ciej zajmowali stanowiska obronne rozmieszczone na skrzy¿owa- niach g³ównych korytarzy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Ustalenie zakresu pojêcia zwyk³ych potrzeb rodziny zale¿y od kryterium, które stanowiæ bêdzie podstawê zdefiniowania tego pojêcia...
- w pe³ni zrealizowany ze wzglêdu na wybuch U wojny œwiatowej, to jednak podstawy prawne pos³u¿y³y jako dorobek stanowi¹cy punkt wyjœcia do prac kontynuatorskich w Polsce...
- sność drugiej ćwierci; suma wniesiona do wspólnoty stanowić będzie jedną czwartą właści- wego wkładu, pozostałym zaś przy życiu małżonkom...
- o mnie ex re mojego stanowiska w sprawie reformy rolnej, ¿e jestem jakz³odziej, co chce wyj¹æ z cudzej kieszeni zegarek i daæ go komuœ innemu...
- W procesie karnym opartym na zasadzie skargowoœci skarga stanowi dodatni¹ przes³ankê procesow¹, tzn...
- N- ACETYLOCYSTEINAN-acetylocysteina (NAC) stanowi najczęstszą postać cysteiny i ma szczególne znaczenie w procesach odtruwania...
- W okresie, który up³yn¹³ od wejœcia w ¿ycie ustawy zasadniczej, nast¹pi³o rozwiniêcie konstytucyjnej regulacji stanów nadzwyczajnych w drodze ustawodawstwa zwyk³ego...
- Wspólnota pierwotna, antyczne niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm, wreszcie socja-lizm mia³y stanowiæ z mocy praw historii powszechnodziejowy model...
- Uduchowienie, głęboka moralność, mądrość i wewnętrzne światło, a przede wszystkim miłość do świata i ludzi stanowią wzór i natchnienie dla tych,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wygl¹da³o na to, ¿e nikt siê nie przejmu-
je wypróbowanymi alarmowymi procedurami opracowanymi z pe-
dantyczn¹ dok³adnoœci¹, których napisanie zajê³o Sivronowi i jego
podw³adnym tyle czasu.
Tol Sivron zgrzytn¹³ z irytacj¹ zêbami, po czym odezwa³ siê do
mikrofonu nieco ostrzejszym tonem:
– Je¿eli ktoœ chcia³by otrzymaæ jeszcze jedn¹ kopiê instrukcji po-
stêpowania w sytuacjach alarmowych albo nie mo¿e odnaleŸæ swoje-
go egzemplarza, niech natychmiast siê zg³osi do bezpoœredniego prze-
³o¿onego. Nale¿y siê upewniæ, czy ka¿dy pracownik ma instrukcjê.
Rebelianckie statki zawieszone nad Laboratorium Otch³ani wy-
gl¹da³y jak konstrukcje z sennego koszmaru. Nie robi³y sobie nic
z ognia obronnych laserów placówki, traktuj¹c je co najwy¿ej jak
uk¹szenia owadów.
Doxin, siedz¹cy za konsolet¹ ³¹cznoœci wewn¹trzlaboratoryjnej
placówki, a¿ podskoczy³ z radoœci, kiedy jedna z rebelianckich kor-
79
wet zamieni³a siê w kulê oœlepiaj¹co jasnego ognia. Z wnêtrza kuli trysnê³y s³upy p³on¹cego paliwa, ch³odz¹cych gazów i metalu za-mienionego w drobny proszek.
– To dzia³a! – krzykn¹³ do siebie. – MKPF naprawdê dzia³a! –
Przycisn¹³ s³uchawkê do ucha, przez chwilê siedzia³ nieruchomo,
a potem zacisn¹³ mocno grube wargi. Kiedy uniós³ brwi, na pozba-
wionej w³osów g³owie ukaza³y siê zmarszczki jak fale na powierzchni
wzburzonego oceanu.
– Niestety, panie dyrektorze, nie bêdziemy mogli oddaæ drugiego
strza³u – oœwiadczy³. – Wygl¹da na to, ¿e w systemie zasilania MKPF
nast¹pi³o jakieœ uszkodzenie. Ufam jednak, ¿e sukces odniesiony
w starciu z pierwszym prawdziwym celem udowodni³, ¿e urz¹dze-
nie dzia³a i ¿e warto poœwiêciæ mu wiêcej czasu.
– Rzeczywiœcie – zgodzi³ siê z nim Tol Sivron, spogl¹daj¹c z podzi-
wem na wci¹¿ rozprzestrzeniaj¹c¹ siê chmurê szcz¹tków nieprzyjaciel-
skiej korwety. – Musimy zwo³aæ w tej sprawie nastêpne posiedzenie.
– System jest w tej chwili niesprawny – przypomnia³ mu Doxin.
Druga rebeliancka korweta, jakby jej kapitan pragn¹³ pomœciæ
zniszczenie pierwszej, zaczê³a strzelaæ chyba z ca³ej broni, jak¹ mia³a na pok³adzie. W wyniku tak zmasowanego ognia asteroida mieszcz¹ca biura, magazyny i laboratoria, w których opracowywano pro-
jekty urz¹dzeñ du¿ej mocy, przesta³a istnieæ.
– Wygl¹da na to, ¿e zosta³ raczej ca³kowicie unieszkodliwiony –
stwierdzi³ Sivron.
Doxin nie potrafi³ ukryæ g³êbokiego rozczarowania.
– Teraz ju¿ nigdy nie dokonamy analizy pooperacyjnej – oœwiad-
czy³, a potem ciê¿ko westchn¹³. – Zupe³nie nie wiem, jak sobie po-
radzimy podczas opracowywania szczegó³owego raportu, nie maj¹c
wszystkich danych.
