Brajlowska biblioteka w szkole dla niewidomych w Laskach ocalała z wojennej pożogi...
Serwis znalezionych haseĹOdnoĹniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
- UG Ze zbiorĂłw âWirtualnej Biblioteki Literatury Polskiejâ Instytutu Filologii Polskiej UG 89 siÄ podobno zbliĹźyÄ; nie zrozumiaĹem albowiem...
- BODLEIAN LIBRARY ⢠W BIBLIOTECE KSIÄCIA HUMFREYA ⢠ODERWANA KARTKA âHAMLETAâ I TAJEMNICZY CZYTELNIK ⢠WPROWADZAM W TEMAT PANA GLIMPSONA â˘...
- PrzeszyĹ mnie niewidzialny prÄ d, bo oto na ogromnej tablicy zapĹonÄĹy cyfry 83, i poczuĹem energiczne szturchniÄcie...
- — Ale czy to nie dusze zmarĹych bibliotekarzy czyniÄ te czary?MikoĹaj byĹ zakĹopotany i niespokojny...
- Ziemniaki napeBnione farszem uBo|y w gBbokiej brytfannie z niewid k ilo[ci oleju i wody
- innych zmysłów u niewidomych, istniały również takie, które temuzaprzeczały...
- Pracownia Oddziału Opracowania Biblioteki Jagiellońskiejbliogr...
- gronie podobnych do niej nowicjuszy Jedi, ktĂłrych wychowywaniem i szkoleniem Posuwanie siÄ na czworakach z ciÄĹźkim plecakiem wymagaĹo mnĂłstwa energii,...
- tablice chem niewid JDPbRD 1...
- - Uuk? - powiedziaĹ bibliotekarz...
Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
Była dosy skromna rozmiarami. Po niedzielnej Mszy wypożyczano ksišżki, po dwa, trzy tomy - nie więcej. To były dobra racjonowane. Nie wolno się było nimi przesycić, należało ich łaknšć. Cóż może stanš na przeszkodzie komu tak zgłodniałemu słowa jak ja.
W grupie internatowej było nas kilkunastu. Jedni brali mniej, drudzy więcej tomów. Ja starałem się w dogu tygodnia przeczyta te wszystkie ksišżki, jakie koledzy wypożyczyli. Jeli brakowało dnia, czytałem w nocy pod kołdrš. Pismo Bra31e'a i pod. tym względem jest genialne.
Upłynęło kilka dni, od kiedy rozpoczšłem w Oborach pisanie. Już jestemy w Warszawie na Nowym wiecie. Tydzień oborskich wiatrów zamknšł tegorocznš łagodnš zimę. Za oknem wied wiosenne słońce. Chociaż to dopiero połowa marca powietrze jest miękkie i budzi tęsknotę - za naszym domem w Karolinie blisko Serocka, przy lenej cianie utkanej z brzóz i sosen.
Przez całe nasze życie przebijał się motyw, by mie swój zielony skrawek z drzewami i krzewami sadzonymi przez nas. Po wielu dowiadczeniach mamy chyba co dobrego, co wyrasta z pustego pola i z wieloletnich marzeń, rozmów i poszukiwań. Nie jest to nic okazałego, ale liczš się nieprzebrane przeżycia towarzyszšce budowie domu i zakładaniu ogrodu. Mylę, że nieraz jeszcze będę chciał opisa ilu tu ciekawych łudzi przy tym poznalimy i przez Hę przeszlimy przygód.
Zawsze bylimy bardzo czynni, aż niespokojni. Oboje z Lusiš (żona -przyp. R. O.) nie potrafimy długo ży bez pogoni za czym nowym. Dla kogo z boku możemy wydawa się ludmi prowadzšcymi ustabilizowany tryb bytowania, tymczasem nieustannie realizujemy jakie konkretne plany. Wtedy dopiero czuję się dobrze i mam ochotę do pisania.
Kiedy byłem bliski zamiaru, aby zamknš się w pustelni i tylko pisać. Wszystko inne wydawało się stratš czasu i błahe. Los pokierował inaczej zdarzeniami. Zawsze pracowałem zawodowo. Nie mogłem oprze się pokusie uczestniczenia w społecznym życiu i to dawało pewnš równowagę mojemu pisaniu w domu. Zmęczenie, znerwicowanie, rozmaite dramatyczne chwile byty jakby niezbędne do skwapUwszego zanurzania się w pisarskiej glebie.
Wspominałem już jak rodził się we mnie przyszły autor wielu powieci. Opowiedziałem to krótko, chociaż ten proces we mnie trwał przez całe dziesięciolecie. Se w tym stawaniu się powiedopisarzem było wiadomej woli, a ile za siły instynktownej, nie sposób ocenić. Jednego bym tylko bronil: rozumienie przez każdego z nas dokšd chcemy dojć, kształtuje w ogromnej mierze nasz los.
