dzielnicy Holweide w Kolonii, policję zaś postawił na nogi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Zabierajc gBos w sprawie postawy socjologa humanisty" i socjologa empirysty" 3
- którym nabarziey iasnowidzący nic by nie dopatrzył ani nie pochwycił nie znaiąc iego żeny, taką miał w sobie przystoyność, wdzięczną postawę y...
- Gdy odszedł sprzed jej oblicza, ujrzała podchodzącego ostatniego z hołdowników, spostrzegła, że jest nim komendant policji...
- Dziewczyna na posadzce obciągnęła spódnicę, zasłaniając długie, spracowane nogi, spojrzała na Sefelta, który leżał przy niej uśmiechnięty, drgając w...
- — Stop! Kim jesteś?Sępi Dziób przystanął i przyjrzał się policjantowi...
- Podobnież jak szkoły i sądy, musi policja bezpieczeństwa być również apolityczną...
- W gruncie rzeczy magicy i ich – uczniowie stanowili rodzaj policji...
- Istmie i w portach korynckich kolonii w pnocno-zachodniej GreW Koryncie rwnie koncentrowaa si wymiana handlowa midzy Peponezem a rodkow Grecj, nic...
- Postawiłem chłopca na ziemi, a on złapał mnie mocno za rękę...
- „Zwiążcie mu nogi i ręce i wyrzućcie go do ciemności zewnętrznej”...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Pierwsze telefony do policji napłynęły od
mieszkańców miasta z prawego brzegu Renu około godziny 23.10.
Patrol „Arnold 19/20” udał się na miejsce obserwacji w dzielnicy Holweide. Dotarłszy na miejsce,
zameldował: „Na niebie jarzący się kolisty obiekt ze świecącą aureolą”. Niestety nie można było określić
wysokości i wielkości tego niecodziennego zjawiska.
Policja zwróciła się do kontroli lotów na lotnisku. Okazało się, że ich urządzenia namiarowe nie wykazywały
obecności jakiegokolwiek obiektu. Za pomocą lornetki można było ujrzeć balonowaty twór ze źródłem światła w
środku. Przez całą jego długość przebiegały pionowe i poziome linie.
Uwagę policji zwróciło świecące światło. Wykluczono, aby mogła to być gwiazda. Po około 1 godzinie obiekt
zniknął zasłonięty chmurami, które w międzyczasie zasnuły niebo. Kolońska policja zarejestrowała w pamięci
komputera pojawienie się tego nieznanego obiektu latającego. Pod względem kształtu, koloru i wyglądu
zewnętrznego przypominał on obiekt, który tydzień temu obserwowano nad Norymbergą. Przypuszcza się, że
mógł to być balon metereologiczny o średnicy około 80 m.
Kolonia: „UFO nad miastem”
KOLONIA (dpa)
Zagadkowy obiekt latający zaparł dech w piersiach policji i mieszkańców Kolonii w nocy z poniedziałku na
wtorek. Liczne telefony od mieszkańców miasta potwierdziły obserwacje urzędników policji: „Uderzające
jaskrawe światło, okrągły przedmiot ze świecącą aureolą”. Nocne poszukiwania tego obiektu okazały się jednak
bezowocne.
BILLY: Wspomniałaś coś o Druanach.
TALJDA: W przypadku tego obiektu latającego chodzi o statek z planety Druan kierowany
przez zamieszkujące ją ludzkie formy życia, zwane przez nas Druanami. Jest to bardzo wysoko
rozwinięta rasa ludzka o pokojowym usposobieniu. Planeta Druan znajduje się w systemie NOL,
który leży w galaktyce o średnicy 1,7 razy większej od naszej i oddalonej od Układu Słonecznego o
około 310 miliardów lat świetlnych.
BILLY: W 1975 roku w czasie mojej podróży w głąb kosmosu byłem krok od niej. Więc te
miliardy lat świetlnych nie robią na mnie żadnego wrażenia. W końcu do wszystkiego można się
przyzwyczaić.
