Verin pokiwała głową, jakby takiej właśnie spodziewała się odpowiedzi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przykładowo, poniższe wyrażenie:Dim targetNumber As Integer = CType("12", Integer)jest odpowiednikiem następującego wyrażenia:Dim...
- Analiza ta wyjania nam rwnie, dlaczego poziom produkcji odpowiadajcy naturalnej stopie bezrobocia jest rwnoznaczny z potencjalnym poziomem produkcji danego...
- A ktokolwiek si komu o pewny dug zapisa, y do Grodu firma inscriptione [mocnym zapisem] odpowiada si podda dobrowolnie, bd przed mierci, abo iu y po mierci...
- odpowiednich warunkw do zapewnienia "wolnej gospodarki", poza tym pastwo nie powinno ingerowa w spoeczno-ekonomiczneprocesy, ktrymi sterowa powinny siy...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
- Pani Hunter regularnie co miesic wystawiaa czeki za swj pobyt w klinice; bez mrugnicia wasnorcznie wpisywaa odpowiednie sumy, mimo e czasami nawet...
- By moe, i tu wanie odkryjemy jeszcze dziedzin naszego wynalazku, dziedzin, w ktrej zdoby si moemy jeszcze na oryginalno, naprzykad [!] jako parodyci...
- – Nie złapią nas, moja piękna – odpowiedział Gabriel z udawaną brytyjską powagą...
- Chrystusa i Samarytank - naturalnie przy studni - Malczewski malowa trzykrotnie, ale adne z tych uj nie odpowiada, jak podkrela Kazimierz Wyka, przekazowi...
- Zadajecie sobie pytanie: “Jak możemy to uczynić?” Odpowiadam wam: “Tak samo jak [czyni] to Bóg, kochający nawet tego, który Go znieważa...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Cóż, szukajcie dalej.
Rozejrzała się ponownie po kuchni, marszcząc brwi, jakby to, że się tu znalazła, przepełniało ją konsternacją i wyszła.
Alanna również przyszła po południu do kuchni, zabrała misę z wielkimi, zielonymi porzeczkami agrestowymi, do tego dzban wina, a potem Elaida, po niej Sheriam, która pojawiła się po kolacji, podobnie jak Anaiya.
Alanna zapytała Egwene, czy chciałaby się dowiedzieć więcej o Zielonych Ajah, dociekała, kiedy mają zamiar nadgonić ich naukę. To, że Przyjęte mogły same wybierać swe lekcje i tempo nauki, nie oznaczało, iż niczego od nich nie wymagano. Pierwsze tygodnie będą niedobre, oczywiście, ale muszą wybierać albo wybór dokonany zostanie zaocznie.
Elaida zwyczajnie stała przez jakiś czas ze srogą twarzą i patrzyła na nie, trzymając dłonie na biodrach, a Sheriam postąpiła tak samo, przybierając pozę nieomal identyczną. Anaiya stała nad nimi w taki sam sposób z tym, że jej spojrzenie przepojone było większą troską. Dopóki nie zobaczyła, iż patrzą na nią. Wtedy wyraz jej twarzy stał się kubek w kubek podobny do grymasu tamtych.
Żadna z tych wizyt nie miała dla Egwene widocznego sensu. Mistrzyni Nowicjuszek z pewnością miała powody, by sprawdzać, co robią, zresztą odnosiło się to również do pozostałych nowicjuszek pracujących w kuchni, a Elaida miała powód, by doglądać losów Córki-Dziedziczki Andoru. Egwene próbowała nie myśleć o zainteresowaniu, jakim Aes Sedai darzyły Randa. Jeśli zaś chodzi o Alannę, nie była jedyną Aes Sedai, która przychodziła, by zabrać tacę do swego pokoju, miast jeść z innymi. Połowa sióstr w Wieży była nazbyt zajęta, aby spożywać posiłki, nazbyt zapracowana, by wezwać służącą, która przyniosłaby im tacę. A Anaiya...? Anaiya mogła być w równym stopniu zainteresowana losami swej Śniącej. Oczywiście nie zrobiłaby nic, aby złagodzić jej karę nałożoną przez samą Zasiadającą na Tronie Amyrlin. Taki mógł być powód przybycia Anaiyi. Mógł być.
