wydoroślał przez ostatnie dwa tygodnie, doszła do wniosku Clary...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, że (z tymże trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- cząstki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje się nigdziew przestrzeni i czasie? Jeśli za jeden obiekt uważać to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwrócił się tyłem do światła reflektora i osłaniając oczy przed blaskiem bijącym mu spod nóg, spróbował zajrzeć w kryształową głębinę jak przez lód, który skuwa jezioro...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad nią, lecz w celu ochrony praw zagrożonych przez inne instytucje społeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektów społecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Podobnie jak ona. I dobrze,
bo nie chciałaby go stracić. Był częścią niej, podobnie jak talent do rysowania, zakurzone
powietrze Brooklynu, śmiech matki i krew Nocnego Łowcy w jej żyłach.
- Będziesz później potrzebowała podwózki? - zapytał. Pokręciła głową.
- Lukę dał mi pieniądze na taksówkę. A jutro po mnie przyjedziesz? Moglibyśmy zrobić
popcorn i obejrzeć parę odcinków „Trigun". Przydałaby mi się odrobina psychoterapii.
Simon pokiwał głową.
- Brzmi nieźle.
Nachylił się i musnął ustami jej policzek. Był to pocałunek lekki jak liść, ale po plecach
Clary przebiegł dreszcz. Spojrzała na przyjaciela.
- Myślisz, że to był przypadek? - zapytała.
- Co było przypadkiem?
- Że trafiliśmy do Pandemonium tej samej nocy, kiedy Jace i pozostali zjawili się tam w
pościgu za demonem? Dzień przed tym, jak Valentine porwał moją matkę?
- Nie wierzę w przypadki - oświadczył Simon.
- Ja też nie.
- Ale muszę przyznać, że to był fortunny zbieg okoliczności - stwierdził Simon.
- Fortunny Zbieg Okoliczności - powtórzyła Clary. - Niezła nazwa dla zespołu.
- Lepsza niż większość tych, które my wymyśliliśmy - zgodził się Simon.
- Jasne, że tak.
Clary wyskoczyła z furgonetki i zatrzasnęła za sobą drzwi. Kiedy biegła ścieżką z płyt
poprzerastanych trawą, usłyszała trąbienie. Nie odwracając się, pomachała Simonowi.
Wnętrze katedry było chłodne i ciemne, pachniało deszczem i wilgotnym papierem. Jej
kroki odbijały się głośnym echem od kamiennych ścian i posadzki. Clary pomyślała o
kościele na Brooklynie, do którego poszła z Jace'em. Może Bóg istnieje, a może nie. Tak czy
inaczej, jesteśmy zdani na siebie.
Kiedy zasunęły się za nią drzwi windy, zerknęła na swoje odbicie w lustrze. Większość
siniaków i skaleczeń już zniknęła bez śladu. Clary zastanawiała się, czy Jace widział ją kiedyś
tak wymuskaną jak dzisiaj. Idąc z wizytą do szpitala, ubrała się w czarną plisowaną spódnicę i
staromodną bluzkę z marynarskim kołnierzem, wargi pociągnęła różowym błyszczykiem. Te-
raz uznała, że wygląda na osiem lat.
Zresztą i tak to, co Jace pomyśli sobie o jej wyglądzie, teraz czy kiedykolwiek, nie
miało znaczenia. Zastanawiała się, czy między nimi będzie kiedyś tak, jak między Simonem a
jego siostrą: mieszanina znudzenia, irytacji i miłości. Nie mogła sobie tego wyobrazić.
Zanim drzwi windy się otworzyły, usłyszała głośne miauczenie.
- Hej, Church - powiedziała, klękając przy szarym kocurze wyciągniętym na podłodze. -
Gdzie są wszyscy?
Church, który w pierwszej chwili sprawiał wrażenie, że chce, by Clary pogłaskała go po
brzuchu, teraz zawarczał groźnie. Clary poddała się z westchnieniem.
- Szurnięty kot. Gdzie...
- Clary! - Isabelle wypadła na korytarz w długiej czerwonej spódnicy i z włosami
upiętymi na czubku głowy. - Jak dobrze cię widzieć!
Porwała w objęcia Clary i uściskała ją, omal nie przewracając.
- Isabelle, ja też się cieszę, że cię widzę - wykrztusiła Clary.
- Tak się o ciebie martwiłam. Kiedy poszliście z Hodge'em do biblioteki, a ja zostałam
z Alekiem, usłyszałam eksplozję. Gdy tam pobiegłam, zobaczyłam, że was nie ma, a w
środku jest straszny bałagan. Wszędzie była krew i jeszcze coś czarnego i lepkiego. -
Zadrżała. - Co to było?
- Klątwa Hodge'a - wyjaśniła Clary.
- A, racja. Jace opowiadał mi o Hodge'u.
- Tak? - zdziwiła się Clary.
- Że kazał zdjąć z siebie klątwę i sobie poszedł. Tak. Można by sądzić, że przynajmniej
się pożegna. Trochę mnie zawiódł, ale przypuszczam, że bał się Clave. Jestem pewna, że
kiedyś się z nami skontaktuje.
Więc Jace nie powiedział im, że Hodge ich zdradził, pomyślała Clary, niepewna, co o
tym sądzić. Z drugiej strony, skoro chciał oszczędzić Isabelle przykrości i rozczarowania,
może nie powinna się wtrącać.
- Tak czy inaczej - ciągnęła Isabelle - to było okropne i nie wiem, co byśmy zrobili,
gdyby nie zjawił się Magnus i nie uzdrowił Aleca. - Zmarszczyła brwi. - Jace opowiedział
nam, co się stało na wyspie. Właściwie wiedzieliśmy o tym wcześniej, bo Magnus wisiał na
telefonie przez całą noc. Wszyscy w Podziemiu o tym mówili. Jesteś sławna, wiesz.
- Ja?
- Jasne. Córka Valentine'a. Clary zadrżała.
- Domyślam się, że Jace też jest sławny.
- Wy oboje - potwierdziła Isabelle tym samym, przesadnie wesołym tonem. - Słynni brat
i siostra.
Clary spojrzała na nią ze zdziwieniem i powiedziała: