Eddie niewyraźnie skinął głową...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- W takiej scenerii sam siebie szarpię i pożeram Dłoń gardło skręca w sznur głowa ma barwę starej krwi Kłamstwa pewien tryumfalne hymny śpiewam...
- – Co, trupia głowa? – zapytał Legrand...
- — Wiemy mało, a właściwie nic — pokręciła głową z rozgoryczeniem Mary Pat...
- — Rozumiem pana — Hicks pokiwał niewyspaną, łysą głową...
- niezwłocznie dawał o tym znać skinieniem głowy, jeśli nie udało mu się uchwycić jego sensu - informował o tym fakcie potrząsając głową...
- - Czy pozwolisz mi wziąć Pazur do ręki, jeśli przysięgnę, że wierzę w to wszystko?Jeszcze raz pokręciłem głową...
- Robb jechał na czele kolumny, nad jego głową powiewał biały sztandar Winterfell...
- Verin pokiwała głową, jakby takiej właśnie spodziewała się odpowiedzi...
- - Kiwnij głową, jeśli dobrze mnie słyszysz...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Dostępne nam informacje wskazują, że Meisterbrau żerował w kompleksie tuneli wokół wymiennika pod Times Square.
Wszystkie załogi Maya, z maksymalnym uzbrojeniem, mają tam się skoncentrować. Szefowie załóg: pamiętajcie, by kwitować odbiór uzbrojenia i pobrać po jednym Murzynie z magazynu. Mamy dziś wysoki poziom metanu i innych substancji, napełnijcie więc butle tlenowe. To wszystko. Na pokład, powodzenia i bądźcie ostrożni. No i uważajcie na słownictwo.
Plan na przedpołudnie
Kulturalny, bezcielesny głos przemówił z nadgarstka Harry’ego Ganta:
- Kwadrans po ósmej, proszę pana.
Gant podciągnął rękaw, ujawniając twarz Dicka Tracy’ego pomniejszoną do wymiarów kwarcowego zegarka. Pogładził kciukiem niedogolony podbródek detektywa.
- To ty, Toby?
- Tak, proszę pana. Przysłała mnie pani Domingo. Czas zejść na dół, proszę pana.
- Toby, co mam dzisiaj w planie na przedpołudnie?
- O dziewiątej wygłasza pan mowę w Szkole Medialno-Technicznej Ganta dla Szczególnie Uzdolnionych Nastoletnich Imigrantów. Następnie uczestniczy pan w spotkaniu grupy kryzysowej w Departamencie Opinii Publicznej, dotyczącym pirata Phila Dufresne. No i oczywiście problemu Murzynów.
- Ach, tego - powiedział Gant. - Toby?
- Słucham?
- Czy masz coś szczególnego na dzisiaj, o czym powinienem pamiętać? Nie służbowego, sprawdź w informacjach prywatnych.
- Tak, proszę pana. - Na tarasie dwieście ósmego piętra Automatyczny Pomocnik podrapał się po głowie śniadym palcem. Potem rzekł: - Może myśli pan o rocznicy swojego ślubu, proszę pana. To znaczy, dzisiaj byłaby rocznica, gdyby pan jeszcze był...
- Jasne! - Gant strzelił palcami. - Dzień przed Halloween, to śmieszne, że mogłem o tym zapomnieć.
- Pana eksżona - dodał Toby - ma także w przyszłym miesiącu urodziny. Czterdzieste czwarte. Pan zaś kończy w przyszłym tygodniu czterdzieści trzy.
- Tak, tak. Toby, powiedz pani Domingo, że już schodzę. Powiedz także, że będę chciał sześciu Telewizorów jako wsparcie medialne w tej szkole o dziewiątej.
- Tak, proszę pana - odpowiedział Pomocnik i wyszedł. Gant siedział w Gnieździe jeszcze przez chwilę, myśląc o Joan. Wspomnienie o niej zabarwione było łagodnym żalem, ale bez złości.
Ostatnie wieści głosiły, że wykonywała jakąś brudną fizyczną pracę i prowadziła schronisko dla bezdomnych gdzieś na Bowery. Skromne wykorzystanie jej zdolności... ale i tak się uśmiechnął, bo myśli o Joan nasunęły mu myśli o przeszłości w ogóle, a myślenie o przeszłości w ogóle powodowało, że myślał o sobie - o tym powieściowym spełnieniu amerykańskiego snu, jakim było jego życie.
Harry Dennis Gant, urodzony w roku 1980 na tylnym siedzeniu rozwalającej się toyoty, na przydrożnym parkingu niedaleko rogatki Jersey. Matka była budowlańcem, ojciec nauczycielem, oboje bezrobotni i bezdomni w czasie narodzin Harry’ego, a ta zdychająca toyota była ich ostatnią własnością. I zaczynając od takich nizin - XXwiecznego odpowiednika narodzin w kurnej chacie, jak lubił myśleć Gant - spójrzmy, kim stał się w ciągu zaledwie czterdziestu trzech lat. Spójrzmy, ile zmienił na świecie, a przecież to jeszcze nie koniec. Nawet jeszcze nie połowa.
Miłość własna i miłość do ojczyzny zapłonęły w głębi serca Harry’ego Ganta, zagrzewając go do rozpoczęcia nowego dnia.
Cieszył się, że żyje; cieszył się, że otrzymał taki cudowny dar - dar natchnienia - właśnie przed przemową, jaką miał wygłosić wobec wybitnie zdolnej młodzieży za niecałą godzinę.
Z szacunkiem skinął głową wielkiemu miastu w dole, podniósł klapę w podłodze Orlego Gniazda i zaczął schodzić po drabince.
Wstęp do problemu Murzynów
Problem Murzynów trapiący koncern Gant Industries nie powinien być mylony z problemem Afroamerykanów, po prostu dlatego że nie było już żadnych Afroamerykanów, a przynajmniej nie tylu, by stanowili quorum na przeciętnym przyjęciu.
Na przełomie wieków Czarna Zaraza, której pochodzenie i przyczyna w dalszym ciągu pozostawały całkiem nieznane, zamieniła centra miast amerykańskich w wymarłe grody, wymiotła Nigerię i kilkadziesiąt innych państw subsaharyjskich i rzuciła skromną garść ocalałych w paniczną ucieczkę do najodleglejszych i najlepiej ukrytych zakątków globu. Sławny kronikarz katastrof Tad Winston Peller poświęcił jej rozchwytywany bestseller pod tytułem:”Podobno zaczęło się w Idaho. Opowieść o Czarnej Pandemii roku 2004”. Ta popularna książka posłużyła jako kanwa nie mniej niż siedmiu serialom, pominąwszy już cotygodniową telenowelę science fiction pod tytułem ”Czarne serce i Czerwona Planeta”, o rodzinie kochających jazz astronautów, którzy ocaleli z pomoru, ponieważ podczas wybuchu epidemii znajdowali się na Marsie.
Ale to już zupełnie inna historia. Problem Murzynów nie miał nic wspólnego z zarazą czy telewizją kablową; było to zjawisko rodem z marketingu konsumenckiego.