrzymać, lecz stratowały je następne. W ciągu jednego uderzenia serca tłum ogarnął chaos. Ludzie ginęli zdeptani bądź też byli spychani naprzód, wymachując bezradnie kończynami.
Tuż nad głową Sójeczki przeniknął czarny, srebrnogrzywy smok, niesiony lodowatym wichrem.
Czekała nań samotna postać Anastera. Jego dereszowaty koń nawet się nie wzdrygnął. Pierwsza linia Tenescowri za jego plecami zmieniła się w skłębiony chaos.
Anomander Rake opadł na młodzieńca.
Anaster wyprostował się w siodle i rozpostarł szeroko ramiona.
Potężne szpony zacisnęły się na Pierwszym Dziecku i poderwały je z końskiego grzbietu.
Smok pomknął w górę, ściskając zdobycz.
I nagle zachwiał się w locie.
– Bogowie, on jest jak trucizna! – krzyknęła Korlat.
Smok wyciągnął nogę w bok, odrzucając od siebie Anastera. Młodzieniec zakoziołkował w powietrzu niczym szmaciana lalka, spadł w tłum Tenescowri daleko po prawej i zniknął Sójeczce z oczu.
Anomander Rake wyrównał lot, opuścił klinowatą głowę i runął na chłopską armię, otwierając pełną kłów paszczę.
Popłynęła z niej surowa moc Kurald Galain. Kłębiąca się ciemność, którą Sójeczka widział już kiedyś pod Pale. Wtedy jednak pozostawała ona pod ścisłą kontrolą, natomiast później, gdy Korlat prowadziła go przez grotę, była zupełnie spokojna. Tym razem jednak Pradawna Grota Ciemności zerwała się z uwięzi.
To znaczy, że istnieje jeszcze jedna droga do Kurald Galain. Jest nią gardziel tego smoka.
Tenescowri kładli się szerokim pokotem. Ich ciała rozpuszczały się całkowicie i zostawiały jedynie łachmany. Smok leciał równo, kładąc za sobą ścieżkę zniszczenia, która dzieliła armię na dwie kłębiące się i oddalające od siebie części.
Gdy Anomander Rake dotarł do jej końca, wzbił się ku niebu i zawrócił, gotowy do drugiego przelotu.
Nie było to już konieczne. Siły wroga poszły w rozsypkę, pierzchając na wszystkie strony. Sójeczka zauważył, że tu i ówdzie Tenescowri zwrócili się przeciwko sobie niczym pies kąsający własne rany. Bezsensowne mordy i samozniszczenie rodziły się ze ślepego, bezrozumnego przerażenia.
Smok przemknął nad ogarniętym paniką tłumem, lecz nie otwierał groty po raz drugi.
Wtem Anomander Rake odwrócił głowę.