RozeÅ›miaÅ‚a siÄ™ swobodnie i wesoÅ‚o odpowiedziaÅ‚a: – TÄ™ troskÄ™ możesz odrzucić...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- znalazÅ‚ i któż zarÄ™czy, czy jÄ… znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze rÄ™ce od Bohuna uwolniÅ‚ i przez tyle niebezpieczeÅ„stw, przez...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego wiÄ™c oÅ›miela siÄ™ podejść do kapÅ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caÅ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć siÄ™ nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Krzysztof przetarÅ‚ palcami oczy i powtórzyÅ‚ bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem: – Precz, precz, zabierzcie stÄ…d tego czÅ‚owieka...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- – Zabierzesz stÄ…d te akta, zrobisz gdzieÅ› kopie, rozeÅ›lesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po caÅ‚ych Stanach, a resztÄ™ ukryjesz,...
- W życiu sÄ… obecne rozmaite problemy – w zwiÄ…zkach miÄ™dzyludzkich, w pracy, w życiu osobistym...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ten człowiek nie przypadł mi do gustu i to w całym znaczeniu tego słowa.
Ogromny ciężar spadł mu z serca, więc żywiej zaczął mówić:
– CzÅ‚owiek, który pluje na me obrazy, nie ma ani za grosz talentu na ziÄ™cia dyplomaty.
Przeciwnie, ten, o którym myślę i którego chce także Juarez, to mężczyzna, że lepszego i ze świecą nie znajdziesz. Zgadnij, kto to taki?
– Powiedz raczej sam, kogo masz na myÅ›li.
– Å»ebym siÄ™ tylko tak nie zblamowaÅ‚ przed nim. Ani na chwilÄ™ nie wpadÅ‚o mi do gÅ‚owy, kim jest, wiÄ™c postÄ™powaÅ‚em z nim, jak z jakimÅ› przybÅ‚Ä™dÄ…. PomyÅ›l tylko, jak mogÅ‚em wpaść na ten pomysÅ‚ i zarzucać mu, że cudze sarny po lesie wlecze dla innych?
Już wiedziała o kim mówi. Zarumieniła się i odwróciła nieco, chcąc ukryć zmieszanie.
– No, nie zgadujesz? – pytaÅ‚. – Mam na myÅ›li Czarnego Gerarda!
Poczęła brząkać szklankami, nie odzywając się.
– No! – zawoÅ‚aÅ‚. – Może i tego nie chcesz?
Zapanowała nad sobą, odpowiadając:
– Już ci powiedziaÅ‚am, co w tym przypadku jest najważniejsze. – Czy ciebie zechce? Tak, to prawda! Ale mnie siÄ™ zdawaÅ‚o, że ty go nie możesz znieść i że nie chcesz o nim nic wiedzieć. W
ostatnim czasie nawet nie spojrzałaś na niego i dzisiaj, choć ostatkiem sił nas uratował, nie po-szłaś zobaczyć, jak mu się wiedzie.
Stanęła koło drugiego stołu, odwrócona tyłem i milcząca.
– No, broÅ„ siÄ™! – zawoÅ‚aÅ‚.
Dziwny, doniosły jęk rozległ się po pokoju, jęk, jakby ktoś gwałtem wszystko zdusił w sobie, lecz nie mogąc dłużej trzymać, wybuchnął. Głośne łkanie było dalszym ciągiem. Zakrywszy oczy rękami i szlochając głośno, wybiegła z pokoju.
Pirnero patrzył za nią przerażony.
– Co to byÅ‚o? – mruczaÅ‚. -To pÅ‚acz i jÄ™k, o jakim w Pirna ani nie Å›niÄ…. Widać nie chce o nim sÅ‚yszeć, to pewne. Biedne dziecko! Mam jÄ… naprawdÄ™ przykuć do niego, pomimo, że jej serce czuje odrazÄ™? O nie, niech raczej caÅ‚e gubernatorstwo diabli porwÄ…! Dziecko jest najważniejsze, bliższe i milsze, niż caÅ‚a prowincja i jakieÅ› tam ordery z Rzymu lub Konstantynopola. Niech siÄ™ w piekÅ‚o zapadnie caÅ‚a polityka. UrodziÅ‚em siÄ™ takim geniuszem, a cóż wymyÅ›lam – ot, nieszczÄ™-
100
ście. Muszę jej powiedzieć i zapewnić, że co do mnie, nie potrzebuje nawet popatrzyć na tego Gerarda!
Wstał, by odszukać córkę, ale wszedł wprost na Sępiego Dzioba. Odzież jego była poplamiona krwią, najlepszy znak, że nie próżnował podczas walki i dzielnie się potykał z wrogiem. Pirnero stanął mimo woli, obserwując go uważnie od stóp do głów.
– O Jezu, jak wy wyglÄ…dacie, senior! – zawoÅ‚aÅ‚.
