Rozdział 7 Ażeby być sprawiedliwym, musze opowiedzieć także i o dobrych uczynkach Horemheba...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- -od po³udnia: Morze Andamañskie, Morze Arabskie, Ocean Indyjski-Kontynent azjatycki graniczy tak¿e z morzami wewnêtrznymi (Morze Czerwone, Morze Czarne, Morze...
- Ogniem i mieczem - Tom I Rozdzial VI- Moœci ksi¹¿ê - odpar³ Bychowiec - ³aska to wysoka waszej ksi¹¿êcej moœci, ¿e mog¹c rozkazaæ, na moj¹ wolê to zdajesz, której ³aski nie...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysÅ‚ – dodaÅ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- Protokół informacyjny strefy odpowiedzialny jest także za współpracę z protokołem RT MP w uaktualnianiu tablicy ZIT...
- Żal, że dał się podkupić mojemu bratu i że w sposób typowy dla naszego rodzinnego konfliktu zaraz po złotych triumfach - Hary był pierwszy także ze sztafetą...
- Być ojcem więc, to może także stawiać wymagania, podprowadzać pod zadania coraz trudniejsze, ale jednocześnie umożliwiać ich realizację przez stałą...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Wypracowali sobie także niemalże fobię braku zainteresowania dla wszelkiej tradycji, włączając w nią również wytwory największych umysłów...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Lud sÅ‚awiÅ‚ wielce jego imiÄ™ i miaÅ‚ go za dobrego wÅ‚adcÄ™. Już za najwczeÅ›niejszych lat jego rzÄ…dów lud zaliczaÅ‚ go do wielkich egipskich faraonów. DusiÅ‚ on bogaczy i możnych i nie dopuszczaÅ‚, żeby ktoÅ› stawaÅ‚ siÄ™ bogaty lub zbyt możny w Egipcie, ażeby nikt nie mógÅ‚ współzawodniczyć z nim o wÅ‚adzÄ™ – a to podobaÅ‚o siÄ™ ogromnie ludowi. KaraÅ‚ zÅ‚ych sÄ™dziów i oddawaÅ‚ biednemu jego prawo, zreorganizowaÅ‚ pobór podatków i wypÅ‚acaÅ‚ ze skarbca faraona staÅ‚e wynagrodzenie poborcom podatkowym, tak że nie mieli już oni wÅ‚adzy wyciskania podatków z ludu, by siÄ™ wzbogacić.
Ustawicznie, bez wytchnienia i wypoczynku, jeździł po całym kraju, od prowincji do prowincji i od wsi do wsi, żeby badać nadużycia. Drogę jego znaczyły obcięte uszy i krwawiące nosy nieuczciwych poborców podatkowych, a uderzenia kijów i echo skarg słychać było daleko wokół miejsc, gdzie odbywał swe sądy. Nawet najbiedniejsi mogli wytaczać sprawy bezpośrednio przed nim samym, a jego urzędnicy nie ważyli się wzbraniać im dostępu do niego on zaś wymierzał ludziom nieprzekupną sprawiedliwość. Wysyłał znowu statki do Puntu, żony i dzieci marynarzy płakały na pomostach w przystani i raniły sobie twarze kamieniami według dobrego obyczaju, a Egipt robił się bardzo bogaty, bo z dziesięciu statków trzy co roku powracały przywożąc wielkie skarby. Budował też nowe świątynie i oddawał bogom to, co im się należało, według rangi i praw, które mieli, nie sprzyjając szczególnie żadnemu z nich, z wyjątkiem Horusa, i nie darząc szczególnymi przywilejami żadnej świątyni, z wyjątkiem świątyni Hetnetsut, gdzie lud czcił jego własny posąg jak boga i składał mu woły w ofierze. Za wszystko to ludzie błogosławili jego imię i wielce go chwalili oraz opowiadali o nim liczne przedziwne legendy jeszcze za jego życia.
Również Kaptahowi powodziło się bardzo dobrze i stawał się on z roku na rok bogatszy, tak że w Egipcie nie było w końcu nikogo, kto mógłby mierzyć się z nim na bogactwo. Nie miał on bowiem żony ani dzieci, dlatego uczynił swoim spadkobiercą Horemheba, żeby móc spokojnie dożyć swoich dni i wciąż zbierać jeszcze większy majątek. Z tego powodu też Horemheb nie dusił go tak mocno jak innych egipskich bogaczy i nie pozwalał, żeby poborcy podatkowi zanadto mu dokuczali.
