a oficjalnym Kościołem, reprezentującym Papiestwo, zaczęły zarysowywać się rozbieżności, które zczasem przekształciły się nawet w otwartą wrogość...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- resów, na które na le ¿y prze kie ro waæ wia do moœæ, plik fil tru mo¿e za wie raæ te sty za - war to œci przy chodz¹cej wia do mo œci, tak by na przyk³ad wia do...
- przekazywaniu właściwym adresatom we właściwym czasie informacji, które zostaną zrozumiane zgodnie z intencją nadawcy;zdolności do właściwego odbioru...
- 304 Roz dzia³ 17: Pocz ta elek tro nicz na Cc:Jest to li sta ad resów e-ma il, na które zo sta nie wys³ana ko pia „do wia do mo œci”...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- Sąd Najwyższy z kolei zauważa, że prawo do odmowy zastosowania przepisów ustawy, które sądy uznają za sprzeczne z konstytucją, wynika z trzech wyrażonych w niej zasad: jej...
- Ustalenie zakresu pojęcia zwykłych potrzeb rodziny zależy od kryterium, które stanowić będzie podstawę zdefiniowania tego pojęcia...
- Program komputerowy jest sekwencją rozkazów, które muszą być wykonane w określonym porządku, zaś wynik działania rozkazu często zależy od wyniku...
- pozytywistycznych, które wszelkie warianty artyzmu traktują jako instrumenty krasomówcze, a wartość słowa poetyckiego pragną mierzyć wartością...
- Diagnozowanie problemów z niskopoziomowym ruchem IPPierwsza seria testów bada niskopoziomowe usługi, które s± niezbędne do pracy Samby...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Pataria, walcząc o odnowę Kościoła, doszła do przekonania, że nie można tej działalności ograniczyć
do usunięcia niegodnych przedstawicieli kleru i uwolnienia hierarchii duchownej od wpływów świeckich.
Należy bowiem także przebudować życie społeczności chrześcijańskiej w myśl wskazań Ewangelii
głoszącej, że jedyną drogą do doskonałości jest dobrowolne ubóstwo.
Jego wyznawcami byli początkowo pustelnicy, których liczba na Zachodzie wzrosła znacznie w ciągu Xi
w. Powstawały w tym czasie nawet zgromadzenia pustelników, zgrupowanych wokół cieszących się
popularnością przywódców. Zgromadzenia te przekształciły się z czasem w regularne zakony, takie jak
cystersi, kartuzi, kameduli czy wallombrozjanie.
Cystersi
Spośród wymienionych wyżej zakonów specjalną popularnością cieszyli się cystersi. Wywodzili się oni
ze zgromadzenia pustelników osiadłych pod przewodem Roberta z Molesmes w 1098 r. w Cistertium w
charakterze pokutników przestrzegających niezwykle surowej ascezy. Wypływała ona z dosłownego
stosowania przepisów reguły benedyktyńskiej. Stąd też pustelnicy z Cistertium wyrzekli się w sposób
rygorystyczny własności indywidualnej. Traktowanie przedmiotów codziennego użytku jako swej
własności, a zwłaszcza posiadanie najdrobniejszej monety, było przez nich uważane za jaskrawe
naruszenie tej zasady i uznawane za ciężkie przewinienie. Nie poprzestając na tym cystersi pragnęli, żeby
ich zgromadzenie było podobnie jak oni ubogie. Poszczególne konwenty starały się więc podkreślać
ubóstwo przez skromność wyposażenia świątyń klasztornych. Nie miały one ani bogatego wystroju
wnętrz, ani też kolorowych witraży w oknach. Te ostatnie zastępowano płytkami zwykłego
niebarwionego szkła. Od kościołów benedyktyńskich różniły się cysterskie zewnętrzną prostotą
konstrukcji, brakiem wież i dużych a kosztownych dzwonów. Podobną oszczędność stosowano przy
sporządzaniu naczyń liturgicznych, zastępując w nich złoto i drogie kamienie przez tańsze tworzywo.
Ograniczenia powyższe nie rozwiązywały jednak problemu ubóstwa. Naruszenie jego bezwzględnego
charakteru stanowiła wspólna własność zgromadzenia, którą był warsztat pracy - ziemia. Pierwotnie
starano się jej rozmiary ograniczyć do niezbędnych dla zapewnienia pustelnikom egzystencji.
