— Ale czy to nie dusze zmarÅ‚ych bibliotekarzy czyniÄ… te czary?MikoÅ‚aj byÅ‚ zakÅ‚opotany i niespokojny...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- dobiegÅ‚ do jej wytężonego sÅ‚uchu — cichy jak brzÄ™czenie komara daleki dzwonek, za chwilÄ™ ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- Niemniej obawiaÅ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byÅ‚o oczywiste, że prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
- par³ margraf — ale nie jeno przeto, jeno ¿e przez Odrê³acniej siê przeprawiæ, w górnym biegu...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- le jest potrzebny), niedostÄ™pnej dla użytkowników i przeznaczonej wy- Å‚Ä…cznie na potrzeby administratora, — skonfigurowanie portów...
- wyreperowaÅ‚ dach i Å›ciany, wybiÅ‚ otwory i wstawiÅ‚ okna, żeby byÅ‚ przewiew — zmieniÅ‚ caÅ‚e pomieszczenie tak, że wyglÄ…daÅ‚o prawie jak mieszkanie...
- — Od dawna panowaÅ‚o przekonanie, że rzeka Nil wypÅ‚ywa z wielkich jezior leżących u stóp Gór Księżycowych[46]...
- mogÅ‚a umknąć uwagi czatowników pilnujÄ…cych granicy — i niepostrzeżenie prze- dostać siÄ™ w gÅ‚Ä…b terenów Armektu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— O tym nie pomyÅ›laÅ‚em. Może być. Oby Bóg miaÅ‚ nas w swej pieczy. Późno, nieszpór już siÄ™ zaczÄ…Å‚. Z Bogiem. — I ruszyÅ‚ w stronÄ™ koÅ›cioÅ‚a.
Szliśmy dalej wzdłuż południowego muru. Po prawej austeria dla pielgrzymów i sala kapitulna z ogrodem, po lewej wytłaczarnie, młyn, spichrze, piwnice, dom nowicjuszy. I wszyscy zdążali do kościoła.
— Co myÅ›lisz o tym, co rzekÅ‚ MikoÅ‚aj? — spytaÅ‚em.
— Nie wiem. W bibliotece coÅ› siÄ™ dzieje, a nie wierzÄ™, by to dusze zmarÅ‚ych bibliotekarzy...
— Czemu?
— MyÅ›lÄ™ bowiem, że byli tak cnotliwi, iż dzisiaj przebywajÄ… w królestwie niebieskim i kontemplujÄ… oblicze Boskie, jeÅ›li ta odpowiedź może ciÄ™ zadowolić. Co siÄ™ tyczy kaganków, zobaczymy, czy tam sÄ…. JeÅ›li zaÅ› chodzi o maÅ›ci, o których opowiadaÅ‚ nasz szkÅ‚odziej, sÄ… Å‚atwiejsze sposoby wywoÅ‚ywania wizji, i Seweryn zna je bardzo dobrze, miaÅ‚eÅ› dzisiaj sposobność to stwierdzić. Å»e jednak w opactwie chce siÄ™, by nikt nocÄ… nie zapuszczaÅ‚ siÄ™ do biblioteki, i że wielu jednak próbowaÅ‚o i próbuje nadal, to pewna.
— A co nasza zbrodnia ma wspólnego z tÄ… historiÄ…?
— Zbrodnia? Im wiÄ™cej o tym myÅ›lÄ™, tym bardziej jestem przekonany, że Adelmus sam siÄ™ zabiÅ‚.
— Ale dlaczego?
