— Rozumiem pana — Hicks pokiwaÅ‚ niewyspanÄ…, Å‚ysÄ… gÅ‚owÄ…...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- W takiej scenerii sam siebie szarpię i pożeram Dłoń gardło skręca w sznur głowa ma barwę starej krwi Kłamstwa pewien tryumfalne hymny śpiewam...
- – Co, trupia gÅ‚owa? – zapytaÅ‚ Legrand...
- niezwłocznie dawał o tym znać skinieniem głowy, jeśli nie udało mu się uchwycić jego sensu - informował o tym fakcie potrząsając głową...
- - Czy pozwolisz mi wziąć Pazur do ręki, jeśli przysięgnę, że wierzę w to wszystko?Jeszcze raz pokręciłem głową...
- Robb jechał na czele kolumny, nad jego głową powiewał biały sztandar Winterfell...
- Tak rozumiana diagnoza psychologiczna w szeregu wypadków musi oprzeæ siê na diagnozie lekarskiej i dlatego wspó³praca z lekarzem jest dla psychologa konieczna, l) Lekarz...
- pytając: - Pan do pani Ingi, co ją dziś przyjęliśmy? Michał skinął głową...
- obyczaje Fremenów? Tyekanik skinął głową, wyrażając aprobatę...
- - Kiwnij głową, jeśli dobrze mnie słyszysz...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Do pół do dziesiÄ…tej tutaj, a później tam. Ale co mam zrobić, jeżeli zobaczÄ™ kogoÅ› obcego idÄ…cego albo jadÄ…cego autem do Mandalay House? Jeżeli bÄ™dzie jechaÅ‚ samochodem, mogÄ™ mu siÄ™ rzucić pod koÅ‚a i Å›mierć moja powstrzyma go na pewien czas. Ale jeÅ›li bÄ™dzie szedÅ‚? Czy mam go po prostu zastrzelić, nie pytajÄ…c o nazwisko i nie zwracajÄ…c uwagi na wyglÄ…d, bo przecież nie wiemy, jak ten Plumkett wyglÄ…da?
— Wasze poczucie humoru przynosi wam zaszczyt, sierżancie, i dorównuje niemal dowcipowi waszego zwierzchnika, pana Parkera. Ale pytanie to, wbrew pozorom, nie jest pozbawione rozsÄ…dku. Jeżeli zobaczycie obcego idÄ…cego w stronÄ™ domu polami, musicie go zatrzymać pod każdym pretekstem, nawet udajÄ…c idiotÄ™, prostaczka czy turystÄ™ kretyna. Nie wolno wam opuÅ›cić go ani na chwilÄ™ i musicie sparaliżować swobodÄ™ jego ruchów w terenie. Jeżeli zacznie siÄ™ kłócić z wami, możecie nawet wdać siÄ™ w bójkÄ™. Wszystko mi jedno. Jeżeli przejedzie samochodem, wtedy ja go spotkam na obszarze posiadÅ‚oÅ›ci. Auto nie umknie mojej uwagi. Ale to byÅ‚oby sprzeczne z jego interesem i umowÄ…, jakÄ… ma z generaÅ‚em, który życzyÅ‚ sobie, aby Plumkett pojawiÅ‚ siÄ™ w Mandalay House niepostrzeżenie.
— Rozumiem, proszÄ™ pana. JakoÅ› dam sobie radÄ™ — Hicks ziewnÄ…Å‚. — Nie przejdzie.
Joe wstał.
