Polgara zaczęła soczyście przeklinać pod nosem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- - Wy, Ukraińcy, zawsze sobie dziwne miejsca na obronę ojczyzny wybieracie!Stopniowo gdy wino zaczęło działać ich rozmowa wkraczała na coraz bardziej...
- – Czy wezwać ChÅ‚opców Twardzieli?– Nie, niech robiÄ… to, co zaczÄ™li...
- Upakowanie materii żywej w osobne nośniki stało się cechą tak uderzającą i dominującą, że gdy na scenie pojawili się biologowie i zaczęli zadawać pytania na...
- a oficjalnym Koœcio³em, reprezentuj¹cym Papiestwo, zaczê³y zarysowywaæ siê rozbie¿noœci, które zczasem przekszta³ci³y siê nawet w otwart¹ wrogoœæ...
- Małgorzata odwiesiła słuchawkę i jednocześnie w sąsiednim pokoju rozległo się drewniane kuśtykanie i coś zaczęło dobijać się do drzwi...
- Zalecał referendarz jak największe umiarkowanie i cierpliwość, a gdy ochmistrzyni uskar- żać się zaczęła na niedostatek, zaręczył, że prymas111,...
- Ponieważ niósł jej kosz, nie pozostawało jej nic innego, jak czekać, więc przystanęła i zaczęła go obserwować...
- Milicję po tym drugim doświadczeniu zaczęłam kochać rzetelnie, porządnie i trwale...
- Pani Bogusi na dole, mimo atencji wielbiciela, zaczęło coś przeszkadzać...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— PÄ™dź do Rhodara — poleciÅ‚a garbusowi. — Powiedz mu, że flota Anhega
musi natychmiast ruszyć, zanim Angarakowie zdołają wznieść katapulty i zniszczyć okręty w miejscu ich zakotwiczenia.
Kaleki człowiek skinął głową, lekko pochylił się układając ramiona na kształt skrzydeł, zanim jeszcze zaczął migotać i przemieniać się.
— Olbanie! — zawoÅ‚aÅ‚a Polgara do mÅ‚odego Rivanina. — Odszukaj sir Man-
dorallena i lorda Hettara. Natychmiast przyślij ich do mnie! Śpiesz się!
Olban rzucił jej zdumione spojrzenie, po czym pobiegł po swojego konia.
Zsuwając się po trawiastej skarpie na małą plażę, nadszedł kowal Durnik. Miał
zatroskany wyraz twarzy.
— Pani Pol, ty i panienki musicie natychmiast odjechać — powiedziaÅ‚. —
Zostanie tu stoczona walka, a środek bitwy nie jest odpowiednim miejscem dla żadnej z was.
— Nigdzie siÄ™ nie wybieram, Durniku — odparÅ‚a ze Å›ladem irytacji w gÅ‚o-
sie. — Ja to wszystko zaczęłam i zamierzam doprowadzić to do koÅ„ca.
Ariana, gdy tylko zrozumiała, co się dzieje, wróciła do namiotu. Teraz ponownie wyszła niosąc grubą brezentową torbę w której trzymała swoje medykamenty.
— Lady Polgaro, azaliż pozwolisz mi odejść? — zapytaÅ‚a z jakimÅ› spoko-
jem wskazujÄ…cym na znajomość sytuacji. — W boju mężowie odnoszÄ… rany, a ja
muszę pójść przygotować punkt opatrunkowy. To miejsce jest zbyt odległym i cia-snym, by przyjmować rannych.
Polgara obrzuciła ją bystrym spojrzeniem.
— Dobrze — zgodziÅ‚a siÄ™. — Uważaj tylko, by nie znaleźć siÄ™ zbyt blisko
miejsca walki.
Taiba włożyła płaszcz.
— PójdÄ™ z tobÄ… — powiedziaÅ‚a do Ariany. — Niewiele o tym wiem, ale po
drodze możesz mnie nauczyć.
— Durnik, idź i pomóż im zorganizować siÄ™ — poleciÅ‚a kowalowi Polgara. —
Potem wróć tutaj.
Durnik posępnie skinął głową i pomógł obu kobietom wspiąć się na stromą
skarpÄ™.
Z Hettarem u boku przycwałował Mandorallen na swoim rumaku.
— Wiesz, co siÄ™ staÅ‚o? — zapytaÅ‚a Polgara.
Mandorallen potaknął ruchem głowy.
— Czy istnieje jakakolwiek możliwość odwrotu, zanim nadejdÄ… oddziaÅ‚y wro-
ga?