— PamiÄ™tasz, jak rano zauważyÅ‚em wysypisko nieczystoÅ›ci? Kiedy pokonywaliÅ›my zakrÄ™t, nad którym panuje baszta wschodnia, dostrzegÅ‚em w tym miejscu Å›lady osuniÄ™cia siÄ™ ziemi; część terenu, mniej wiÄ™cej stamtÄ…d, gdzie gromadzÄ… siÄ™ nieczystoÅ›ci, osunęła siÄ™ aż pod basztÄ™. I wÅ‚aÅ›nie dlatego dzisiejszego wieczoru, kiedy patrzyliÅ›my z góry, zdawaÅ‚o siÄ™ mi, że nieczystoÅ›ci sÄ… maÅ‚o okryte Å›niegiem albo że jest to Å›nieg ledwie wczorajszy, a nie z poprzednich dni. JeÅ›li chodzi o zwÅ‚oki Adelmusa, opat powiedziaÅ‚ nam, że byÅ‚y poszarpane przez skaÅ‚y, a przecież pod basztÄ… wschodniÄ…, w miejscu gdzie schodzi stromo mur, rosnÄ… sosny. SkaÅ‚y sÄ… natomiast tam wÅ‚aÅ›nie, gdzie lico muru koÅ„czy siÄ™, tworzÄ…c coÅ› w rodzaju stopnia; dalej zaczyna siÄ™ spadzistość z nieczystoÅ›ciami.
— Co z tego?
— To, że sam pomyÅ›l, czy nie bardziej... jak by rzec... czy nie mniej kosztuje nasz umysÅ‚ myÅ›leć, że Adelmus, z przyczyn wymagajÄ…cych jeszcze wyjaÅ›nienia, rzuciÅ‚ siÄ™ sponte sua[37] z balustrady muru, odbiÅ‚ siÄ™ od skaÅ‚ i, martwy już lub ranny, runÄ…Å‚ w nieczystoÅ›ci. ZresztÄ… lawina strÄ…cona huraganem, który wiaÅ‚ tamtego wieczoru, spowodowaÅ‚a przemieszczenie pod basztÄ™ wschodniÄ… i nieczystoÅ›ci, i części gruntu, i ciaÅ‚a biednego mniszka.
— Czemu powiedziaÅ‚eÅ›, że to rozwiÄ…zanie mniej kosztuje nasz umysÅ‚?
— Kochany Adso, nie należy mnożyć objaÅ›nieÅ„ i przyczyn, jeÅ›li nie ma po temu nieodpartej koniecznoÅ›ci. Gdyby Adelmus wypadÅ‚ z baszty wschodniej, musiaÅ‚by jakoÅ› znaleźć siÄ™ w bibliotece, a przedtem ktoÅ› musiaÅ‚by zadać mu cios, by nie stawiaÅ‚ oporu, jakimÅ› sposobem wspiąć siÄ™, dźwigajÄ…c ciaÅ‚o bez życia aż do okna, otworzyć je i wyrzucić nieszczęśnika. Przy mojej hipotezie natomiast wystarczy Adelmus, jego chęć i lawina. Można wyjaÅ›nić wydarzenie wykorzystujÄ…c mniejszÄ… ilość przyczyn.
— Czemu miaÅ‚by siÄ™ zabijać?
— Czemu mieliby zabijać jego. Tak czy inaczej trzeba znaleźć powody. A że byÅ‚y, wydaje mi siÄ™ rzeczÄ… niewÄ…tpliwÄ…. W Gmachu oddycha siÄ™ powietrzem niedomówieÅ„, wszyscy coÅ› przemilczajÄ…. Na razie zebraliÅ›my nieco podejrzeÅ„, po prawdzie raczej nieokreÅ›lonych, dotyczÄ…cych jakiegoÅ› dziwnego zwiÄ…zku miÄ™dzy Adelmusem a Berengarem. ChcÄ™ powiedzieć, że bÄ™dziemy mieli na oku pomocnika bibliotekarza.
Kiedy tak gawędziliśmy, oficjum nieszporów dobiegło końca. Słudzy wracali do swoich prac, zanim udadzą się na wieczerzę, mnisi zaś skierowali się do refektarza. Niebo było teraz mroczne i zaczęło padać. Leciutki śnieg, maleńkie, puszyste płatki, musiał sypać przez znaczną część nocy, ponieważ następnego ranka cała równia pokryta była bielutkim całunem, o czym opowiem dalej.
Byłem głodny i z ulgą przyjąłem myśl o udaniu się do stołu.
DZIEŃ PIERWSZY
KOMPLETA