Roddy Sands natychmiast wypełnił polecenie dowódcy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- nikat, musisz byæ zalogowany do serwera, a wiêc musisz podaæ w wierszu poleceñ nazwê serwera, szczegó³y dotycz¹ce swojego konta, docelowego u¿ytkownika...
- Trzy dni wczeÅ›niej Besenval wydaÅ‚ zresztÄ… polecenie, aby carych budowa rozpoczęła siÄ™ z rozkazu przeÅ‚ożonego kupców Å‚y proch — 215 baryÅ‚ek —...
- Flash MX 2004 BibliaPublish Settings, możesz wygenerować podgląd eksportowanego filmu (poleceniaz podmenu Publish Preview) i opublikować projekt w...
- proszę o zwięzłe streszczenie ostatnich wydarzeń obecnego tu kapita- na Tonkaia, który z mojego polecenia kierował dotąd śledztwem...
- Rozpiął pas i rząd guzików, usiadł wygodnie i wydał krótkie polecenie:- Do domu, Piotrze...
- - Dobra, synu! Teraz odchyl się do tyłu! - Chciał wykonać polecenie, ale uniemożliwiała mu to wyobraźnia...
- wkleiliśmy skopiowany styl na wszystkie podręczne, a z niego wybieramy polecenie Paste jednocześnie...
- Z mieczem Gawaina natarł na Gwydiona, który natychmiast upadł w poprzek łoża, wyjąc i strasznie krwawiąc z wielkiej rany na plecach; po chwili, gdy do przodu...
- Wszystko to odbywało się w obrębie rodziny: jednych krewniaków strącano i na to miejsce wchodzili natychmiast drudzy, czekający na swoją kolej i obiecujący...
- Pierwszy typ grupy jest przeznaczony dla ludzi pragnących dokonać w sobie pewnej natychmiastowej zmiany...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wszystkie używane w akcji telefony pochodziły od tego samego producenta i zostały identycznie zaprogramowane. Sean wcisnął więc odpowiedni klawisz i usłyszał ten sam sygnał. Na razie bardziej był zdziwiony niż zły, zdążył się już jednak przestraszyć. Zaplanował wszystko, ale nie to. Operacja uda się tylko wówczas, gdy będzie w stanie koordynować działania wszystkich trzech grup. Oczywiście, wszyscy wiedzieli, co mają robić... ale nie kiedy zacząć. Czekali na jego rozkaz.
— Cholera jasna — zaklÄ…Å‚. ZadzwoniÅ‚ do operatora sieci. Nic z tego. — Te pieprzone telefony przestaÅ‚y dziaÅ‚ać — powiedziaÅ‚ bezradnie.
* * *
— Nie kontaktowaÅ‚ siÄ™ z nami już od jakiegoÅ› czasu — zauważyÅ‚ Bellow.
— I nie podaÅ‚ nam numeru telefonu.
— Można spróbować któryÅ› z tych — zauważyÅ‚ Tawney, który miaÅ‚ już listÄ™ numerów telefonów szpitalnych. Bellow wybraÅ‚ numer centrali izby przyjęć i wydzwoniÅ‚ go z komórki, najpierw wystukujÄ…c, oczywiÅ›cie, 777. CzekaÅ‚ dobre pół minuty, ale ktoÅ› wreszcie podniósÅ‚ sÅ‚uchawkÄ™.
— Tak? — powiedziaÅ‚ gÅ‚os z irlandzkim akcentem. Nie byÅ‚ to gÅ‚os ich poprzedniego rozmówcy.
— Czy mogÄ™ rozmawiać z panem Caseyem? — spytaÅ‚ psychiatra, przeÅ‚Ä…czajÄ…c rozmowÄ™ na gÅ‚oÅ›nik.
— W tej chwili go tu nie ma.
— A nie mógÅ‚by pan go poprosić? Mam mu coÅ› do przekazania.
— ProszÄ™ czekać.
Bellow wyłączył mikrofon przenośnego telefonu.
— Inny gÅ‚os — oznajmiÅ‚. — Inny facet. Gdzie jest Casey?
— Pewnie na terenie szpitala — odparÅ‚ Stanley, ale zdawaÅ‚ sobie sprawÄ™, że jego odpowiedź jest niewystarczajÄ…ca. Czekali i czekali, lecz nikt nie odzywaÅ‚ siÄ™ przez dobre kilka minut.
* * *
Noonan musiał wyjaśniać, kim jest i co robi aż na dwóch policyjnych punktach kontrolnych, ale wreszcie, jakimś cudem, udało mu się dotrzeć do szpitala. Zadzwonił do Covingtona i powiedział, że za pięć minut będzie na miejscu. Od dowódcy Pierwszego Zespołu dowiedział się, że sytuacja na razie pozostaje bez zmian.
