Tuż obok błysnęło i na plaży niespodziewanie pojawił się mężczyzna ubrany w prostą, czarną bluzę i spodnie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- wybraæ opcjê Information i nacisn¹æ ENTER, w rezultacie na ekranie pojawisiê zestaw informacji podobny do tego poni¿ej:,j~%%I , Object ID: B6000006NetWare...
- — Ale musisz przyznać, że naprawdÄ™ pochodzi z innej planety — dokoÅ„czyÅ‚a Trillian, pojawiajÄ…c siÄ™ w polu widzenia z drugiej strony mostka...
- Zaistnienie filozofii jako dziedziny kultury narodowej, w której nacja wyra|a swój [wiatopogld, byBo mo|liwe, pojawiB si bowiem system okre[lonych poj i metod
- - Aj, aj, jak to dobrze, żeś się tu pojawił, panie szlachetny - jęknął boleśnie, leżąc plackiem u stóp Hodży Nasreddina...
- - Pierwsze objawy poprawy pojawiaj¹ siê po 10-14 dniach, peh poprawa wystêpuje dopiero po 4-6 tygodniach...
- - A onirofilm?- Onirofilm w swej formie definitywnej pojawił się kilka lat później...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- Upakowanie materii żywej w osobne nośniki stało się cechą tak uderzającą i dominującą, że gdy na scenie pojawili się biologowie i zaczęli zadawać pytania na...
- W kontekœcie rozwa¿añ dotycz¹cych bezpoœrednioœci zamachu pojawia siê kwestia dopuszczalnoœci stosowania pewnych œrodków zabezpieczaj¹cych, w postaci instalowania...
- – Harvard Mansul – odparÅ‚ mężczyzna gÅ‚osem, w którym wciąż pobrzmiewaÅ‚o oszoÅ‚omienie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Gardan i Kasumi natychmiast rozpoznali Puga i krzyknęli do niego ostrzegawczo. Mag powiódł spokojnym spojrzeniem po okolicy, oceniając sytuację. Jeden ze stworów dostrzegł nie uzbrojonego człowieka. Zawył z opętańczą radością i runął na niego z góry.
Pug stał spokojnie, nie zmieniając pozycji. Spadający z góry jak kamień stwór był już niecałe trzy metry nad nim, gdy nagle uderzył w niewidzialną barierę jak w kamienny mur. Zwinął się z bólu i opadł bezwładnie na ziemię, by w następnej sekundzie zniknąć w oślepiającym błysku światła.
Wysoko w powietrzu rozległy się paniczne wrzaski przerażenia. Pozostałe bestie zrozumiały, że oto pojawił się przeciwnik, pozostający całkowicie poza ich zasięgiem. Cała siódemka wykonała w powietrzu karkołomny zwrot i skierowała się błyskawicznie ku północy.
Pug zatoczył wzniesionymi rękami łuk w powietrzu i nagle na jego dłoniach zatańczył błękitny płomień. Cisnął nim za uciekającymi stworami, które machając szaleńczo skrzydłami, pomykały tuż nad powierzchnią wody. Kula błękitnego ognia pomknęła i zrównała się z nimi, ogarniając je momentalnie pulsującą świetliście energią. Rozległy się zduszone okrzyki bólu. Elementarne byty skręcały się w locie i drgając rozpaczliwie, spadały w dół. Ledwo dotknęły wody, buchały szmaragdowym płomieniem, by po chwili zniknąć pod falującą powierzchnią jeziora.
Gardan obserwował Puga, gdy ten zbliżał się do śmiertelnie zmęczonych walką żołnierzy. W wyrazie jego twarzy gościł jakiś obcy, nie znany do tej pory, surowy wyraz. W spojrzeniu zaś była władczość i świadomość siły. Pug odprężył się i jego twarz momentalnie się zmieniła. Pomimo swoich prawie dwudziestu sześciu lat życia wyglądał bardzo młodo, wręcz chłopięco. Na jego ustach pojawił się uśmiech.
– Panowie, witam w Stardock.
Ogień płonący w kominku napełniał pokój przytulnym, bursztynowym blaskiem i ciepłem. Gardan i Dominik odpoczywali, usadowieni wygodnie w ogromnych fotelach. Kasumi, zgodnie z tradycją Tsuranich, siedział na poduszkach na podłodze.
Kulgan opatrywał oparzenia kapitana, rozczulając się nad starym wiarusem jak matka nad przygłupim dzieciakiem. Obaj znali się od lat, jeszcze z Crydee, więc Kulgan mógł sobie pozwolić na ostry ton.
– Jak mogÅ‚eÅ› być tak gÅ‚upi, żeby Å‚apać stwora za nogi. Przecież każdy idiota wie, że fizyczny kontakt z bytem uzależnionym od podstawowych elementów, kiedy powraca on do pierwotnej postaci, Å‚Ä…czy siÄ™ z wyzwoleniem energii, głównie ciepÅ‚a i Å›wiatÅ‚a.
Gardan był już zmęczony ciągłym strofowaniem.
