Ce’Nedra na ich widok wydała z siebie okrzyk radości...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- 4|106|Pros Boga o przebaczenie! Zaprawde, Bóg jest przebaczajacy, litosciwy!4|107|I nie prowadz sporu w obronie tych, którzy zdradzaja samych siebie...
- W takiej scenerii sam siebie szarpię i pożeram Dłoń gardło skręca w sznur głowa ma barwę starej krwi Kłamstwa pewien tryumfalne hymny śpiewam...
- jaki sposób w małej zbiorowości lokalnej obrotny przedsiębiorca bogaci się, inwestuje, uzależnia od siebie innych, prowadzi wystawny tryb życia, wchodzi do...
- Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie,...
- 78 mieszkający w duŜych aglomeracjach mają koło siebie księgarnie, sklepy, kafejki internetowe, telewizję kablową, duŜy wybór stacji...
- Poczucie dowartościowania siebie (ZP) Przemiana z "brzydkiego kaczątka" w boskiego "łabędzia" może nastąpić tylko wtedy, gdy zaczniesz...
- 24 Mimo obolałości wszystkich członków, nasz rycerz był ożywiony i pewny siebie; i chociaż ciało jego przed chwilą domagało się podniesienia z...
- - Katerine Alruddin uciekła ubiegłej nocy - niemalże wypluła z siebie Tialin, a Verin nie potrafiła powstrzymać głośnego westchnienia...
- otwarcie się horyzontu czasowego w przyszłość, lecz raczej w przeszłość:„Idziemy do przodu oglądając się za siebie" - napisał jeden z...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Och, Garionie! - krzyknęła biegnąc ku nim. - Spójrz! Arell znalazła nasze dziecko!
- Arell? Przecież Arell...
- Niech mówi! - warknął stłumionym głosem Belgarath. - Nie wprowadzaj jej w histerię!
- Cóż, to... to wspaniale, Ce’Nedro - odezwał się Garion próbując zachować naturalny ton głosu.
- Tyle minęło czasu - powiedziała Ce’Nedra, a oczy jej wypełniły się łzami - a on wygląda tak samo jak wtedy. Spójrz, Garionie. Czyż nie jest piękny?
Odsłoniła koc i Garion dostrzegł, że przytulała czule zawiniątko łachmanów.
CZĘŚĆ DRUGA
Perivor
Rozdział IX
Tego ranka Wieczna Salmissra uwolniła się od usług Adissa, Szefa Eunuchów. Otępiały zapomnieniem spowodowanym wielką dawką jednego ze swych ulubionych narkotyków Adiss wtoczył się do sali tronowej, aby zdać codzienny raport. Kiedy znalazł się jakieś kilkanaście stóp od podwyższenia, Salmissra wyczuła po odorze, że nie posłuchał jej rozkazu, i stanął przed jej obliczem nie zażywszy uprzednio kąpieli. Obserwowała zimnym wzrokiem, jak eunuch pada na twarz na marmurową posadzkę przed tronem i bełkotliwym głosem składa raport. Nie dane mu było jednak dokończyć. Na syczący rozkaz królowej spod tronu w kształcie otomanki wychynął mały, zielony wąż mrucząc cicho i Adiss otrzymał odpowiednią nagrodę za swoje nieposłuszeństwo.
Wieczna Salmissra spoczęła melancholijnie na tronie kontemplując swe odbicie w lustrze. Miała przed sobą kłopot wyboru nowego Szefa Eunuchów, a naprawdę nie była w odpowiednim ku temu nastroju. W końcu zdecydowała się odłożyć tę nieprzyjemną decyzję na później, by umożliwić eunuchom przedstawienie się z jak najlepszej strony. Takie starania zwykle kończyły się sporą liczbą trupów, a w pałacu naprawdę było zbyt wielu eunuchów.
Spod tronu rozległo się rozdrażnione chrząknięcie. Jej ulubiony zielony wąż wyraźnie był z czegoś niezadowolony.
- O co chodzi, Ezahhu? - spytała.
- Czy nie możesz kazać, by ich umyto, zanim poprosisz mnie, bym któregoś ukąsił, Salmissro? - odparł żałośnie Ezahh. - Przynajmniej mogłaś mnie uprzedzić, czego się mam spodziewać. - Chociaż Ezahh i Salmissra należeli do różnych gatunków, ich mowy były w pewnym stopniu zbliżone.
