- Robi się jasno...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Kiedy robisz to…82… IDE robi to83Skąd się biorą programy84IDE pomaga Ci kodować86Kiedy zmieniasz coś w IDE, zmieniasz...
- stabilizacji odpowiedział: na warszawskich straganach można kupić owoce kiwi...
- - Słusznie! - poparł druida niski, otyły kapłan o twarzy błyszczącej od potu...
- - Katy - zapytał Heathcliff - jesteś dziś zajęta? Czy się gdzieś wybierasz?- Nie...
- Roześmiała się swobodnie i wesoło odpowiedziała: – Tę troskę możesz odrzucić...
- — Chrystus zmartwychwstał! — krzyknąłem przechodząc...
- Dziennikarz: Wygląda na to, że wykorzystuje pan ludzi znajdujących się w tarapatach finansowych...
- tak się nie wahał przelać krew cudzą, jak drudzy wytoczyć własną...
- 1
- Chłopak odbił się sprężyście od ziemi, zawisł na konarze i podciągnął się błyskawicznie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Nie chę iść - mruknął i zaczął sennie całować jej szyję i pierś. Zesztywniała, wyśliznęła się z łóżka i włożyła swój kwiecisty szlafrok, odwracając się do niego tyłem.
- Powiem Agacie, żeby popilnowała tylnych schodów.
- Luiso. Zaczekaj.
Zrobiła niecierpliwie pół obrotu.
Usiadł drapiąc się w głowę.
- Chciałem o tym porozmawiać zeszłego wieczoru, ale było późno, a my... - Odgarnął włosy i spojrzał na nią poprzez mglistą kulę blasku świecy. Jego twarz nadal miała ciężki, bezbronny wygląd, pełna była niewinności snu. Wargi miał lekko spuchnięte. - Mogę na jakiś czas wyjechać z miasta.
- Dokąd? Na jak długo? - zapytała bez emocji.
- Amadey poprosił, żebym pojechał z nim do domu i chciałbym to zrobić. A potem pojechać do Rakavy i napisać kilka artykułów na temat tamtejszej sytuacji albo znaleźć tam korespondenta, który mógłby to dla nas robić. Myślę, że nie będzie mnie kilka tygodni.
Była niezadowolona, że jej długie, ciężkie, jasne włosy są rozpuszczone i leżą splątaną masą na ramionach. Nie zaplotła ich wieczorem, bo mieli się kochać. Podeszła do toaletki i sczesała włosy z twarzy szorstkimi, wprawnymi pociągnięciami szczotki.
- Kiedy Amadey w końcu się zdecydował?
- Poprosił mnie dwa dni temu.
- Właśnie miał wyjeżdżać do Polany od czasu, kiedy go poznałam pięć lat temu. Długo tam nie zabawi... - Jeśli Itale pojedzie, to będzie mogła spać sama miesiąc, dwa miesiące, a jej umysł nie będzie musiał przechodzić przez wszystkie cierpienia zazdrości, niepokoju, niechęci i przerażenia, do których zmuszało ją jej ciało, dusza lub jakaś ślepa, głupia wszechmoc. Będzie wolna. - Nie zostań tam zbyt długo - rzekła.
- Dobrze, nie martw się! - powiedział z naiwną wdzięcznością.
Wstał i zaczai się ubierać. Patrzyła w lustrze, jak wkłada i zapina koszulę, potem kołnierzyk i halsztuk, te majestatyczne sekrety męskich ubrań, kamizelkę i surdut z długimi połami.
- Wrócę najpóźniej w połowie listopada - powiedział. Najwyraźniej się bał, że będzie miała zastrzeżenia co do jego wyjazdu, i z ulgą przyjął jej reakcję.
- Może pojadę z Enrikiem do Wiednia, kiedy cię nie będzie - rzekła. - Nigdy nie znajdzie na tyle energii, żeby pojechać samemu, a jeśli ma kiedykolwiek dostać jakąś posadę, to musi poznać ambasadora. Chociaż jeśli pojadę, to chyba będę musiała zostać na Boże Narodzenie. Co za nudy. Nie wiem. A może ty przyjedziesz do Wiednia? Poszerzyłoby to twoje horyzonty o wiele bardziej niż hodowla owiec Estenskara i brudna Rakava... Zatrzymamy się w “Kónig von Ungarn", tuż za katedrą... Przyjedź, Itale!
Siedząc na łóżku, żeby włożyć buty, podniósł wzrok i napotkał jej szydercze, wyzywające oczy.
- O Boże, nawet o piątej rano jesteś taka piękna - powiedział stłumionym głosem schylając się do buta, a potem wstał i rzekł nieco zakłopotany: - Nie mogę jechać do Wiednia... Może kiedy indziej. - Gdyby posunęła się za daleko, gotów był się obrazić, bo oczywiście chodziło tu o pieniądze.
Zawsze chodziło o pieniądze.
Skinęła grzecznie głową, jakby kończąc temat, i poszła obudzić Agatę. Większość służących była godna zaufania, Luisa wiedziała dokładnie, z czyimi służącymi wymieniali się wiadomościami, i nie obchodziło jej, co mówili, lecz Enrike przyjął niedawno lokaja od hrabiego Raskayneskara i Luisa nie chciała znaleźć się na językach takich ludzi. Raskayneskar był typem człowieka, który zbierał plotki od służby i złośliwie je wykorzystywał.
- Pier jeszcze śpi, proszę pani - mruknęła Agata. Luisa wróciła do pokoju:
- Droga wolna - powiedziała.
Itale podszedł do niej w ubraniu, w zbroi tego wieku solidności, niczym jakiś groźny obcy, a ona zadrżała stojąc boso w cienkim, jedwabnym szlafroku.
- Nie chcę iść - powiedział cicho nie dotykając jej. - Nie chcę teraz odchodzić. Nie chcę jechać do Rakavy.
Pochylił się, ucałował ją bardzo delikatnie w usta i wyszedł. Nie słyszała nawet jego kroków na schodach.
Wróciła do łóżka i zwinęła się w kłębek pod kołdrą w miejscu, które było jeszcze ciepłe. Teraz mogę spać, teraz jestem sama, pomyślała, lecz zamiast zasnąć, zaczęła płakać chowając twarz pod kołdrę i jak dziecko wciskając pięści do oczu.
CZĘŚĆ IV
Droga do Radiko
ROZDZIAŁ l