Wieszając suknię w garderobie, Egwene nieustannie powtarzała sobie, że nawet pomyłka Verin mogła być całkowicie zwyczajna i wytłumaczalna. Brązowa siostra bywała aż nazbyt często całkowicie roztargniona.
"To była pomyłka".
Siedząc na brzegu łóżka, odciągnęła koszulę i zabrała się za zwijanie pończoch. Zaczynała nie znosić bieli w równym niemal stopniu co szarości.
Nynaeve stała przed kominkiem, trzymając sakwę Egwene w jednej dłoni, drugą zaś szarpiąc warkocz. Elayne siedziała przy stole, próbując nerwowo nawiązać jakąś rozmowę.
- Zielone Ajah - powiedziała złotowłosa, jak osądziła Egwene po raz co najmniej dwudziesty od południa. - Sama mogłabym wybrać Zielone Ajah, Egwene. Wówczas mogłabym mieć trzech lub czterech strażników i z jednym z nich ewentualnie wziąć ślub. Któż mógłby być bardziej odpowiedni na Księcia Małżonka Andoru niźli strażnik? Chyba że...
Przerwała i spłonęła rumieńcem.
Egwene poczuła ukłucie zazdrości, o której sądziła, iż pozbyła się jej już dawno temu, oraz pomieszanego z nią współczucia.
"Światłości, jak mogę być zazdrosna, kiedy nie potrafię spojrzeć na Galada bez jednoczesnego drżenia i uczucia, jakbym się roztapiała, a wszystko w tym samym czasie? Rand był mój, ale już nie jest. Żałuję, że nie mogę ci go ofiarować, Elayne, ale on nie jest przeznaczony żadnej z nas, jak sądzę. Mogłoby być słusznym i dobrym dla Córki-Dziedziczki poślubienie zwykłego człowieka, o ile byłby Andoraninem, ale nie wyjście za Smoka Odrodzonego".
Pozwoliła by pończochy zsunęły się na podłogę, powiadając sobie, że dzisiejszego wieczoru ma ważniejsze rzeczy na głowie niż schludność.
- Jestem gotowa, Nynaeve.
Nynaeve podała jej sakwę i długi, cienki pasek skóry.
- Być może to zadziała na więcej niż jedną osobę naraz. Mogłabym... pójść z tobą, może.
Egwene wyłożyła kamienny pierścień na dłoń, przeciągnęła skórzany rzemyk przez otwór i zawiesiła na szyi. Paski oraz plamki błękitu, brązu i czerwieni zdawały się bardziej żywe na tle jej koszuli.
- I zostawić Elayne, by sama strzegła nas obu? Kiedy Czarne Ajah mogą o nas wiedzieć?
- Poradzę sobie - oznajmiła dzielnie Elayne. - Albo pozwól mi iść z tobą, a Nynaeve niech nas strzeże. Jest z rias najsilniejsza, kiedy się wścieknie, a jeżeli będziemy potrzebowały obrony, to możesz być pewna, że spokojna nie będzie.
Egwene potrząsnęła głową.
- A co, jeśli nie podziała na dwie osoby? Co, jeśli spróbujemy we dwie, a nic się nie stanie? Nie będziemy sobie nawet zdawały z tego sprawy, zanim się nie obudzimy, a wówczas zmarnujemy noc. Nie możemy sobie pozwolić na to, jeśli chcemy je dogonić. Już jesteśmy zbyt daleko z tyłu. - Były to mocne argumenty i ona sama w nie wierzyła, ale był jeszcze jeden, bliższy sercu. - Poza tym, będę się czuła lepiej wiedząc, że strzeżecie mnie obydwie, na wypadek...
Nie chciała tego powiedzieć. Na wypadek gdyby ktoś przyszedł, kiedy ona będzie spała. Szarzy Ludzie. Czarne Ajah. Każda z tych istot, które zmieniły Białą Wieżę z oazy bezpieczeństwa w ciemny las pełen dołów i węży. Coś mogłoby przyjść, kiedy ona będzie leżała tutaj bezbronna. Na ich twarzach zobaczyła zrozumienie.
Kiedy wyciągnęła się na łóżku i podłożyła pod głowę wypychaną pierzem poduszkę, Elayne przysunęła fotele, po jednym z każdej strony łóżka. Nynaeve po kolei zdmuchnęła świece, jedną po drugiej, potem w ciemnościach usadowiła się w jednym z foteli. Elayne zajęła drugi.