Było zupełnie źle...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Niemniej obawiałem się wyjść z lasu — choć skądinąd było oczywiste, że prędzej albo później wyjść muszę...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wcale się nie poprawiło od czasu odlotu Shackletona. Nie miał nic przeciwko wysłaniu go do obozu na Nowej Jawie pod majorem Muhamedem.
Pułkownik musiał go ukarać; stary @Ding-Dong w rzeczywistości mógł być bardzo zadowolony z tego ogniowego ataku, który Davidson przeprowadził na Wyspie Smitha, ale atak ten był wykroczeniem przeciw dyscyplinie i stary musiał udzielić mu nagany. W porządku, zasady gry. Ale w zasadach nie było tych wszystkich bzdur nadchodzących przez ten przerośnięty telewizor, który nazwali ansiblem - nowy mały blaszany bóg tych tam w Dowództwie.
Rozkazy z Biura Administracji Kolonialnej w Karaczi: “Ograniczyć kontakty Ziemian z Athsheanami do sytuacji zaaranżowanych przez Athshean". Innymi słowy nie można już było wejść do zagrody dla stworzątek i zgarnąć grupy roboczej. “Użycie pracy ochotniczej nie jest zalecane; użycie pracy przymusowej jest zabronione". I tak dalej. Jak, do diabła, mieli wykonać robotę? Chciała Ziemia tego drewna czy nie? Ciągle wysyłali automatyczne statki towarowe na Nową Tahiti, prawda? Cztery na rok, a każdy z nich zabierał z powrotem na Matkę Ziemię pierwszorzędne drewno wartości trzydzieści milionów nowodolarów. Z pewnością ludzie z Rozwoju potrzebowali tych milionów. To ludzie interesu. Te rozkazy nie pochodziły od nich, każdy głupi to widział.
“Rozważa się status kolonialny Świata 41" - dlaczego nie używali już nazwy Nowa Tahiti? “Do czasu podjęcia decyzji koloniści powinni zachować najwyższą rozwagę we wszystkich stosunkach z tubylcami... Użycie jakiejkolwiek broni z wyjątkiem małej broni bocznej noszonej dla samoobrony jest absolutnie zakazane" - tak jak na Ziemi, tylko że tam nie można było nosić nawet broni bocznej. Ale po co, do diabła, pokonywać dwadzieścia siedem łat świetlnych do świata nadgranicznego, a potem usłyszeć: żadnej broni, żadnego ognia, żadnych bakteriobomb, nie, nie, po prostu siedźcie jak grzeczni chłopcy i pozwólcie, @aby stworzątka przychodziły i pluły wam w twarz i śpiewały nad wami, a potem wbijały wam noże w bebechy i paliły wasz obóz, ale nie zróbcie krzywdy miłym zielonym stworkom, nie, proszę pana!
“Usilnie zaleca się politykę unikania; polityka agresji bądź odwetu jest surowo zakazana".
W gruncie rzeczy o to chodziło we wszystkich przekazach i każdy głupi poznał, że nie mówiła tego Administracja Kolonialna. Nie mogli zmienić się tak bardzo w ciągu trzydziestu lat. To byli praktyczni, realistycznie patrzący ludzie, którzy wiedzieli, jak wygląda życie na planetach nadgranicznych. Dla każdego, kto nie ześwirował od geoszoku, jasne było, że przekazy ansibla są fałszywe. Mogły zostać umieszczone w maszynie, cały zestaw odpowiedzi na pytania o dużym stopniu prawdopodobieństwa, obsługiwany przez komputer. Inżynierowie twierdzili, że potrafią to zauważyć; może i tak. W takim razie to rzeczywiście błyskawicznie nawiązywało łączność z innym światem. Lecz ten świat nie był Ziemią. W żadnym wypadku! Nie było żadnych ludzi wystukujących odpowiedzi na drugim końcu tej zabawki: to Obcy, humanoidzi. Prawdopodobnie Cetianie, bo maszyna była produktem @cetiańskim, a to banda cwanych diabłów. Pochodzili z gatunku, który rzeczywiście mógł zabiegać o międzygwiezdną supremację. Hainowie oczywiście są z nimi w zmowie; wszystkie te raniące serce historyjki w tych tak zwanych dyrektywach brzmiały z haińska. Jakie dalekosiężne zamierzenia mieli Obcy, trudno było tu na miejscu zgadnąć; prawdopodobnie zakładały one osłabienie Rządu Ziemskiego przez wplątanie go w tę sprawę Ligi Światów, do czasu, gdy Obcy będą wystarczająco silni, aby zbrojnie przejąć władzę. Ale ich plan co do Nowej Tahiti łatwo było przejrzeć. Chcieli pozwolić stworzątkom wybić ludzi za nich. Wystarczy związać ludziom ręce mnóstwem fałszywych dyrektyw @z ansibla i pozwolić, żeby zaczęła się rzeź. Humanoidzi pomagają humanoidom: szczury pomagają szczurom.