Hej! Myślę, że nadszedł czasna pałacową rewolucję (...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Co masz na myĹ›li?– MyĹ›lÄ™ o Kamili...
- - MyĹ›lÄ™ - powiedziaĹ‚, z uwagÄ… dobierajÄ…c sĹ‚owa – ĹĽe zamiast wydawać pieniÄ…dze na obce wojska, lepiej zrobiĹ‚byĹ› odtwarzajÄ…c milicjÄ™ wieĹ›niakĂłw,...
- - Jakie będzie zatem twoje następne posunięcie?- Myślę, że w celu uzyskania pozostałych informacji posłużę się numerami ubezpieczeń społecznych -...
- – Hej! ĹĽeby siÄ™ to tak udaĹ‚o tÄ™ wyspÄ™ i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekĹ‚ Maćko...
- – Hej! – krzyknÄ…Ĺ‚ swym ochrypĹ‚ym i niemal bezdĹşwiÄ™cznym gĹ‚osem, ktĂłry przypominaĹ‚ plusk kamieni wrzucanych do podziemnego jeziora...
- 25 Myślę, że chodzi mu o to, że walka z nami nie byłaby łatwa...
- Myślę, że to jest bogate i sensowne życie...
- — Wyczuwacie takÄ… ingerencjÄ™ nawet teraz? — ĹšnieĹĽynka dotknęła swego Klejnotu...
- I
- teresowaniem i w konsekwencji działaniem poprzedzonym decyzja-mi, są ograniczone wyłącznie tym, jakie znamy sposoby ich genero-wania, wytwarzania,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
..) Będę wznosił okrzyki, zabiję króla
zgniotę jego sługi
Czy rzeczywiście? Refren piosenki brzmiał:
No tak, ale co może zrobić biedny chłopak Oprócz tego, że śpiewa w rockandrollowym zespole W śpiącym Londynie po prostu nie ma miejsca Na walkę na ulicach! Nie!
Po ukazaniu się albumu chłopcy doszli do wniosku, że jest się z czego cieszyć, i zorganizowali uroczyste przyjęcie. Doszło do walki na torty - piguły z bitej śmietany rozbijały się na twarzach zaproszonych przedstawicieli Dekki. Tak więc nawet w „śpiącym Londynie" udało się Stonesom wziąć odwet za okładkę i opóźnienie w wydaniu płyty. Miejscem akcji był, co prawda, ekskluzywny hotel Gore, nie ulice, ale lepsza mała satysfakcja niż żadna.
Promujący piosenkę Jumpin' Jack Flesh film, którego twórcą był Michael Lindsay-Hogg, wzbudził ogromne zainteresowanie i był - zdaniem Jaggera -niebagatelnym czynnikiem wpływającym na sukces singla. Zrodził się więc pomysł, żeby w podobny sposób zareklamować płytę BEGGARS BANQUET. Tak doszło do realizacji telewizyjnego widowiska „The Rolling Stones' Rock-and-Roll Circus", które miało wynagrodzić wiernym fanom nieobecność zespołu na estradzie. Reżyserował ponownie Lindsay-Hogg, profesjonalista mający za sobą doświadczenie kilku lat pracy nad Ready, Steady, Go! Do programu zaproszono szereg znakomitości. Nie skorzystał z zaproszenia Dr John (czyli Mac Reben-nack, voodoo-rocker z Nowego Orleanu), nie przybyła także grupa Traffic. Udział wzięli natomiast John Lennon i Yoko Ono, Erie Clapton, Mitch Mitchell (perkusista The Jimi Hendrix Experience), zespoły The Who i Jethro Tuli oraz cała plejada barwnych postaci z Robert Frossett Circus - klowni, akrobaci, żonglerzy, poły-kacz ognia, a także zwierzęta, wśród których wyróżniał się imponującym wyglądem syberyjski tygrys. Jakby tego wszystkiego było mało, wystąpił także amerykański bluesman Taj Mahal oraz brytyjska zakonnica (no, prawie) Mariannę Faithfull. Jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze boksującego kangura,
136
szykowało się bezprecedensowe widowisko. Doprawdy szkoda, że nikt go nie zobaczył. Aha, właśnie - nie doszło do emisji programu.
