- Chcę odkryć twoje przesłanki - wyjaśniła Ayn...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Analiza ta wyjania nam rwnie, dlaczego poziom produkcji odpowiadajcy naturalnej stopie bezrobocia jest rwnoznaczny z potencjalnym poziomem produkcji danego...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- królewski, wymachując rękami przy wyjaśnianiu antyen - tropijnych przejść krytycznych, zauważył, że coś mu przeszkadza, rzucił okiem na własną dłoń i...
- Zagadnienie zoonych zwizkw rnych aspektw i kategorii wartoci mona wyjani, odwoujc si do przykadu z dziedziny muzyki...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- - Przyjcie ktregokolwiek z tych dwu uj pozwala nam wyjani, dla 2 ' czego prawdziwe s nastpujce dwa...
- o mnie ex re mojego stanowiska w sprawie reformy rolnej, e jestem jakzodziej, co chce wyj z cudzej kieszeni zegarek i da go komu innemu...
- Także ten fakt wyjaśnia skuteczność twardego życia mnichów dla pokonywania złych duchów...
- schematu wyjaniania zjawisk zachodzcych na "scenie modzieowej" ,; ktrych nie da si zinterpretowa na gruncieinnych koncepcji...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Korzenie twego obecnego irracjonalizmu. Gdybyśmy dowiedzieli się, co cię w nim pociągało i co w końcu cię odepchnęło, mielibyśmy jaśniejszy pogląd na twój system wartości. A potem, być może, udałoby się skorygować błędy w twym myśleniu.
- Chryste Panie! - odrzekła Joan. - On naprawdę trochę cię zmanipulował, co?
- ”Zmanipulował mnie”?
- Hoover. John Hoover, niezależnie czy jest człowiekiem, klonem czy Pomocnikiem. Kiedy cię programował, z pewnością usunął wszystkie ślady łagodności. Za życia raczej nie mogłaś być aż tak bezczelna.
- To nie moja wina - odparła Ayn - że twój strach przed rzeczywistością każe ci klasyfikować rygorystyczny obiektywizm jako bezczelność.
- Ayn, ja na pewno nie obawiam się rzeczywistości.
- Doprawdy?
- Tak. Ja lubię rzeczywistość. Ma ona naturalnie elementy, które chciałabym zmienić, ale dobrze się w niej czuję. To ty masz problemy.
- Ja?!
- Mistrzostwo w logice to jedna sprawa. W pełni popieram zdrowy rozsądek i chętnie posługuję się miarami obiektywnymi, o ile to możliwe. Ale dla ciebie, Ayn, rozum jest czymś więcej niż narzędziem: jesteś najbardziej obronnie racjonalną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałam.
- Nie wiem, o czym mówisz.
- Przeraża cię niepewność. Może dlatego że bolszewicy tak postąpili z twoją rodziną, a może dlatego że urodziłaś się w stuleciu, w którym ciężko było być czegokolwiek pewnym. Pewnie ta potrzeba pewności odegrała tak dużą rolę w stworzeniu twojej filozofii jak samo pragnienie prawdy. To znaczy: na pewno człowiek czuje się bezpieczniej, postrzegając świat na czarno-biało, niż całe życie zmagając się z półtonami, prawda?
- Nie tylko czuje się bezpieczniej - odrzekła Ayn - ale jest bardziej bezpieczny, z tego prostego powodu, że świat jest czarno-biały, a tak zwane odcienie szarości to tylko mącenie wody przez irracjonalistów próbujących uniknąć odpowiedzialności za swe decyzje.
- Ale ja widzę świat w odcieniach szarości - prawie przez cały czas, chyba że jestem na mównicy - i nadal potrafię dokonywać wyboru. I pominąwszy zdarzającą się od czasu do czasu kompromitację, jak na przykład podpalenie East River, jestem w pełni gotowa ponieść konsekwencje moich życiowych decyzji.
- No i jakie są te konsekwencje? Jesteś rozwiedziona, bezrobotna, nie nadajesz się nawet do patrolowania ścieków, a większość czasu spędzasz w towarzystwie kalekich włóczęgów, których poczucie rzeczywistości jest jeszcze bardziej znikome niż twoje.
- Mocne słowa, Ayn.
- Po prostu stwierdzam fakty. Choćbyś nie wiem jak się starała, nie uciekniesz od podstawowego prawa świata - prawa tożsamości, które mówi, że A równa się A, że sprawy są takie, jakie są, niezależnie od ludzkich poglądów, kaprysów, życzeń, uczuć i opinii. Odrzucenie rzeczywistości nie zmienia jej, to znaczy, A równa się A, mimo że próbujesz od tego uciec.
- To być może prawda, ale ja powiedziałam, że...
- Nie ma w tym żadnego ”być może”. To jest prawda. A równa się A i na mocy tego aksjomatu nie mogą istnieć odcienie szarości. Albo akceptujesz rzeczywistość, albo ją odrzucasz. Jeśli ją przyjmujesz, jedynym danym ci środkiem poznania i jedynym przewodnikiem w działaniu jest rozum: czarno-białe reguły logiki zastosowane do namacalnych zmysłowych wrażeń. A jeśli przeczytałaś ”Atlas wzrusza ramionami”, to rozumiesz, że akceptacja rozumu i akceptacja własnego życia jako najwyższej wartości moralnej prowadzi nieodwołalnie do akceptacji kapitalizmu.
- No cóż - odparła Joan. - Rozumiem, że ty uważasz, że nieodwołalnie.
- To jedyny rozsądny wniosek, jaki można wyciągnąć! - naciskała Ayn. - Jeśli człowiek ma prawo do życia, musi mieć też prawo podejmować działania niezbędne do przeżycia. Człowiek z natury rzeczy musi wytwarzać przedmioty potrzebne mu do życia, a zatem z prawa do życia wynika bezpośrednio prawo do produkcji, a z niego z kolei prawo do pozbywania się swoich wytworów w dowolny możliwy sposób.
- Stąd własność prywatna - powiedziała Joan. - Oraz wolny handel.
- Jakiekolwiek ograniczanie wolnego handlu przez siły zewnętrzne jest pogwałceniem prawa do życia - potwierdziła Ayn.
- Obiektywna moralność egoistyczna nakazuje całkowite rozdzielenie państwa i gospodarki.
- A więc precz z podatkami od prowadzonej działalności.
Precz z podatkami, kropka, ponieważ każda rzecz warta opodatkowania jest z definicji częścią gospodarki.
- Podatki są rabunkiem - oświadczyła Ayn Rand. - Rabunek jest niemoralny. Racjonalne społeczeństwo zgodzi się oczywiście płacić za usługi stosownie okrojonego rządu, tak jak płaci się za ubezpieczenie, ale takie płatności muszą być dobrowolne, tak jak wszystkie inne transakcje. Ta sama zasada dotyczy dobroczynności: o ile ludzie mogą zdecydować, że przeznaczą nadwyżkę swego kapitału dla potrzebujących, żadna, nawet największa potrzeba nie uzasadnia wymuszonej siłą ”redystrybucji” dochodów.
- Naturalnie - dodała Joan, zapalając kolejnego papierosa - racjonalni bogacze z przyjemnością udzielą kredytu uczciwym biednym, tak samo chętnie jak zapłacą dobrowolną składkę na utrzymanie rządu. A jeśli nie albo jeśli się okaże, że tych nadwyżek jest za mało, racjonalni biedni wszystko zrozumieją. Będą dalej szanować prawo bogatych do własności, nawet jeśli oznacza to dla nich śmierć głodową, ponieważ inne poglądy stałyby w sprzeczności z egoizmem.