Jednakże ze zdrowiem jej było gorzej...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Niemniej obawiaĹ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byĹ‚o oczywiste, ĹĽe prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
- — Chce pan powiedzieć, ĹĽe rurÄ™ zaĹ‚oĹĽono, kiedy nie byĹ‚o jeszcze krateru ani tego wÄ…wozu? — spytaĹ‚em...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Zdarzyło się więc, iż jednego razu zaszedł do świątyni gagatek z tych rodu, dzięki którym rzecz poszła w mowie, że warszawiak w pracy, a wilk u pługa, to jednaka przysługa...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- ciekawe i co mnie osobiĹ›cie bardzo zaskoczyĹ‚o — zdaĹ‚em sobie spra- wÄ™, ĹĽe czasami pracujÄ…c mniej i krĂłcej, moĹĽna byĹ‚o zrobić wiÄ™cej, niĹĽ...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Stała się nadzwyczaj wrażliwa. Serce biło nieregularnie. Doktor powiedział mi nawet, że może umrzeć bardzo prędko.
Nie mówiłem tego Ichmieniewom, by ich nie przestraszyć. Mikołaj Siergieicz był najzupełniej pewien, że Nelly wyzdrowieje przed podróżą.
- Ojczulek już wrócił! - rzekła Natasza posłyszawszy jego głos. - Chodźmy, Wania.
Mikołaj Siergieicz, zaledwie przeszedł przez próg, swoim zwyczajem zaczął głośno mówić, Anna Andriejewna zaczęła machać na niego rękami. Starzec uciszył się natychmiast
1048
i ujrzawszy mnie i Nataszę, szeptem zaczął nam prędko opowiadać o rezultacie swych starań. Posada, o którą zabiegał, została mu zapewniona, z czego bardzo się cieszył...
- Za dwa tygodnie można będzie jechać - powiedział zacierając ręce i obrzuciwszy ukradkiem Natasze zatroskanym spojrzeniem. Lecz ta odpowiedziała mu uśmiechem i przytuliła się do niego, toteż wątpliwości jego rozwiały się momentalnie.
- Pojedziemy, pojedziemy, moi drodzy, pojedziemy! - powiedział uradowany. - Tylko ty, Wania, z tobą tylko boleśnie będzie się rozstać... (Mimochodem dodam, iż nigdy nie zaproponował mi, bym wyjechał wraz z nimi, co, sądząc z jego charakteru, uczyniłby z pewnością... w innych okolicznościach, gdyby nie wiedział o mojej miłości do Nataszy.)
- Cóż robić, moi drodzy, cóż robić! Przykro mi, Wania, ale zmiana miejsca ożywi nas wszystkich... zmiana miejsca to znaczy zmiana wszystkiego! - dodał, raz jeszcze spojrzawszy na córkę.
Wierzył w to i był zadowolony, że w to wierzy.
- A Nelly? - powiedziała Anna Andriejewna.
- Nelly? No cóż... Nelly jest trochę chora, ale do tego czasu wyzdrowieje z pewnością. Już teraz jest jej lepiej; jak myślisz, Wania? - spytał jakby przestraszony i z niepokojeni popatrzył na mnie, jak gdybym to ja właśnie powienien był rozstrzygnąć jego niepewność.
- No, a co z nią? Jak spała? Wszystko dobrze? Nie obudziła się teraz? Wiesz co, Anno Andriejewno, przesuńmy czym prędzej stolik na taras, wszyscy przyjdą, siądziemy razem i Nelly do nas wyjdzie... Będzie cudownie. Może ona jeszcze śpi? Pójdę do niej. Popatrzę na nią tylko... nie zbudzę jej, możesz się nie niepokoić - dodał widząc, iż Anna Andriejewna znowu macha na niego rękami.
Lecz Nelly już się zbudziła. Po kwadransie, jak zwykle, siedzieliśmy przy wieczornej herbacie.
Nelly przywieźliśmy w fotelu. Przyszedł doktor, przyszedł Masłobojew. Przyniósł dla Nelly duży bukiet bzu, lecz był widocznie zatroskany i jakby zły.
A propos: Masłobojew przychodził prawie co dzień. Mówiłem już, że wszyscy, a zwłaszcza Anna Andriejewna, polubili go nadzwyczajnie, lecz nigdy ani słowem nie wspominało się
1049
o Aleksandrze Siemionownie i nie wspominał o niej również Masłobojew. Anna Andrejewna, dowiedziawszy się, że Aleksandra Siemionowna jeszcze nie zdążyła zostać jego legalną małżonką, zdecydowała, że ani przyjmować jej, ani nawet mówić o niej w domu nie wolno. Tego przestrzegano i to maluje dostatecznie samą Annę Andriejewnę. Zresztą gdyby nie miała Nataszy, a co najważniejsze, gdyby nie zdarzyło się to, co się zdarzyło, może nie byłaby taka skrupulatna. Nelly była tego wieczora jakoś szczególnie smutna, a nawet czymś zatroskana. Jak gdyby miała zły sen i myślała o nim. Lecz podarunek Masłobojewa ucieszył ją bardzo i z rozkoszą spoglądała na kwiaty, które postawiono przed nią w szklance.
- To ty tak lubisz kwiatki, Nelly? - spytał staruszek. - Poczekaj! - dodał żywo - jutro zaraz... no, zobaczysz sama!...
- Lubię - odpowiedziała Nelly - pamiętam, jakeśmy mamusię witali kwiatami. Mamusia, gdy jeszcze byliśmy tam (tam - znaczyło teraz: za granicą), była raz przez miesiąc bardzo chora. Ja i Henryk umówiliśmy się, że kiedy wstanie i po raz pierwszy wyjdzie ze swojej sypialni, skąd nie wychodziła przez cały miesiąc, ubierzemy wszystkie pokoje kwiatami. Tak też zrobiliśmy. Mamusia powiedziała wieczorem, że nazajutrz rano z pewnością będzie jeść śniadanie razem z nami. Wstaliśmy raniutko. Henryk przyniósł dużo kwiatów i cały pokój ubraliśmy zielonymi liśćmi i girlandami. Był bluszcz i jeszcze takie szerokie liście, których nie znam - i jeszcze inne liście, które przyczepiają się do wszystkiego, i białe, duże kwiaty, i narcyzy, lubię je ze wszystkich kwiatów najbardziej, i róże były, takie cudne róże, i dużo, dużo było kwiatów. Rozwiesiliśmy girlandy, porozstawiali kwiaty w wazonikach, a były tam takie kwiaty jak całe drzewa, w dużych cebrach; rozstawiliśmy je po kątach i koło fotela mamusi i kiedy mamusia wyszła, zdziwiła się bardzo i ucieszyła, a Henryk był bardzo zadowolony. Pamiętam to i teraz.
Tego wieczora Nelly była jakoś szczególnie słaba i rozdrażniona. Doktor spoglądał na nią z niepokojem. Ale ona bardzo chciała mówić. Długo, aż do zmroku, opowiadała o swym poprzednim życiu tam i nie przerywaliśmy jej. Tam z mamusią i Henrykiem długo jeździli i dawne wspomnienia wyraziście powstawały w jej pamięci. Ze wzruszeniem opowiadała o błękit-
1050