- Spokojnie, moja słodka, to tylko ja...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Uspokój się, zanim pobudzisz wszystkich w gospodzie.
Chciał zamknąć jej usta kolejnym pocałunkiem, lecz szarpnęła głową i krzyknęła jeszcze raz. Ciało, które przykrywał swoim, było szczupłe, nie tak dorodne jak barmanki. Zaczynało do niego docierać, że zaszła jakaś straszliwa pomyłka, kiedy drzwi otworzyły się, a w pokoju rozległ się szorstki, gniewny głos.
- Ach, wy wstrętne świnie!
Gerwazy natychmiast odsunął się od dziewczyny. W drzwiach stał wysoki, ubrany na czarno szczupły mężczyzna w średnim wieku. Gdy oniemiały Gerwazy patrzył na niego z przerażeniem, w korytarzu pojawili się właściciel gospody i jego żona. Zaniepokojeni krzykami, narzucili tylko coś na siebie w wielkim pośpiechu.
Przez chwilę w pokoju słychać było jedynie chrapliwy oddech mężczyzny w czerni, który w lewej ręce trzymał świecę, a w prawej pistolet o dwóch lufach. Już sam widok broni stanowił wystarczające ostrzeżenie, lecz uwagę Gerwazego zwróciły przede wszystkim ciemne oczy nieznajomego, które płonęły niezdrowym ogniem znamionującym fanatyka doprowadzonego do białej gorączki.
Przez chwilę te rozpłomienione oczy nie bez satysfakcji omiatały pokój. Krzyki leżącej obok Gerwazego dziewczyny przeszły w szloch. Szczelnie otuliła się kołdrą, twarz zakryła ciemnymi włosami.
- A więc uległeś jej niecnym zakusom. Bóg mnie nią pokarał. Tak, Mary jest przekleństwem mego życia. - Mężczyzna w czerni sztywnym krokiem podszedł do łóżka. Mocny szkocki akcent nadawał jego słowom jeszcze bardziej złowrogie brzmienie. - Nazywam się Hamilton i zostałem wybrany sługą bożym. Robiłem, co tylko w mojej mocy, żeby moja córka zachowała czystość, ale nawet moje żarliwe modlitwy nie były w stanie uratować kobiety, która jeszcze przed narodzeniem została skazana na potępienie. Widziałem, w jaki sposób patrzy na mężczyzn, zdawałem sobie sprawę, że kręcą się wokół niej. Jest jak rujna suka. Została tu posłana, żeby wodzić mężczyzn na pokuszenie. Bóg mi świadkiem, że starałem się uchronić ją przed jej występną naturą, ale moja rola już się skończyła. Teraz Mary jest twoja.
Zniżył głos do szeptu.
- Tak, jest twoja - powtórzył z dziką satysfakcją. Zatrzymał się przy łóżku, tak blisko, że gorący wosk z jego świecy kapnął na tors Gerwazego. Co dziwne, ubranie Hamiltona, pomimo prostego kroju i czarnej barwy, zdradzało człowieka szlachetnie urodzonego.
Po raz pierwszy w życiu Gerwazy nie był w stanie poruszyć się ze strachu. Czuł zakłopotanie, zmęczenie po whisky i fizyczne niespełnienie. Przez ostatnie dziesięć lat nieustannie dręczyły go koszmary senne, tak że przez chwilę zastanawiał się, czy przypadkiem nie jest to jeden z nich. Lecz zaraz potem pastor szturchnął go lufą pistoletu. Chłód i twardość metalu były zbyt wyraźne jak na sen.
- Tak, jest twoja, milordzie - powiedział łagodnym tonem, by po chwili wybuchnąć: - Ty przeklęty arystokrato! Skoro nie potrafisz panować nad swoją chucią, moja córka jest odtąd twoja na całe życie, ona i cała jej zgnilizna moralna. - Pastor stał tak blisko, że Gerwazy widział kropelki śliny pryskające z jego ust. - Jesteście siebie warci, a ja nareszcie znowu będę mógł prowadzić godne życie.
Uczucie strachu rozjaśniło umysł Gerwazego. Czuł, jak wzbiera w nim wściekłość.
- Na litość boską, człowieku, nie wiem, jak to się stało, że ta dziewczyna trafiła do mojego łóżka, ale nie mam z tym nic wspólnego.
Jest nietknięta, tak jak w chwili, kiedy ją tu znalazłem. Jeśli to pańska córka, to proszę ją stąd zabrać.
Oczy mężczyzny pałały; mierzył pistoletem prosto w serce Gerwazego.
- O, nie, sukinsynu - powiedział chrapliwym, nienaturalnym głosem. - Ożenisz się z nią. Może mieć duszę ladacznicy, ale w ludzkich oczach jest niewinna.
Szaleniec zrobił pauzę na zaczerpnięcie tchu. Potem w jego głosie pojawiła się nuta sarkazmu.
- Nawet szlachetnie urodzeni, tacy jak ty, nie mają prawa psuć dziewcząt z dobrych domów. To nie moja wina, że sprowokowała cię swoim zachowaniem. Ożenisz się z nią, i to zaraz, za chwilę. A ja wreszcie się od niej uwolnię.
W scenie jak z najgorszego sennego koszmaru Gerwazy zdał sobie sprawę z dwóch faktów. Po pierwsze, Hamilton był szaleńcem, fanatykiem owładniętym obsesją seksu i poczucia winy. A po drugie, przy całym swoim szaleństwie, niezwykle przebiegle wmanipulował go w kompromitującą sytuację.
Gerwazy przeklinał swą własną głupotę. Ojciec dał mu tylko jedną wskazówkę: nie dać się złapać w pułapkę. Bogaci młodzieńcy, którym krew zbyt szybko krążyła w żyłach i osłabiała rozum, stanowili łatwy łup dla tych, którzy pragnęli udziału w ich bogactwie. To między innymi dlatego Gerwazy zadawał się głównie z łatwymi dziewczynami, takimi jak barmanka; szlachetnie urodzone niewiasty były niebezpieczne.
Barmanka musiała wziąć udział w spisku. Zachowywała się bardzo prowokująco, a gdy połknął haczyk, po prostu zeszła ze sceny. Bez wątpienia otrzymała za to więcej pieniędzy niż za usługę cielesną. Ponieważ wiedział, że w jego łóżku ktoś będzie na niego czekał, nie wyrzucił tej dziewczyny. Coś podobnego przytrafiło mu się kiedyś w wiejskiej rezydencji, ale był wtedy trzeźwy, nie spodziewał się towarzystwa i szybko pozbył się przebiegłej suki, zanim jej matka zdążyła ich „nakryć”.