— BÄ™dÄ™ przez caÅ‚y czas w okolicy pomiÄ™dzy klombem przed domem a kortem tenisowym, który leży mniej wiÄ™cej sto kroków od pawilonu przy alejce, która tam prowadzi. Poza tym, być może, wejdÄ… na strych, jeżeli otrzymam sygnaÅ‚. BÄ™dziemy mieli tam obserwatora. Ale raczej bÄ™dÄ™ siÄ™ krÄ™ciÅ‚ w okolicy pawilonu, starajÄ…c siÄ™, żeby Somerville mnie nie widziaÅ‚. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, bÄ™dÄ™ tu o ósmej wieczorem, postaram siÄ™ porozumieć z komisarzem Parkerem i zakomunikujÄ™ mu, że sprawÄ™ możemy uważać za zakoÅ„czonÄ…. MyÅ›lÄ™, że wtedy da wam pozwolenie natychmiastowego powrotu do Londynu.
Zerwał małą gałązkę jałowca i trzymając ją w dłoni odszedł, nie odwracając głowy. Kiedy znalazł się na drodze, poczuł nagły, dojmujący głód i z przyjemnością dostrzegł smugę dymu, wydobywającą się z jednego z wysokich kominów domu.
Minął bramę i ponownie wszedł w cień drzew. Ogród był cichy, ciepły i pełen niewidzialnych ptaków. Szumu morza nie było słychać stąd. Myśląc ze smutkiem, że w końcu ostatecznie zmarnuje sobie zdrowie, Joe zapalił trzeciego papierosa i zgasił go wchodząc do domu.
Jadalnia położona była na lewo od hallu. Za ogromnym stołem, otoczonym dwoma tuzinami krzeseł, nie siedział jeszcze nikt, ale biegnące półkoliście wokół jednego końca stołu nakrycia świadczyły, że śniadanie może rozpocząć się każdej chwili.
— Czy jajka i bekon proszÄ™ pana? — zapytaÅ‚a pyzata pokojówka, która pojawiÅ‚a siÄ™ natychmiast w uchylonych drzwiach.
— Tak, proszÄ™ bardzo! — Joe uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ do niej. — Jestem pierwszy, prawda?
— Tak, proszÄ™ pana. Ale zaraz zapewne wszyscy zacznÄ… siÄ™ schodzić. Wstajemy tu wczeÅ›nie, proszÄ™ pana.
Alex zerknął na zegarek. Była za piętnaście ósma. Usłyszał kroki na schodach. Ktoś schodził z góry i za chwilę znajdzie się w hallu.
— DzieÅ„ dobry! — James Jowett, ubrany w niepokalanÄ…, biaÅ‚Ä… koszulÄ™ i wyprasowane z absolutnÄ… doskonaÅ‚oÅ›ciÄ… szare flanelowe spodnie, wszedÅ‚ do jadalni i usadowiÅ‚ siÄ™ naprzeciw Alexa. — Jak panu minęła pierwsza noc w Mandalay House? Å»adnych biaÅ‚ych dam ani upiorów potrzÄ…sajÄ…cych Å‚aÅ„cuchami?
— Niestety... — Joe rozÅ‚ożyÅ‚ rÄ™ce swoim ulubionym, bezradnym ruchem.
— PrzypuszczaÅ‚em, że osobom takim jak pan powinny ukazywać siÄ™ one Å‚atwiej niż nam, zwykÅ‚ym Å›miertelnikom...
Jowett roześmiał się, sięgnął po chleb i zaczął smarować go masłem, uważnie i powoli.
— Jestem raczej specjalistÄ… od upiorów, które mieszkajÄ… zacisznie w umysÅ‚ach ludzkich i wkÅ‚adajÄ… maksimum wysiÅ‚ku w to, żeby nikt ich nie zauważyÅ‚... — odpowiedziaÅ‚ Joe uprzejmie i bez uÅ›miechu. — A jeÅ›li chodzi o Å‚aÅ„cuchy, to zwykle pojawiajÄ… siÄ™ one na koÅ„cu. Nie miewam zÅ‚ych snów. Mimo to nie spaÅ‚em najlepiej. ObudziÅ‚em siÄ™ o piÄ…tej, może trochÄ™ później, i spacerowaÅ‚em po polach. Bardzo piÄ™kna okolica.