183
— Nie, lady Polgaro — odparÅ‚ wielki rycerz. — SÄ… zbyt blisko. Ponadto celem naszym zawsze byÅ‚o umożliwienie flocie Chereku przepÅ‚yniÄ™cia okrÄ™tów do Morza Wschodniego. Musimy zapewnić im czas, aby odpÅ‚ynęły poza zasiÄ™g katapult Angaraków.
— Nie chciaÅ‚am tego — ze zÅ‚oÅ›ciÄ… powiedziaÅ‚a Polgara, i ponownie zaczęła
mamrotać przekleństwa.
W towarzystwie generała Varany nadjechał odziany w szary płaszcz Rivański
Strażnik, Brand, i na szczycie skarpy przyłączył się do Mandorallena i Hettara.
Wszyscy czterej zsiedli z koni i zsunęli się ze skarpy na nadbrzeżny piasek.
— RozpoczÄ™liÅ›my ewakuowanie miasta — swym basowym gÅ‚osem powie-
dziaÅ‚ potężny Rivanin — a wiÄ™kszość flotylli podnosi kotwice. Zatrzymujemy
jedynie statki niezbędne do utworzenia mostów na południowym korycie rzeki.
— Czy istnieje jakakolwiek możliwość zebrania caÅ‚ej armii na jednym
z dwóch brzegów rzeki? — zapytaÅ‚a go Polgara.
Przecząco pokręcił głową.
— Nie ma na to czasu, Polgaro.
— BÄ™dziemy rozdzieleni przez rzekÄ™ — zauważyÅ‚a — a żaden z oddziałów nie
będzie wystarczająco silny, by stawić czoło nacierającym na niego Angarakom.
— Taktyczna konieczność, droga lady Polgaro — powiedziaÅ‚ generaÅ‚ Vara-
na. — Musimy utrzymać oba brzegi, dopóki nie odpÅ‚ynie flotylla.
— SÄ…dzÄ™, że Rhodar źle oceniÅ‚ zamiary Angaraków — powiedziaÅ‚ Brand. —
Był tak pewien, że obydwaj, Taur Urgas i ’Zakath, pragną uniknąć strat w ludziach, iż nie wziął tej możliwości pod uwagę.
Generał Varana, trzymając muskularne ręce splecione za plecami, kuśtykał
w tę i z powrotem wzdłuż małej plaży, a jego twarz zmarszczyła się w zadumie.
— Przypuszczam, że zaczynam rozumieć rolÄ™ murgoskiej kolumny rozbitej
przez nas na wyżynach.
— Wasza miÅ‚ość? — zapytaÅ‚ zaintrygowany Mandorallen.
— To byÅ‚a próba naszego zaangażowania — wyjaÅ›niÅ‚ Varana. — Angarako-
wie potrzebowali dowiedzieć się, kiedy wykonamy główny ruch. Jedną z podsta-wowych reguł wojny jest unikanie wplątywania się w poważniejsze starcia, jeśli to, co się robi, jest jedynie myleniem przeciwnika. Kolumna była przynętą. Na nieszczęście, połknęliśmy haczyk.
— Uważasz, że nie powinniÅ›my atakować kolumny? — zapytaÅ‚ go Hettar.
Varana zrobił ponurą minę.
— Najwyraźniej nie. To zdradziÅ‚o nasze zamiary, daÅ‚o im do zrozumienia,
że ta ekspedycja nie jest myleniem przeciwnika. Nie doceniłem Taura Urgasa.
Poświecił tysiąc ludzi jedynie po to, by dowiedzieć się, co zamierzamy.
— Co teraz? — zapytaÅ‚ Hettar.
184
— Przygotujemy siÄ™ do bitwy — powiedziaÅ‚ Varana. — ChciaÅ‚bym, abyÅ›my mieli dogodniejszy po temu teren, ale jak przypuszczam, bÄ™dziemy musieli zadowolić siÄ™ tym, co mamy.
Hettar wyjrzał na drugą stronę rzeki, a jego sokola twarz zapałała żądzą.
— Zastanawiam siÄ™, czy mam czas, aby przenieść to na poÅ‚udniowy brzeg —
zadumał się.
— Ta czy tamta strona rzeki — powiedziaÅ‚ wyglÄ…dajÄ…cy na zaintrygowanego
Brand. — Cóż za różnica?
— Murgowie sÄ… po tamtej stronie — odparÅ‚ Hettar. — NaprawdÄ™ nie mam nic
przeciwko Malloreanom.
— Lordzie Hettarze, to nie jest prywatna wojna — zwróciÅ‚ mu uwagÄ™ Varana.
— Tak to już ze mnÄ… jest — ponuro powiedziaÅ‚ Hettar.