Amerykanin rzucił na niego niezbyt przychylne spojrzenie i odparł:
– MyÅ›lÄ™, że muszÄ™ wyglÄ…dać inaczej, niż ten, co siedziaÅ‚ za piecem, podczas gdy nam koÅ‚o uszu Å›wistaÅ‚y kulki. ZrozumieliÅ›cie mnie, senior?
Pirnero wyprostował się i z dumą rzekł:
– Może mnie macie na myÅ›li? Chcecie może powiedzieć, że ja nie walczyÅ‚em?
– Nie byÅ‚o tego widać.
– Mylicie siÄ™ gruntownie. Najkrwawsza walka odbyÅ‚a siÄ™ tu, w mym domu. Kule Å›wistaÅ‚y w powietrzu, jak muchy nad piecem.
– BiliÅ›cie siÄ™ także?
– Ja? Wódz? – pytaÅ‚ Pirnero.
– Do diabÅ‚a, pan dowodziÅ‚eÅ›?
– Naturalnie, to oczywiste.
– O, to zmienia postać rzeczy. ProszÄ™ o wybaczenie, nic o tym nie wiedziaÅ‚em. Dajcie mi kieliszek julepu, bym wasz talent wojenny jako wodza należycie mógÅ‚ oblać.
– Julep dostaniecie, ale co do podziwu, jaki chcecie mi okazać, to powiadam, że siÄ™ o to wcale nie staram, ani mi na tym nie zależy. Zbyt dobrze jestem znany, jako dobry polityk i strateg. Mo-
żecie to sobie na przyszłość zapamiętać.
Począł kroczyć z dumnie podniesioną głową do baru, by nalać kieliszek wódki, a stawiając go przed gościem, zapytał:
– Dziwi mnie, dlaczego jeszcze tu przychodzicie?
Zapytany popatrzył na niego i odrzekł:
– MyÅ›lÄ™, że dla julepu.
– Ale dlaczego wÅ‚aÅ›nie teraz?
Amerykanin zaokrąglił wargi i zwróciwszy się do niego, splunął mu tuż koło nosa, tak, że Pirnero cofnął się o krok, a następnie rzekł:
– A dlaczego nie teraz?
– MyÅ›lÄ™, że wszyscy poszli do obozu Indian!
– Indian widziaÅ‚em już dosyć podczas mego życia.
– Ale dzisiejszych ceremonii, zapewne nie?
– Ceremonie, ceremoniami, a Indianin Indianinem. Dlaczego sami nie poszliÅ›cie siÄ™ temu przypatrzeć?
– Dobry wódz nie ma prawa opuszczać centrum walki?
– Hm– mruknÄ…Å‚ Amerykanin rozbawiony.– Kto jest tym wodzem: wy czy Juarez?
– Obaj. Prezydent Juarez również speÅ‚nia swój obowiÄ…zek i ani mu w gÅ‚owie wychodzić z domu do Indian.
– Jest tutaj?
– Naturalnie.
– Gdzie?
– Na górze w swoim pokoju.
– MuszÄ™ z nim mówić. ProszÄ™ mi pokazać, gdzie mam go szukać.
– ZaprowadzÄ™ was. ProszÄ™ iść za mnÄ…, senior SÄ™pi Dziób.
101
Rzeczywiście zdobył się na grzeczność i poprowadził strzelca na górę.
Kiedy doszli do pokoju, Pirnero zapukał do drzwi i spokojnie czekał na odpowiedź. Ponieważ nie było odzewu, z wolna otworzył drzwi i wsunął się do środka. Pokój był pusty.
– Czyżby prezydent poszedÅ‚ do Indian? – powiedziaÅ‚ zaskoczony – W takim razie tylko ja jeden, wytrwaÅ‚em na stanowisku. Ale tam naprzeciw sÅ‚yszÄ™ gÅ‚osy. Jeżeli siÄ™ nie mylÄ™ to i jego gÅ‚os można rozróżnić.
– Kto jest naprzeciw?
– Tam leży hrabia Rodriganda, którego o maÅ‚o nie zabili. SpróbujÄ™ zapukać.
– Odważycie siÄ™ przeszkadzać?
– OczywiÅ›cie. Jestem na tak dobrej stopie z Juarezem.
Podszedł do drzwi pokoju, z którego słychać było rozmowę i zapukał. Otworzył Mariano.
Juarez wychodząc ze swego pokoju spotkał się ponownie ze Sternauem. Kilka uwag, które wymienili zrodziły w prezydencie chęci powtórnego zobaczenia hrabiego.
Koło łóżka siedział Mariano, który nie odstępował hrabiego. Pacjent ciągle leżał nieprzytomny. Przysiedli się więc do Mariano rozpoczynając półgłosem rozmowę o stosunkach rodziny Rodriganda.