Zaprezentowany opis stanowi doskonalš ilustrację sposobu radzenia sobie przez człowieka, który bardzo wiele utracił. Po stadium szoku i opłakiwania straty nastšpiło odkrycie drzemišcego talentu -posługiwania się słowem. Nastšpiło pozytywne działanie, zmierzajšce do naprawienia tego, co było możliwe do naprawienia oraz budowania poczucia własnej wartoci o te możliwoci, które zostały odkryte -zdolno posługiwania się słowem. Autor tych słów nie zaprzeczał temu, co się wydarzyło, ale miał wiadomo tego, co jeszcze posiada. Dzięki temu przewiadczeniu mógł się kształtowa zdrowy styl przystosowania. Jego przeciwieństwem jest zachowanie neurotyczne - gdy zaprzeczamy temu, co się wydarzyło i nie potrafimy "odczytać" zachowanych możliwoci i w oparciu o nie budowa własnej wartoci, a przez to i własnej korzystnej sytuacji egzystencjalnej.
Ważne jest zatem pytanie każdej osoby niepełnosprawnej - co mi pozostało, mimo straty; co mogę budowa - co tworzy i jak ży w oparciu o posiadane możliwoci?
Historia życia J. Szczygła jest przykładem mylenia pozytywnego o sobie w perspektywie własnego życia, przykładem przewiadczenia o odpowiedzialnoci za swój los. Jego korzystna jako życia została zdeterminowana tym, że czul się on równym wród innych oraz to, że nie żył w stanie zależnoci od innych. Charakteryzowała go wysoka produktywnoć, wyrażajšca się w twórczoci pisarskiej.
4. NAUCZANIE NOWYCH CZYNNOCI JAKO INSTRUMENTÓW PRZEKSZTAŁCANIA SYTUACJI ISTNIEJĽCYCH W POŻĽDANE
Przy całociowym i dynamicznym podejciu do regulacji psychicznej przyjmuje się założenie o nierozłšcznod współoddziaływania otoczenia i człowieka. Przy takim podejciu w strukturze sytuacji należy wyróżnić:
potrzeby i zadania podmiotu stanowišce o jego ukierunkowaniu sytuacyjnym (wartoci);
warunki zewnętrzne otoczenia, w których zaspokajane sš potrzeby oraz realizowane zadania (szansę, jakie daje wiat);
warunki podmiotowe, które umożliwiajš zaspokajanie potrzeb, realizację zadań (możliwoci osoby);
zachowania reaktywne oraz czynnoci ukierunkowane na cel, będšce wyrazem zaspokajania potrzeb lub realizacji zadań.
Człowiek stawia sobie zadania odpowiednio do swoich potrzeb. Tadeusz Tomaszewski
W procesie edukacji, trwajšcej całe życie, kształtujemy kompetencje życiowe (czynnoci), gdyż wyposażenie dziedziczne człowieka w postaci odruchów bezwarunkowych nie wystarcza do utrzymania korzystnych relacji człowieka z otoczeniem (por. pkt. l - uwagi dotyczšce poziomów organizacji zachowania). Poziom rozwoju każdego człowieka wyraża się w bogactwie możliwoci układania swoich relacji ze wiatem.
Najwyższš formš regulowania stosunków z otoczeniem sš czynnoci, będšce wyrazem realizacji przede wszystkim zadań, które człowiek sam sobie stawia. Nauczajšc czynnoci, a w tym i zachowań twórczych, umożliwiamy bycie danej osobie aktywnym podmiotem.
Stanisław Mika genezę zadaniowego typu aktywnoci charakteryzuje w sposób następujšcy:
a) człowiek uwiadamia sobie, jaki jest stan, w którym znajduje się w danym momencie;
b) uwiadamia sobie, jaki jest stan pożšdany, nieistniejšcy w momencie uwiadomienia;
c) porównuje ze sobš te dwa stany i stwierdza (lub nie) istnienie rozbieżnoci,
d) jeżeli stwierdzi istnienie rozbieżnoci, to podejmuje decyzję opartš na dodatkowych przesłankach, takich jak warto wyniku i prawdopodobieństwo jego uzyskania, o koniecznoci uruchomienia działań zmierzajšcych do osišgnięcia wyniku;
e) ustala rodki jakie sš niezbędne do tego, żeby wynik mógł by osišgnięty;
f) okrela warunki, w jakich przebiega będš czynnoci, których celem jest osišgnięcie wyniku [S. Mika 1975, s. 147-148).
W procesie edukacji, ale i rehabilitacji uczymy strategii generowania zadaniowego stylu regulacji (jego przeciwieństwem sš zachowania reaktywne). Styl zadaniowy jest najwyższš formš regulacji, gdyż uwzględnia właciwoci zarówno otoczenia, jak i podmiotu.
Otoczenie charakteryzuje się: niepewnociš, czyli nieprzewi-dywalnociš wydarzeń, złożonociš elementów oraz zmiennociš ich poszczególnych właciwoci w czasie.