Podkreślano przy tym w sposób zdecydowany, że zgromadzenie nie może do tego celu korzystać z
dziesięcin, rent i obcej pomocy, a ziemi winno posiadać tylko tyle, ile zdoła uprawić rękoma swoich
konfratrów. Konwent, kierujący się tymi zasadami, musiał być samowystarczalny i oprócz gospodarki
rolnej prowadzić hodowlaną. Ta ostatnia jednak, wobec wykluczenia z normalnego jadłospisu
klasztornego potraw mięsnych, spowodowała konieczność zbywania niezużytkowanej części produkcji.
Co gorsza, w miarę rozwoju stosunków towarowo-pieniężnych, postępowanie to traciło coraz częściej
charakter wymiany w naturze i stawało się formą bardziej lub mniej rozwiniętych operacji pieniężnych.
Główną jednak przyczyną odejścia od przyjętych pierwotnie zasad było co innego. Oto wzrastająca
popularność zgromadzenia spowodowała ze strony jego wielbicieli coraz liczniejsze darowizny. One to
zapewne sprawiły, że powołano do życia w zakonie kategorię braci świeckich, czyli konwersów,
których jedynym obowiązkiem była praca w rozrastających się dobrach zakonnych oraz trudnienie się
rzemiosłem, obsługującym poszczególne klasztory. Tak więc już pod koniec pierwszego ćwierćwiecza
swego istnienia zgromadzenie pustelników w Cistertium przekształciło się w regularny zakon,
dysponujący wcale pokaźną bazą majątkową.
Wędrowni kaznodzieje ludowi
Dobrowolne ubóstwo, którego bezwzględne stosowanie natrafiło na tyle trudności pośród osiadłych
zgromadzeń pustelniczych, łatwiejsze było do zrealizowania wśród tych, którzy występowali w
charakterze wędrownych kaznodziei. W działalności swej nie ograniczali się oni do potępiania
omówionych wyżej przywar ówczesnego duchowieństwa. Występowali bowiem w ogóle w roli
reformatorów życia chrześcijańskiego, wytykając słuchaczom odejście od wskazań Ewangelii i
wzywając do czynienia pokuty, nawrotu do życia zalecanego przez pierwszych apostołów oraz
przestrzegania pokoju. Przenosząc się z miejsca na miejsce, nie mieli kaznodzieje wędrowni możności
zaspokajania swych potrzeb pracą rąk własnych. Żyli więc z tego, co uzyskali od swych słuchaczy i
wielbicieli.
Nie wszyscy kaznodzieje wędrowni odegrali w życiu społecznym i religijnym poważniejszą rolę. Byli
jednak wśród nich tacy, którzy, jak np. Robert z Arbissel, zyskali sobie szerszą popularność i
pozostawili trwałe ślady swej działalności. Byli także inni, jak np. zbuntowany mnich kluniacki Henryk z
Lozanny, którzy ze względu na swój krytyczny stosunek do duchowieństwa diecezjalnego znaleźli się w
wyraźnym konflikcie z oficjalnym Kościołem.
Premonstratensi
Od wędrownego kaznodziejstwa rozpoczął swoją działalność inny również reformator życia
chrześcijańskiego, założyciel zakonu premonstratensów, rywalizujących w popularności z cystersami,
Norbert z Xanten. Kanonik oraz kapelan kaplicy pałacowej Henryka V, oddawał się Norbert życiu
światowemu. Nagły wstrząs w obliczu grożącej mu śmierci skłonił go jednak do porzucenia w 1115 r.
środowiska, w którym się dotąd obracał, rozdania majątku ubogim i osiągnięcia stanu doskonałego
ubóstwa. Wówczas to, za aprobatą władz kościelnych, podjął Norbert wędrowną działalność
kaznodziejską. Budziła ona niezadowolenie duchowieństwa diecezjalnego. Pod jego naciskiem Norbert
zrezygnował w końcu ze swej pracy kaznodziejskiej i założył w 1120 r. w okolicach Laon, w
Premontre, zgromadzenie pustelników. Miało ono przestrzegać dobrowolnego ubóstwa, zrywając
jednak z niebezpiecznym radykalizmem w tej dziedzinie.
Przyczyna sukcesu
zakonów nowego typu