Przez pomieszczenia laboratorium przetoczy³ siê g³uchy huk. Tol
Sivron wypad³ na korytarz, a po chwili to samo uczynili jego kie-
rownicy. W jednym z koñców korytarza by³o widaæ szarobur¹, gê-
st¹ chmurê dymu, z którego poch³oniêciem nie radzi³y sobie syste-
my wentylacyjne.
Nagle ekrany wszystkich monitorów komputerowych stoj¹cych
w sali obrad zamigota³y i zgas³y. Kiedy Sivron chcia³ za¿¹daæ wyja-
œnieñ, zgas³y tak¿e wszystkie œwiat³a w pomieszczeniach, a po chwili
rozjarzy³y siê bladozielone lampki oœwietlenia awaryjnego.
W korytarzu rozleg³ siê tupot butów i do sali obrad wpad³ kapitan
szturmowców.
80
– Kapitanie, co siê w³aœciwie dzieje? – zapyta³ niecierpliwie Sivron. – Proszê o raport.
– W³aœnie uda³o siê nam zniszczyæ rdzeñ pamiêciowy g³ównego
komputera, panie dyrektorze – pad³a zwiêz³a odpowiedŸ.
– Uda³o siê wam... co takiego? – wytrzeszczy³ oczy Sivron.
Tymczasem kapitan mówi³ dalej z szybkoœci¹ karabinu blastero-
wego.
– Panie dyrektorze, musimy mieæ pañski osobisty kod dostêpu,
¿eby zniszczyæ tak¿e informacje zapisane w rdzeniu rezerwowym.
Napromieniujemy go, ¿eby wszystkie tajne dane zosta³y skasowane
na dobre.
– Czy to jest zapisane w instrukcji postêpowania w sytuacjach
alarmowych? – Czekaj¹c na odpowiedŸ, Tol Sivron powiód³ spoj-
rzeniem po twarzach wszystkich kierowników dzia³ów. Siêgn¹³ po
wydruk swojego egzemplarza instrukcji. – Kapitanie, na której stro-
nie znalaz³ pan opis tej procedury?
– Proszê pana, nie mo¿emy dopuœciæ do tego, ¿eby nasze drogo-
cenne dane wpad³y w ³apy Rebeliantów – odpar³ oficer. – Rezerwo-
wy rdzeñ pamiêciowy musi zostaæ zniszczony, zanim do œrodka pla-
cówki przedostanie siê chocia¿ jeden najeŸdŸca.
– Nie jestem pewna, czy przewidzieliœmy tak¹ okolicznoœæ, kiedy
opracowywaliœmy te procedury – wzruszaj¹c ramionami, oznajmi³a
Golanda. Ona tak¿e przerzuca³a kartki swojego egzemplarza.
– Mo¿liwe, ¿e bêdziemy musieli opracowaæ tak¹ procedurê, a po-
tem umieœciæ j¹ w dodatku do instrukcji – zaproponowa³ Yemm.
Wermyn, stoj¹cy przy stole konferencyjnym, przerzuca³ kartki
dokumentacji.
– Panie dyrektorze, znalaz³em coœ w rozdziale piêæ-kropka-czte-
ry, zatytu³owanym: „Postêpowanie na wypadek inwazji Rebelian-
tów” – oœwiadczy³. – Proszê spojrzeæ na paragraf szósty. Je¿eli w wy-
niku takiej inwazji zaistnieje realne niebezpieczeñstwo opanowania
Laboratorium Otch³ani, mam na czele swoich ludzi polecieæ na aste-
roidê z reaktorem. Powinienem uszkodziæ wie¿e z wymiennikami
ciep³a, tak ¿eby paliwo osi¹gnê³o stan nadkrytyczny, a wybuch znisz-
czy³ placówkê i przy okazji najeŸdŸców.
– To dobrze, bardzo dobrze – powiedzia³ Tol Sivron. Odszuka³
w³aœciw¹ stronê i sam przeczyta³ odpowiedni ustêp. – Proszê na-
tychmiast siê tym zaj¹æ.
Wermyn wsta³. Jego œniada, purpurowo-zielonkawa skóra jesz-
cze nieco pociemnia³a.
6 – W³adcy mocy
81
– Rozumiem, panie dyrektorze, ¿e te wszystkie procedury zosta³y zatwierdzone, ale nie bardzo wiem, co powinienem robiæ póŸniej.
W jaki sposób moi ludzie bêd¹ mogli odlecieæ z tamtej asteroidy?
Prawdê mówi¹c, w jaki sposób którykolwiek z pracowników zdo³a
siê wydostaæ po tym, jak moja ekipa wyzwoli reakcjê ³añcuchow¹
we wnêtrzu reaktora?
Przez szum i gwar ró¿nych rozmów w interkomie przedar³ siê
nagle podniecony g³os szturmowca.
– Meldujê, ¿e rebelianccy najeŸdŸcy przedostali siê na teren bazy!
Powtarzam. Rebelianccy najeŸdŸcy przedostali siê...
S³owa urwa³y siê z miaukniêciem i z g³oœnika interkomu wydo-
by³ siê monotonny szum.
– Proszê daæ sygna³ do ewakuacji – poleci³ osaczony ze wszyst-
kich stron Sivron.
Obróci³ w¹sko rozstawione i podobne do paciorków oczy na pa-
noramiczne okno, skierowane w przestworza. Rebelianckie okrêty
nie przestawa³y raziæ laboratorium nawa³nicami laserowych b³yska-