– No dobra, nie wiedziaÅ‚em. I co z tego? Kasumi, ty wiedziaÅ‚eÅ›? Dominik?
Kasumi parsknął śmiechem.
– Hm, jeÅ›li chodzi o Å›cisÅ‚ość, to wiedziaÅ‚em – powiedziaÅ‚ cicho mnich.
– Ależ mnichu, nic mi nie pomagasz. Nic a nic – mruknÄ…Å‚ kapitan. – Kulgan, skoÅ„czyÅ‚eÅ› już? ZjadÅ‚bym coÅ›. Od ponad godziny czujÄ™ te wspaniaÅ‚e aromaty. Jeszcze chwila i dostanÄ™ szaÅ‚u.
Pug, który stał oparty o ścianę przy kominku, zaśmiał się.
– Kapitanie, nie minęło wiÄ™cej niż dziesięć minut. Znajdowali siÄ™ na pierwszym piÄ™trze ogromnego, ciÄ…gle jeszcze nie wykoÅ„czonego gmachu.
– Jakże siÄ™ cieszÄ™, że Król zezwoliÅ‚, abym odwiedziÅ‚ twojÄ… akademiÄ™, Pug – powiedziaÅ‚ Kasumi. ·
– Ja również – dorzuciÅ‚ Dominik. – My w Sarth bardzo sobie cenimy kopie prac, którymi zechciaÅ‚eÅ› wzbogacić nasze zbiory, lecz nadal nie mamy peÅ‚nej jasnoÅ›ci co do twoich planów. ChcielibyÅ›my wiedzieć coÅ› wiÄ™cej.
– Zawsze z radoÅ›ciÄ… goszczÄ™ każdego, kto przychodzi tu powodowany miÅ‚oÅ›ciÄ… do wiedzy, bracie Dominiku. Być może któregoÅ› dnia upomnimy siÄ™ o odwzajemnienie naszej skromnej goÅ›ciny i odwiedzimy waszÄ… sÅ‚ynnÄ… bibliotekÄ™.
Słysząc te słowa, Kulgan odwrócił się do nich.
– Oj tak. Z przyjemnoÅ›ciÄ… osobiÅ›cie zgÅ‚oszÄ™ to roszczenie, przyjacielu.
– Zawsze bÄ™dziecie mile widziani.
– Uważaj na tego – wtrÄ…ciÅ‚ siÄ™ Gardan, wskazujÄ…c ruchem gÅ‚owy na Kulgana. – Wystarczy, że na moment stracisz go z oczu w tych waszych podziemnych salach, a już nigdy go nie odnajdziesz. Jest tak napalony na książki jak niedźwiedź na miód.
Do pokoju weszła piękna kobieta o ciemnych włosach i równie ciemnych, wielkich oczach. Szło za nią dwóch służących. Nieśli wielkie tace z jedzeniem. Kobieta postawiła swoją tacę na końcu długiego stołu, naprzeciwko grupki mężczyzn.
– ProszÄ™ bardzo. Czas na kolacjÄ™.
– Bracie Dominiku, to moja żona, Katala – przedstawiÅ‚ jÄ… Pug.
Mnich skłonił się z szacunkiem.
– Pani...
– Ależ nie, proszÄ™ mówić Katala. – UÅ›miechnęła siÄ™. – Staramy siÄ™ tu unikać wszelkich formalnoÅ›ci.
Mnich ponownie skłonił się i podszedł do wskazanego mu krzesła. Odwrócił się na dźwięk otwieranych drzwi i po raz pierwszy od chwili poznania mnicha kapitan ujrzał, jak jego opanowanie i spokój pryskają jak bańka mydlana. Do pokoju wbiegł William, a tuż za nim pojawiła się pokryta zielonymi łuskami sylwetka Fantusa.
– Na litość Ishap! Czy to smok ognisty? William podbiegÅ‚ do ojca i objÄ…Å‚ go mocno, spoglÄ…dajÄ…c na goÅ›ci z pewnÄ… rezerwÄ….
– Oto Fantus, prawdziwy pan tych wÅ‚oÅ›ci – przedstawiÅ‚ smoka Kulgan. – Pozostali sÄ… przez niego tolerowani. Trzeba przyznać, że najmniej mÄ™czy go towarzystwo Williama. – Wzrok smoka powÄ™drowaÅ‚ na chwilÄ™ ku twarzy Kulgana, jakby potwierdzajÄ…c prawdziwość jego słów. Po chwili jego wielkie, czerwone oczy zwróciÅ‚y siÄ™ w kierunku stoÅ‚u i zaczęły kontemplować to, co siÄ™ na nim znajdowaÅ‚o.
– William, przywitaj siÄ™ z Kasumim – powiedziaÅ‚ Pug. ChÅ‚opczyk skÅ‚oniÅ‚ lekko gÅ‚owÄ™ i uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™. PowiedziaÅ‚ coÅ› w jÄ™zyku Tsuranich i Kasumi odpowiedziaÅ‚, wybuchajÄ…c Å›miechem.
Dominik spojrzał na nich z zainteresowaniem.