TALJDA: Rozumiem, ale nie dlatego podałam ci te dane.
BILLY: W ogóle się nie znasz na żartach.
TALJDA: Ach tak, więc to jest to, przed czym ostrzegał mnie Quetzal - twoje osobliwe
poczucie humoru.
BILLY: No właśnie. Wspomniałaś coś o jakichś gościach, których mogę mieć. Czyżby to mieli
być Druani?
TALJDA: Tak. Druani przebywali tutaj na Ziemi przez 5-6 miesięcy, choć nam się wydaje, że to
były całe lata. W czasie ich pobytu statek ten i te mniejsze mu towarzyszące były często
obserwowane przez Ziemian – w pierwszych tygodniach jedynie w Europie, potem również nad
innymi kontynentami.
BILLY: Jak on właściwie wygląda, pomijając zniekształcony obraz jego odbicia?
TALJDA: W rzeczywistości ma dyskoidalny kształt, lecz z powodu specjalnego ekranu
ochronnego może być postrzegany jako ostrosłup lub wierzchołek kryształu górskiego.
BILLY: To jego ściany wywołują tę grę świateł, które mienią się wszystkimi kolorami tęczy?
TALJDA: Jesteś, jak widzę, dobrze zorientowany w tych sprawach.
BILLY: To prosta zasada pryzmatu, którą poznają już przedszkolaki bawiąc się szklanymi
kuleczkami w świetle słońca.
TALJDA: Widzę, że nie masz żadnych oporów przed stawianiem pytań.
BILLY: Nie. Ostatecznie po to mam usta, aby je zadawać. No, ale nie powiedziałaś mi jeszcze o
tym ewentualnym kontakcie.
TALJDA: Ach, rzeczywiście, wyleciało mi to z głowy. Przypuszczalnie jedna lub kilka osób z
załogi statku Druanów skontaktuje się bezpośrednio z tobą. Są w każdym razie zainteresowani
nawiązaniem kontaktu z tobą, po tym jak rozmawialiśmy z nimi i wyjaśniliśmy im naszą wspólną
misję na Ziemi.
BILLY: Czy mogłabyś mi zdradzić, czego chcą ode mnie? Jako Ziemianin nie mogę im przecież
nic zaoferować!
TALJDA: Jesteś zbyt skromny.
Dalszych obserwacji tego obiektu dokonano przede wszystkim w Niemczech i we Włoszech. Na
dowód załączam kopie artykułów prasowych zamieszczone na poprzednich stronach oraz relację
Bernharda Koye.
2.4. Moje pierwsze przeżycie z UFO
(relacja Bernharda Koye)
Było to we wtorek 19 kwietnia 1983 roku około godziny 21.10 w Monachium. Nasz pies
domagał się wyjścia na dwór, a ponieważ byłem już rozebrany, a nasz gość, Hans Zimmermann,
pochłonięty był lekturą zapisów rozmów z kontaktów [Billy'ego z Plejadanami – przyp. red.],
wyjść z nim postanowiła moja matka (Brunhilda Koye).
Około 21.25 wpadła do mieszkania i zawołała podekscytowana: „Ubierajcie się, szybko!” Nasz
gość, Hans Zimmermann, i ja pośpiesznie wrzuciliśmy coś na siebie i wybiegliśmy za nią.
Cóż się stało? Jak nam opowiedziała, spacerowała z Wastlem (naszym psem) brzegiem Isary i
nagle zauważyła na niebie błyszczący obiekt. Właśnie był tym, co chciała nam pokazać, zakładając,
że będzie jeszcze widoczny. No i mieliśmy szczęście. Na drodze dojazdowej niedaleko naszego
domu mieliśmy widoczną wystarczająco dużą połać nieba, na której zauważyliśmy to świecące
cudo. Dzięki lornetce mogliśmy obserwować również szczegóły jego wyglądu.
Po chwili postanowiliśmy zmienić miejsce obserwacji i przeszliśmy przez pobliski park nad