Clark i Chavez wysiedli z samochodu pięćdziesiąt metrów od zielonych wojskowych ciężarówek, które przywiozły na miejsce Pierwszy Zespół. Drugi Zespół był już w drodze, jadąc również brytyjską wojskową ciężarówką w asyście policji, której zadaniem było pomóc jej przedrzeć się przez blokujące drogę samochody. Chavez zabrał ze sobą kolekcję zdjęć znanych irlandzkich terrorystów, którą zgarnął po drodze z biurka w dziale wywiadu. W tej chwili miał jednak inny, ważniejszy problem: drżały mu ręce i nie mógł sobie z tym poradzić. Ze strachu? Z gniewu? Nie wiedział. Musiał zaprząc do roboty wszystkie wyostrzone przez ćwiczenia instynkty, by raczej myśleć o operacji, niż zamartwiać się losem teściowej i żony oraz nie narodzonego jeszcze syna. Udawało mu się to, ale tylko dlatego, że patrzył na zdjęcia, a nie na otaczający go świat, bowiem miał oto w dłoniach podobizny ludzi, których pragnął zabić. W chwilach takich jak ta prawdziwy mężczyzna mógł zrobić tylko jedno: zamknąć się w sobie i udawać, że w pełni nad sobą panuje. Ding Chavez właśnie się przekonał, że łatwo być odważnym, gdy niebezpieczeństwo grozi tobie, ale w przypadku bliskich i kochanych, to już coś zupełne innego, odwaga nie ma nic do rzeczy... i można tylko czekać. Jest się widzem i nikim więcej, widzem obserwującym coś w rodzaju turnieju, w którym gra idzie o życie najbliższych. Przecież mógł tylko patrzyć i wierzyć w profesjonalizm zespołu Petera Covingtona. Tak, owszem, zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że Peter i jego chłopcy są równie dobrzy jak on i jego chłopcy, i że jeśli zakładników można uratować, to z całą pewnością ich uratują, ale o ileż lepiej byłoby być w akcji, dowodzić, mieć kontrolę nad tym, co się dzieje. Jeszcze dziś, powtarzał sobie Ding, wezmę żonę w ramiona... albo na zawsze stracę ją i dziecko. Ściskał w dłoniach komputerowe wydruki zdjęć, mnąc ich brzegi, pocieszał go zaś wyłącznie ciężar wiszącego przy pasku pistoletu. Dobrze jest mieć broń, przemknęło mu przez głowę, choć przecież wiedział, że w tej chwili na nic mu się nie przyda i prawdopodobnie tak pozostanie do samego końca.
* * *
— Jak mam siÄ™ do pana zwracać? — spytaÅ‚ Bellow. KtoÅ› wreszcie poniósÅ‚ sÅ‚uchawkÄ™.
— ProszÄ™ mi mówić Timothy.
— Doskonale — zgodziÅ‚ siÄ™ natychmiast lekarz. — Ja mam na imiÄ™ Paul.
— JesteÅ› Amerykaninem?
— Owszem. Amerykankami sÄ… także twoje zakÅ‚adniczki, doktor Chavez i siostra Clark.
— I co z tego?
— Tylko to, że zawsze uważaÅ‚em, iż nienawidzicie Brytyjczyków, a nie nas, Amerykanów. Wiesz, że twoje zakÅ‚adniczki to matka i córka, prawda? — Bellow zdawaÅ‚ sobie sprawÄ™, że terrorysta wie, wiÄ™c mógÅ‚ powiedzieć to tak, jakby przekazywaÅ‚ ważnÄ… informacjÄ™.
— Wiem.
— A wiesz, że sÄ… katoliczkami, jak ty?
— Nie.
— No wiÄ™c sÄ… — powtórzyÅ‚ psychiatra z lekkim naciskiem. — Zapytaj, jeÅ›li chcesz. PanieÅ„skie nazwisko pani Clark to O’Toole. Jest AmerykankÄ… pochodzenia irlandzkiego. Dlaczego uważasz jÄ… za wroga, Timothy?
— Ona... to znaczy jej mąż...
— Jej mąż jest także irlandzkim katolikiem i, o ile wiem, nigdy nie dziaÅ‚aÅ‚ przeciwko wam lub waszej organizacji. WÅ‚aÅ›nie dlatego nie mogÄ™ pojąć, dlaczego narażacie życie tych kobiet.
— Mąż tej starszej jest szefem tej cholernej TÄ™czy, a ona zabija ludzi dla brytyjskiego rzÄ…du!
— Nie, Timothy, to nie tak. TÄ™cza jest oddziaÅ‚em pozostajÄ…cym pod dowództwem NATO. Kiedy poprzednim razem przeprowadziliÅ›my akcjÄ™, ocaliliÅ›my życie trzydziestu dzieciakom. Też tam byÅ‚em. Ludzie, którzy przetrzymywali dzieciaki, zabili dziewczynkÄ™. HolenderkÄ™. MiaÅ‚a na imiÄ™ Anna i umieraÅ‚a na raka. UmieraÅ‚a na raka, Timothy, ale ci ludzie nie mieli zamiaru czekać, aż umrze. Jeden z nich zabiÅ‚ jÄ… strzaÅ‚em w plecy. Może nawet widziaÅ‚eÅ› to w telewizji? Religijny czÅ‚owiek nie zrobiÅ‚by czegoÅ› takiego, prawda? Katolik nie zabiÅ‚by maÅ‚ej, umierajÄ…cej na raka dziewczynki. Doktor Chavez jest w ciąży. Nie wÄ…tpiÄ™, że to zauważyÅ‚eÅ›. JeÅ›li coÅ› jej zrobicie, co stanie siÄ™ z dzieckiem? JeÅ›li jÄ… zabijecie, zabijecie nie tylko jÄ…, lecz także nie narodzone jeszcze dziecko. Wiem, co sÄ…dzi o tym koÅ›ciół katolicki i ty, oczywiÅ›cie, też. I wiesz, jakiego zdania na ten temat jest rzÄ…d Republiki Irlandii. Timothy, bardzo ciÄ™ proszÄ™, rozważ, co osiÄ…gniecie speÅ‚niajÄ…c wasze groźby. To prawdziwi ludzie, nie cyfry w równaniu. Dziecko w Å‚onie doktor Chavez też jest prawdziwym czÅ‚owiekiem. A teraz chciaÅ‚bym coÅ› przekazać panu Caseyowi. ZnalazÅ‚eÅ› go?