- Tylko że oni nie są parą - zaczął wyjaśniać Luke...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
- jaki zwiedzać będzie Paryż, gdy z jednej strony Sekwany zostaną tylko szczątki z Tuileriów, brama Saint-Denis, Magdalena, pałac Inwalidów etc...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Nie ma mowy o żadnych dzieciach - protestował jednocześnie Khai. Jak na komendę
urwali i spojrzeli po sobie; Luke opamiętał się pierwszy i uśmiechnął do zakłopotanej Mun.
- Naszych dzieci nic nie łączy... nie tak, jak pani myśli. Są po prostu... przyjaciółmi.
Mun uniosła brew i wzruszyła ramionami.
- Odniosłam inne wrażenie, ale skoro tak twierdzicie... Bardzo sobie tutaj cenimy dążenie do spłodzenia silnego potomstwa i właściwe wychowanie, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy muszą być tego samego zdania. - Odpowiedź brzmiała dyplomatycznie, ale Luke wyczuwał w
słowach Klatooinianki ślad dezaprobaty. Gestem poleciła im iść za sobą i poprowadziła ich przez pogrążone w półmroku, wąskie, kręte korytarze o durabetonowych ścianach. Budynek
nieprzyjemnie kojarzył się Luke’owi z bunkrem.
Zastanawiał się, co też zobaczyła albo wyczuła w ich dzieciach Klatooinianka, że wzięła je za parę. Czy skłoniło ją do tego coś w zachowaniu Bena albo Vestary, czy może bliższy związek między przebywającymi razem istotami przeciwnych płci był dla tej rasy czymś naturalnym?.
Porozmawia z Benem, kiedy będą mieli dla siebie kilka minut na osobności, uznał. Kiedy w grę wchodzili Sithowie, nie istniało coś takiego jak niewinny flirt. Nie miał złudzeń, że Vestara bez skrupułów wykorzystałaby wrodzoną pogodę ducha i łagodność jego syna, żeby przeciągnąć go na Ciemną Stronę. A chociaż Luke wiedział, że nie zdołałaby tego dokonać, to na myśl o tym, co się stanie, kiedy do niej to dotrze... cierpła mu skóra.
Skręcili za róg i znaleźli się w dość przestronnym holu, w którym umieszczono cztery
zakratowane celki i drzwi prowadzące prawdopodobnie do następnego korytarza. Mistrz Jedi był
zaskoczony, że tak duże miasto ma tylko cztery cele, ale po chwili stwierdził, że widocznie poziom przestępczości nie jest tu zbyt duży. Przypomniał sobie, że na mocy paktu vontorskiego Huttowie trzymają Klatooine twardą ręką. Nie miał wątpliwości, że każde uchybienie albo naruszenie prawa skutkowało natychmiastowym wysłaniem w jakieś bardzo nieprzyjemne miejsce. To najwyraźniej skutecznie odstraszało potencjalnych przestępców, ale zdaniem Luke’a takie rozwiązanie nie było ani właściwe, ani uczciwe.
Z lekkim zaskoczeniem zauważył, że stare drzwi nie mogły być żadną przeszkodą dla kogoś nawet słabo wrażliwego na Moc. Zarówno Ben, jak i Vestara byli bardzo silni Mocą i Skywalker doskonale wiedział, że gdyby tylko przyszła im na to ochota, ucieczka z tego, pożal się Mocy,
„więzienia” zajęłaby im nie więcej niż kilka sekund. Mun zatrzymała się przed najbliższą celą i wklepała kod w panel dostępu.
Usłyszeli głos Bena:
- ...a wtedy rankor mówi: to w takim razie co właśnie zjadłem? - A potem perlisty,
dziewczęcy śmiech, który nagle ucichł, kiedy drzwi z opornym skrzypieniem zaczęły się odsuwać.
Zanim zniknęły całkiem w ścianie, ich oczom ukazała się para nastolatków, stojących prawie na baczność przed durastalową ławką. Miny mieli skruszone.
- Eee... cześć, tato - wykrztusił Ben. - Całkiem, hm, szybko wam poszło.
Vestara splotła ręce za plecami i dygnęła, nieco spłoszona.
- Witaj, ojcze. Dziękuję, że po mnie przyszedłeś.
- Wygląda na to, że w samą porę - stwierdził surowo Gavar Khai. - Chodź, Vestaro.
Zostawmy Skywalkerów ich sprawom. - Zanim Luke zdążył zaprotestować, Gavar uciszył go
ostrym spojrzeniem. - Nie martw się, nie ucieknę z nią nigdzie. Poczekamy na was na zewnątrz. -
Vestara rzuciła Benowi szybkie spojrzenie spod opuszczonych rzęs i pospiesznie dołączyła do ojca.
Luke nie przejął się zbytnio, ale też w tej sytuacji nie mógł zbyt wiele zdziałać. Żałował
tylko, że nie będzie mógł podsłuchać rozmowy tej dwójki na zewnątrz.
- To nie zajmie dużo czasu - zapewnił Sitha. - Zobaczymy się później.
ROZDZIAŁ 10
Gavar i Vestara skłonili jak na komendę głowy idealnie zsynchronizowanym ruchem, jakby