„To nie było dla niej łatwe...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Niemniej obawiałem się wyjść z lasu — choć skądinąd było oczywiste, że prędzej albo później wyjść muszę...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
”
„Czy dlatego, że jestem mężczyzną? A gdybym był kobietą?”
„Nie!” – wykrzyknęła. „Skądże! To absolutnie nie w tym rzecz.”
Gina i Eileen...
Skłonności, z którymi obie walczyły tak długo. Niespełnienie spowodowało, że Gina poślubiła mężczyznę o groteskowym wyglądzie, który pełnił rolę jej ojca. Po raz drugi wybrała biseksualistę – starego przyjaciela, który znał jej sekret, któremu mogła odwzajemnić się tolerancją, odsuwając od niego podejrzenia o nieprzystojne kontakty seksualne.
Oddzielne sypialnie.
Eileen... Z uczuciem obrzydzenia do samej siebie wyjechała za granicę, żeby zmienić środowisko, zapomnieć o tych problemach.
Przegrała zbyt dużo bitew, wybrała inną strategię, postanowiła zwrócić się o pomoc do Rozumu – na uniwersytet.
Dlaczego wybrała Harvard. Najznakomitsze środowisko naukowe.
Harvard i kochankę-elektryka, która nie miała wystarczająco dużo cierpliwości.
Potem sekretarzowanie Ursuli.
Nieformalne spotkania.
Wyznania.
Ból namiętności, zażenowanie, smutek – to, o czym nie chciała już słyszeć Sally Etheridge.
Ursula była cierpliwa.
Zaczęła jednak odgrywać panią doktor.
Żeby najczarniejszy koszmar stał się rzeczywistością.
Niepowodzenie terapii. W najgorszym stylu.
Żegnaj, Bostonie.
Czas wyjechać.
Kalifornia, poszukiwanie księżniczki...
Ursula wiedziała, że może jej pomóc.
Znów odgrywając panią doktor.
Wyjątkowo wysokie opłaty.
Wszystko przebiega prawidłowo.
I wtedy dziecko dzwoni po raz drugi...
– Wspaniałe możliwości – powiedział Gabney. – Takiego właśnie użyła określenia. Decyzja podyktowana względami finansowymi. Wolałem Florydę – jest o wiele tańsza, a powietrze sto razy lepsze. Ona jednak chciała koniecznie do Kalifornii. Nie podejrzewając, o co naprawdę jej chodzi, zgodziłem się. Wtedy zaczęła się zła passa.
Spojrzał na Ginę z nieskrywanym gniewem, jak człowiek, któremu coś pokrzyżowało plany.
Z powodu kobiety.
Śmiertelna obraza dla jego męskości.
Nagle pojąłem, że Joel McCloskey również został śmiertelnie ugodzony.
Odrzucony przez kobietę dla innej kobiety.
Jak w kiepskim żarcie.
Tym boleśniejsze i trudniejsze do ścierpienia, że nienawidził homoseksualistów.
Postanowił więc, że zniszczy urodę Giny.
Był jednak zbyt tchórzliwy, żeby zrobić to samemu. Bał się ujawnić swój motyw, czuł strach przed tym, co ludzie o nim pomyślą.
Czy Gina rozumiała, skąd się wzięły jej cierpienia?
Gabney wydał gniewny ryk. Spojrzał na Ginę, potem na żonę.
– Nigdy jej nie okłamałem, ale ona złamała zasady, obie złamały zasady! – zawołał.
– Kiedy zacząłeś je podejrzewać?
– Zaraz po tym, jak rozpoczęliśmy leczenie. Nic szczególnego. Subtelne niuanse, których mężczyzna mniej kochający nigdy by nie zauważył. Spędzała więcej czasu z nią niż z innymi pacjentami. Dodatkowe spotkania, które niebyły konieczne z medycznego punktu widzenia. Zmieniała temat rozmowy, okazując dziwny opór, kiedy chciałem ją sprowokować. Rezygnowała z wyjazdu na ranczo, choć kiedyś przyjeżdżała tu regularnie. Pomimo alergii. Wszystko się skończyło, kiedy ona wkroczyła w nasze życie. – Uśmiechnął się. – Ursula jest tutaj po raz pierwszy od tamtego czasu. Wymyślała głupie usprawiedliwienia, żeby zostać w mieście, ale mnie nie tak łatwo oszukać. Dobrze wiedziałem, co się święci. Chciałem jednak mieć dowody, więc przerobiłem telefon w jej gabinecie i zacząłem słuchać. Podsłuchiwać je, jak obmyślają swój podły plan.
– Jaki plan?
– Plan ucieczki. – Zakrył ręką oczy. – Miały razem uciec.
Bardzo duże postępy w leczeniu... Melissa to wyczuła. Napotkała wrogość Ursuli...
– Potwierdzeniem tego było podarowanie jej niesłychanie drogiego obrazu. Czyż to nie ohydne sprzeniewierzenie się etyce zawodowej? Pewnie się pan ze mną zgodzi?
Pokiwałem głową.
– Otrzymywała również pieniądze – ciągnął. – Dla Giny pieniądze nie mają większego znaczenia, bo jest zboczoną dziwką. Jednakże moja żona pochodzi z niezamożnej rodziny i duże sumy robią na niej wrażenie. Tamta dziwka wiedziała o tym. Przekazała Ursuli wielkie sumy pieniędzy. Sekretne konta bankowe! Nazywały to małymi jajeczkami w ich wspólnym gniazdku. I chichotały jak pensjonarki. Planowały wyjechać do ciepłych krajów, żeby tam się kurwić. Oprócz tego, że to szczyt perwersji, jaką straszną stratę poniosłaby nauka! Moja żona miała przed sobą świetną przyszłość. A ta dziwka ją zdemoralizowała i doprowadziła do tego, że Ursula zrezygnowała ze wszystkiego, do czego wspólnie dochodziliśmy przez wiele lat wyrzeczeń. Ta dziwka chciała ją zniszczyć.
Nacisnął przycisk. Gina drgnęła. Ursula, widząc to, jęknęła chrapliwie.
– Zamknij się, kochanie, albo ją usmażę.
Po policzkach Ursuli popłynęły łzy bezsilności. Zamilkła i znieruchomiała.
– Jeśli nie czujesz się dobrze, możesz o to obwiniać wyłącznie siebie. – W końcu cofnął palec z przycisku. – Gdybym był egoistą, to bym ją po prostu zabił – rzekł do mnie. – Ja jednak chcę nadać sens jej plugawemu życiu. Więc postanowiłem ją oduczyć. A to urządzenie będzie moim narzędziem pracy. Nauka wkracza pod strzechy.
– Więc postanowiłeś ją porwać.
– Nie, skądże – odparł. – Przyszła tu z własnej nieprzymuszonej woli.
– Niczym pacjent do lekarza.