– Harvard Mansul – odparł mężczyzna głosem, w którym wciąż pobrzmiewało oszołomienie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Zdarzyo si wic, i jednego razu zaszed do wityni gagatek z tych rodu, dziki ktrym rzecz posza w mowie, e warszawiak w pracy, a wilk u puga, to jednaka przysuga...
- Z drugiej strony ciekawym przykadem rnorodnoci motywacji, ktrymi kieroway si stare" i nowe" siy polityczne w ustalaniu ordynacji moe by ordynacja...
- W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi; do tych prastarych drzwi z nabijanego ćwiekami dębu za którymi rozciągała się jedynie otchłań białych chmur...
- odpowiednich warunkw do zapewnienia "wolnej gospodarki", poza tym pastwo nie powinno ingerowa w spoeczno-ekonomiczneprocesy, ktrymi sterowa powinny siy...
- Skacz, dziecko, skacz! Od kiedy moja córka Zara umiała już bez pomocy stanąć na stole, na którym zmieniano jej pieluszki, bawię się z nią w...
- Alezji podobna jest nieco do góry Gergowii z tego, że się kończy obszernym płaskowzgórzemszczytowym, na którym wznosi się oppidum; jest jednak od Gergowii...
- Mattinao powiódł towarzysza przez gaik, w którym pasożytne rośliny zwrotnikowe wiły się koło gałęzi drzew owocowych, ścieżką idącą wzdłuż...
- Ogniem i mieczem - Tom I Rozdzial VI- Moci ksi - odpar Bychowiec - aska to wysoka waszej ksicej moci, e mogc rozkaza, na moj wol to zdajesz, ktrej aski nie...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
– Imperialne Towarzystwo Astrograficzne. Cały czas był pan tutaj?
– Tak, na Marduku – odpowiedział Roger. – To dość długa historia. W nasze ręce trafiło pańskie mienie. – Wyciągnął rękę i przekazał fotografowi tri–cama.
Mansul ledwie zerknął na przedmiot, do którego tak tęsknił przez ponad tydzień. Szybko otworzył obiektyw.
– Uśmiech, proszę.
* * *
Roger zapukał do drzwi, a kiedy otrzymał cichą odpowiedź, otworzył je, rozejrzał się i uśmiechnął.
– Widzę, że masz własny pokój – powiedział. – Bardzo tu przytulnie.
– Tak, małe gniazdko miłości – odparła Despreaux. Siedziała na stosie poduszek, z ręką unieruchomioną w gipsie. Twarz miała lekko poszarzałą, wciąż była ubrudzona błotem po podróży, a w jej włosach i na spodniach tkwiły kawałki suchych liści. Każda inna kobieta wyglądałaby w takiej sytuacji fatalnie, pomyślał Roger, ale Nimashet Despreaux udało się sprawić wrażenie modelki ucharakteryzowanej na damę w niedoli.
– Jestem na ciebie zły – powiedział Roger, siadając i biorąc ją za zdrową rękę. – Powinnaś bardziej na siebie uważać.
– Próbowałam. – Przytuliła się do niego. – Boże, jak ja mam tego dosyć.
– Ja też – powiedział książę, ostrożnie obejmując ją ramieniem.
– Kłamca. Boisz się powrotu na dwór, prawda?
Roger milczał przez chwilę, potem wzruszył ramionami.
– Tak – przyznał. – Marduk jest... nieskomplikowany. Przyjaźnimy się albo nie. Negocjujemy albo kopiemy tyłki. Wszystko jest czarne albo białe. A dwór to... same negocjacje. Wszystko jest szare. Najważniejsze to kogo ostatnio wkurzyłaś i jaką pozycję zajmujesz. Nikt nie...
– Nie pilnuje twoich pleców? – dokończyła za niego, przytulając się mocniej. – Ja będę.
– Nigdy nie miałaś do czynienia z damami dworu jako „osoba” – odparł. – Byłaś tylko marine, nie liczyłaś się. – Pokręcił głową, patrząc na nią smutnym wzrokiem. – Teraz będzie inaczej, a ich noże potrafią przebić każdy pancerz.
– Moje też, kochanie – powiedziała, odwracając się ostrożnie, żeby spojrzeć mu w oczy. – Roger, marines wszystko widzą i wszystko słyszą. Będziesz miał takie wsparcie, jakiego nie miał nigdy żaden MacClintock. My wszyscy będziemy stali za tobą.
Roger delikatnie wyjął z jej włosów suchy liść.
– Kocham cię – powiedział.
– Wyglądam jak nie wiadomo co – prychnęła. – Mówisz tak, żeby sprawić mi przyjemność.
– Wyglądasz świetnie – powiedział ochrypłym głosem. – Absolutnie pięknie.
Patrzyła na niego przez chwilę, potem przyciągnęła jego twarz do swojej. Całowali się długo, a Roger przesuwał dłońmi po jej plecach. W końcu odsunęła się i prychnęła.
– A więc to tak – powiedziała. – Po prostu lubisz, jak jestem unieruchomiona!
– Zawsze cię lubię. Zakochałem się w tobie, kiedy tylko zobaczyłem cię bez zbroi, chociaż przyznaję, że czułem się trochę...
– Wystraszony? – podpowiedziała Despreaux.
– Tak – przyznał. – „Wystraszony” to chyba dobre słowo. Jesteś trochę dominująca, a ja naprawdę nie chciałem wdawać się w żaden związek. Ale... nie mogłem spotkać nikogo lepszego.
– Twoja matka dostanie apopleksji – powiedziała Despreaux. – Po prostu się wścieknie.
– Nie obchodzi mnie, jak zareaguje moja matka – odparł. – Szczerze mówiąc, po tym wszystkim, co przeszliśmy, będzie mi sporo winna. A poza tym nie jestem następcą tronu, więc żadna ze mnie dynastyczna partia. Matka może mnie pocałować w dupę.
– Uwielbiam, kiedy mówisz świństwa – powiedziała Despreaux i znów przyciągnęła go do pocałunku.
Roger przesunął dłońmi po jej bokach, pozostawiając na nich gęsią skórkę. Po chwili jego ręce powędrowały do przodu, jakby kierowane własną wolą; opuszki palców muskały jej talię. Despreaux przekręciła się na bok, podciągnęła koszulkę i...
Ktoś dyskretnie zapukał do drzwi.
– Cholera jasna – mruknął Roger. Potem westchnął, wyprostował się i podniósł głos. – Tak?