Dlaczego? Zaważył chyba perfekcjonizm Micka. Nagrania ciągnęły się w studiach BBC przez trzy grudniowe noce. Zaproszono do udziału widzów -bilety wysyłał fanklub i redakcja „New Musical Express". Przybywające zastępy fanów ubierane były przy wejściu w kolorowe kapelusze i poncza. Sensację wywołało powołanie jednorazowej supergrupy The Dirty Mac, w składzie: Erie (gitara solowa), John (gitara rytmiczna), Keith (gitara basowa!), Mitch (perkusja), Yoko (to co zawsze), która wykonała piosenkę Lennona z BIAŁEGO ALBUMU, Yer Blues. Większa część widzów nie doczekała się Stonesów. Chłopcy wyszli na scenę ostatniego dnia dobrze po północy i widownia była już w znacznym stopniu przerzedzona. Na rozgrzewkę i powitanie najbardziej wytrwałych zagrali Route 66, Confessin'the Blues i Jumpin' Jack Flash. Potem kamery zaczęły pracować. Jeszcze dwa razy Jumpin' Jack Flash, trzy razy Parachute Woman i - premierowe wykonanie, zapowiedź następnego singla i longplaya - You Can'tAlways Get What You Want. Po przerwie zagrali jeszcze kilka piosenek, kończąc występ utworami Sympathy For The Devil i Salt Of The Earth. W tym ostatnim do zespołu przyłączyła się widownia, John i Yoko, Erie Clapton oraz The Who. O szóstej rano wykonawcy i widzowie udali się do domu.
Jagger nie był zadowolony z występu Stonesów. Wszyscy goście wypadli świetnie, tego nikt nie kwestionował. Szczególne wrażenie zrobili The Who, Jethro Tuli i Mariannę śpiewająca Something Better. Mick nie zgodził się jednak na emisję programu. Nikt nie powiedział tego wprost, ale występ Rolling Stonesów położył Brian. Ludzie, znajdujący się w studiu w czasie kręcenia „Rockand-rollowego Cyrku Stonesów", opisywali, że Brian był kompletnie „nabuzowany", nieprzytomny, nieobecny. Ledwo trzymał się na nogach. Niezdolny praktycznie do niczego więcej oprócz uderzania kilku podstawowych akordów, przynosił wstyd zespołowi. Zainteresowanie programem ostygło, ale nie wygasło przez następne 20 lat. Co jakiś czas pojawiała się pogłoska, że „The Rolling Stones Rock and Roli Circus" będzie wreszcie pokazany w telewizji, albo że ukaże się przynajmniej płyta ze ścieżką dźwiękową programu. Nikt raczej nie spodziewał się... książki. Piękny album z fotosami z koncertu wydany został w roku 1992. Płyta i film ukazały się wreszcie w 1995 roku. Upłynęło zbyt wiele czasu, żeby miały stać się sensacją, ale recenzje zebrały... entuzjastyczne! Na płycie jest tylko muzyka i najlepsze wykonanie należy bezsprzecznie do grupy The Who. Absurdalna kantata A Quick One (While He's Away) warta jest dobrego skręta w każdej wersji, a szczególnie uchwycona na żywo. „Cyrkowe" wykonanie nikogo z pewnością nie rozczaruje (chociaż brak tu jeszcze zdumiewającej perfekcji, uzyskanej przez The Who na słynnym koncercie w Leeds dwa lata później). Mariannę z wielkim spokojem i z dużą klasą śpiewa Something Better, niezły popis daje też zespół Jethro Tuli, wtedy jeszcze sensacyjny debiutant. Amerykański bluesman Taj Mahal (czas pokazał, że jednak drugoligowy) nie najlepiej pasuje dziś do obrazka i z lekka nudzi, choć w owym czasie wzbogacił widowisko symbolicznym
137
choćby nawiązaniem do muzyki korzeni. Cieszy natomiast spontaniczna super-grupa, The Dirty Mac - ale tylko przez chwilę. Dopóki chłopcy grają Yer Blues Johna z BIAŁEGO ALBUMU, zabawa jest przednia. Kończy się jednak natychmiast po pojawieniu się dziewczynki - w prostym jamie Whole Lotta Yoko, tytułowa Yoko (ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że już sam tytuł sygnalizował, iż będzie jej za wiele...) zagłusza swoim skowytem nawet elektryczne skrzypce (grał na nich lvry Gitlis)! I tyle goście, reszta płyty należy do gospodarzy. Dość zgodnie przeważała opinia, że nie jest to najlepszy występ Stonesów, choć słychać, że zespół wyraźnie się rozgrzewa. Jumpin' Jack Flash wypada blado, Parachute Woman niewiele lepiej. Chłopcy łapią dobre wibracje w piosence No Expecta-tions, ale prawdziwy koncert rozpoczyna się dopiero w trakcie premierowego wykonania You Can'tAlways Get What You Want. W utworze Sympathy For The Devil jest już bardzo dobrze, a cały występ kończy zbiorowe odśpiewanie Jaggerowskiej apoteozy proletariatu, Salt Of The Earth. I to wszystko. Ale mamy jeszcze wizję...