- Przykro mi, Ezahhu. Chyba postąpiłam nierozważnie. - Wężowa Królowa odznaczała się wyjątkową uprzejmością w stosunku do innych gadów, szczególnie jadowitych, co kontrastowało ostro z jej ogólnym podejściem do ludzi, które charakteryzowało się co najmniej wzgardliwym stosunkiem. Takie postępowanie uznawane jest w świecie węży za mądrość.
- To nie była do końca twoja wina, Salmissro. - Ezahh był również wężem i wykazywał również wielką uprzejmość. - Po prostu chciałbym znaleźć jakiś sposób, by pozbyć się tego fatalnego smaku.
- Mogę posłać po spodek mleka. Mogłoby ci pomóc.
- Dziękuję, Salmissro, lecz ten smak mógłby sprawić, że mleko by się zsiadło. Chciałbym natomiast miłą, tłustą, najlepiej żywą mysz.
- Natychmiast się tym zajmę, Ezahhu. - Odwróciła swą trójkątną twarz na smukłej szyi. - Ty - syknęła do jednego z eunuchów, na klęczkach adorujących ją po jednej stronie chóru. - Złap mysz. Mój mały zielony przyjaciel jest głodny.
- Natychmiast, Boska Salmissro - odparł służalczo eunuch. Zerwawszy się na równe nogi wycofał się ku drzwiom, co krok padając na twarz.
- Dziękuję, Salmissro - zamruczał Ezahh. - Ludzie to takie trywialne istoty, nieprawdaż?
- Reagują jedynie na strach - zgodziła się - i żądze.
- To mi o czymś przypomina - zauważył Ezahh. - Czy miałaś czas, by rozważyć prośbę, którą przedstawiłem ci kilka dni temu?
- Wysłałam ludzi na poszukiwanie - zapewniła go - należysz do niezwykle rzadkiego gatunku, więc znalezienie ci samicy może trochę potrwać.
- Mogę czekać, jeśli to konieczne, Salmissro - zamruczał. - Jesteśmy bardzo cierpliwi. - Umilkł. - Nie chciałbym cię obrazić, lecz gdybyś nie wypędziła Sadiego, nie miałabyś tego kłopotu. Jego mała żmijka i ja byliśmy w bardzo dobrych stosunkach.
- Miałam okazję to zauważyć. Teraz mógłbyś nawet być ojcem.
Zielony wąż wychylił główkę spod tronu i popatrzył na nią. Podobnie jak wszystkie węże tego gatunku, na zielonym grzbiecie miał jasnoczerwoną smugę.
- Cóż to takiego ojciec? - spytał wyraźnie znudzony.
- To trudne pojęcie - odparła. - Z jakiejś przyczyny dla ludzi posiada ogromne znaczenie.
- Czy jakiekolwiek stworzenie dba o perwersyjne osobliwości ludzi?
- Na pewno nie ja, a przynajmniej już nie.
- Zawsze w głębi serca byłaś żmiją, Salmissro.
- Hm, dziękuję ci, Ezahhu - syknęła uradowana. Przerwała wijąc się niespokojnie. - Muszę wybrać nowego Naczelnego Eunucha - odezwała się. - To kłopotliwa sprawa.
- Po co się przejmować? Wybierz wszystko jedno którego. Ludzie są przecież tak podobni do siebie.
- Większość z nich tak. Próbowałam zlokalizować Sadiego. Chciałabym przekonać go, by powrócił do Sthiss Tor.
- On jest inny - zgodził się Ezahh. - Można by nawet pomyśleć, że w pewnym sensie jest z nami spokrewniony.
- Rzeczywiście posiada pewne cechy gadów, prawda? Jest złodziejem i kundlem, ale prowadził pałac lepiej niż ktokolwiek inny. Gdyby nie to, że popadł w niełaskę akurat, gdy zrzucałam skórę, mogłabym mu nawet przebaczyć.
- Zrzucanie skóry zawsze bywa dokuczliwe - zgodził się Ezahh. - Jeśli nie masz nic przeciwko, to dam ci dobrą radę, Salmissro. Powinnaś wtedy trzymać ludzi z dala od siebie.
- Zawsze potrzebuję kilkoro z nich. Poza wszystkim innym, zawsze mam kogo ukąsić.