- Zobaczymy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Operacje wejścia-wyjścia Zmienne typu int, double i char są zmiennymi arytmetycznymi, przystosowanymi odpowiednio do przechowywania...
- Wyszedłem w deszcz i, zanim dotarłem do urzędu pocztowego, zmokłem do- kumentnie...
- schematu wyjaśniania zjawisk zachodzących na "scenie młodzieżowej" ,; których nie da się zinterpretować na gruncieinnych koncepcji...
- - Masz zupełną rację - przyznał Oliveira...
- jest pomysł! - stwierdził...
- METODY ZAGĘSZCZANIA BETONU NA BUDOWIE Aby do tego nie dopuścić, niezbędne są nadzór i kontrola bieżąca procesu zagęszczania na budowie...
- Josua roześmiał się i nachylił do Isgrimnura...
- B % + # $ B + 1 + ! b # 4 #% " ,/// ! 3 % E...
- Robotę wyznaczono mu na hotelowym podwórku - rąbał, a raczej próbował rąbać drwa na opał...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Trzymaj palce. - Mówiąc to Gretchen nie potrafiła ukryć pełnego uśmiechu zadowolenia.
- Teraz kolej na młodego człowieka. Obiecaj mi taniec, kiedy z nim skończę.
- Nie tańczyłam od lat.
- Ani ja. Poproszę chłopców, żeby zagrali walca.
Rudolf poszedł do baru, ale Wesleya już tam nie było. Barman powiedział, że wyszedł przed pięcioma minutami.
Alice czytała w dużym pokoju, kiedy Wesley wrócił do domu. Po drodze wstąpił do dwóch barów. W obydwu było zbyt ciemno, by ktokolwiek pytał o dowody pełnoletności. Chodzenie po ulicach okazało się pewnym problemem, jako że chodniki uciekały mu pod różnymi kątami, a na rogach dwukrotnie potknął się o krawężnik.
- Dobry wieczór - powiedział z powagą do Alice.
- Dobry wieczór - odpowiedziała. Nie podniosła głowy znad książki. Zauważył, że kanapa nie była jak zwykle zasłana kocami i prześcieradłem. Miał dziwne uczucie, że to, co widzi, to nie Alice, tylko jej odbicie w falującej wodzie.
Próbując usiąść; źle ocenił odległość i z trudem wylądował na brzegu krzesła. Wpatrywał się uporczywie w Alice, której obraz ciągle falował.
- Jestem do niczego - powiedział. - Tracisz tylko czas, martwiąc się o mnie.
- JesteÅ› pijany. A ja siÄ™ o ciebie nie martwiÄ™.
- Jutro - zaczął, a własny głos wydawał mu się obcy i daleki - oddam ci każdego centa, którego jestem ci winien i od... odjadę.
- W samą porę. - Alice ciągle nie odrywała wzroku od książki. - Jestem pewna, że znajdziesz sobie inne miejsce do spania. I nie mów mi o pieniądzach. Nie jesteś mi winien ani centa. Nie robiłam tego dla pieniędzy.
Spojrzał na nią mając pewne trudności ze skoncentrowaniem wzroku.
- Masz coś przeciwko temu, żebym ci podziękował?
- Mam coś przeciwko wszystkiemu, co powiesz - rzekła dumnie. - Hollywoodzki próżniak.
- Nigdy nie byłem w Hollywood. Ani nawet w Kalifornii - odpowiedział głupawo.
- Ty i te twoje dziwki... - Alice cisnęła książkę o ziemię. - Po co ja czytam tę przeklętą książkę? Jest okropna.
- Myślałem, że jesteś dla mnie... no - Wesley mówił zmieszany - siostrą.
- Nie jestem twojÄ… siostrÄ….
Szukał słów, które chciałby powiedzieć, czując, że i umysł, i język mu się plączą.
- Mówiłaś, że umieram - powiedział. - W twojej książce. Chciałaś, żebym był szlachetny i umarł. Wymagasz zbyt wiele...
- O Boże - Alice wstała z krzesła, podeszła do Wesleya, objęła dłońmi jego głowę i przytuliła do siebie. - Przepraszam, Wesley, nie chcę, żebyś umarł. Musisz w to uwierzyć.
- Każdy chce ode mnie czegoś, czego nie mogę dać - mówił Wesley z ustami zatkanymi materiałem jej sukienki. - Sam nie wiem, gdzie jestem. Pytaj o mnie jutro w biurze rzeczy zagubionych.
- Proszę cię, Wesley - szeptała Alice - nie mów tak.
- Powiedziałaś kiedyś, że kradniesz kawałki mojej duszy...
- mówiąc to Wesley jęknął. - Słyszałem, jak nocami pisałaś na maszynie, i mówiłem sobie: oto jeszcze jeden kawałek mojej duszy...
- Proszę cię, proszę kochanie - przytulała coraz mocniej jego głowę, jakby pragnąc powstrzymać go przed wypowiedzeniem następnego słowa. - Zabijasz mnie.
- Wszyscy mnie zawstydzają. - Odchylił głowę na bok, żeby móc mówić. - To, co przeżyłem dziś wieczorem... a teraz ty... Nie jestem ciebie godny, wiem, ale...
- Cicho, cicho, kochanie. - Alice tuliła go do siebie.
- ...kocham cię - powiedział.
Alice przyciągnęła go mocno. I nagle wybuchnęła śmiechem.
- Czemu do diabła czekałeś tak długo, żeby to powiedzieć. - Uklękła przed nim i pocałowała go. Potem odchyliła głowę do tyłu, żeby mu się przyjrzeć. - Powtórz to jeszcze raz.
- Kocham ciÄ™.
- Wyglądasz okropnie - powiedziała.