Kaptah zapraszał mnie często do swego domu, który leżał w dzielnicy możnych i którego ogrody rozciągały się szeroko dokoła, tak że Kaptah nie miał żadnego sąsiada, który by mu zakłócał spokój. Jadał na złotych półmiskach i w domu jego woda płynęła na sposób kreteński ze srebrnych kranów, wanny były ze srebra, w ustępie zaś siedzenie sporządzone było z hebanu, a ściany z kosztownych kamieni, ułożonych w ucieszne obrazki. Częstował mnie rzadkimi potrawami i winem spod piramid, kiedy zaś spożywał posiłki, zabawiali go grajkowie i śpiewacy, a najładniejsze i najzręczniejsze tancerki Teb wykonywały dla jego rozrywki najbardziej wymyślne tańce.
Wydawał też wielkie uczty, a egipscy bogacze i możni chętnie odwiedzali jego dom, choć urodził się jako niewolnik i w swoim zachowaniu przejawiał wiele z obyczajów niewolnika, smarkał na przykład w palce i czkał głośno przy jedzeniu. Ale był szczodrym gospodarzem i rozdawał swoim gościom cenne dary, a jego rady w sprawach handlowych były chytre, tak że wszyscy mieli pożytek z jego przyjaźni. Jego gadki i opowiadania były prześmieszne, a żeby bawić gości, przebierał się często w odzież niewolnika i opowiadał im najrozmaitsze kłamstwa na sposób niewolników. Zbyt był bowiem bogaty, żeby się jeszcze bać z powodu swojej przeszłości, pysznił się więc przed możnymi Egiptu, że niegdyś był niewolnikiem. I mówił do mnie:
– Panie mój, Sinuhe! Tak dziwny jest porzÄ…dek Å›wiata, że gdy czÅ‚owiek jest dostatecznie bogaty, nie może już stać siÄ™ biednym, lecz stale robi siÄ™ bogatszy, nawet jeÅ›li nie dba o to, żeby siÄ™ bogacić. Ale moje bogactwo wyszÅ‚o od ciebie, Sinuhe, i dlatego uznajÄ™ ciÄ™ zawsze za mego pana i niczego ci nie zabraknie przez caÅ‚e życie. Lepiej dla ciebie, że sam nie jesteÅ› bogaty, bo nie umiaÅ‚byÅ› używać swego bogactwa dobrze, siaÅ‚oby ono tylko niepokój i wyrzÄ…dzaÅ‚o mnóstwo szkody. Dlatego lepiej staÅ‚o siÄ™, że roztrwoniÅ‚eÅ› swoje bogactwo za zÅ‚ych dni faÅ‚szywego faraona, bo ja bÄ™dÄ™ pilnie czuwać nad twoimi korzyÅ›ciami i doglÄ…dać, żeby ci nie brakowaÅ‚o niczego, czego mógÅ‚byÅ› rozsÄ…dnie zapragnąć.
Popierał też artystów, a oni rzeźbili go w kamieniu, czyniąc go wytwornym i szlachetnym. Robili jego członki smukłymi, dłonie i stopy małymi, a kości policzkowe wysokimi, na rzeźbach widział na oba oczy i siedział na skrzyżowanych nogach, pogrążony w myślach, ze zwojem do pisania na kolanach i rylcem w dłoni, choć nigdy nawet nie próbował nauczyć się czytać i pisać, jego pisarze czytali, pisali i obliczali dla niego wielkie sumy. Te posągi wielce bawiły Kaptaha. A kapłani Amona, którym po powrocie z Syrii zaczął dawać niezmierzone dary, żeby żyć w zgodzie z bogami, kazali ustawić jeden jego posąg w wielkiej świątyni, koszty zaś tego zapłacił on sam.
Kazał też zbudować sobie wielki grobowiec w mieście umarłych, a artyści wymalowali tam na ścianach liczne obrazy z jego codziennego życia i sceny jego rozrywek, a przedstawili go na tych obrazach jako człowieka widzącego i wykwintnego, bez brzucha. Chciał bowiem oszukać bogów i przybyć do Kraju na Zachodzie takim, jakim chciałby być, a nie takim, jakim był, choć za dni swego życia raczej wolał być takim, jakim był, gdyż sprawiało mu to mniej kłopotu niż wykwintność. W tym samym celu kazał sobie też przygotować do grobu Księgę Śmierci, najbardziej wyszukaną i zawiłą, jaką kiedykolwiek widziałem. Obejmowała ona dwanaście zwojów z obrazkami, napisami i zaklęciami, w celu zjednania duchów podziemia i wyposażenia wagi Ozyrysa w fałszywe odważniki, a także w celu przekupienia sprawiedliwych pawianów. Wszystko to kazał przygotować z ostrożności, bo ostrożność była jego zdaniem cnotą, choć poza tym nie myślał chętnie o śmierci i czcił naszego skarabeusza bardziej niż jakiegokolwiek innego boga.