odeszła, dukata wzišć nie chciała...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – JuĹĽ ja jÄ… przezpiecznie odeĹ›lÄ™ albo i sama odwiozÄ™ – mĂłwiĹ‚a mu BaĹ›ka – prÄ™dzej zaĹ› sama odwiozÄ™, bo raz w ĹĽyciu chciaĹ‚abym widzieć caĹ‚e...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- W sypialni włączyła radio, złapała nocny program z muzyką klasyczną i podkręciła głośność, ponieważ chciała wziąć prysznic...
- cej żony, próbując z nią rozmawiać, ale nie chciała się doń odezwać ani też pozwolić, żeby ją trzymał za rękę, a kiedy już na niego patrzyła, to z...
- Takich bowiem istot, które by świadomie” ciągle przeczyły, złego chciały i złe tworzyły”, nie ma między nami...
- Jeszcze wczoraj chciałem pisać mowę pożegnalną, ale dziś nad ranem straciłem umiejętność układania kunsztownych peror...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Magnetyzer palcami ci wionšł w
oczy, długimi palcami twarz ci okršżył i przelškł się, bo czuł, że sam
zasypia. - Ksišdz gotował się do pierwszej spowiedzi i chciał uklšc
przed tobš jak przed obrazkiem. - Malarz nadszedł, kiedyś się gniewał
i tupał nóżkami; nakreślił z ciebie szatanka i posadził cię na obrazie
dnia sšdnego między wyklętymi duchami.
Tymczasem wzrastasz i piękniejesz - nie owš świeżościš dzieciństwa
mlecznš i poziomkowš, ale pięknościš dziwnych, niepojętych myśli,
które chyba z innego świata płynš ku tobie - bo choć często oczy
masz gasnšce, śniade lica. zgięte piersi każdy, co spojrzy na ciebie,
zatrzyma się i powie: "Takie śliczne dziecię." - Gdyby kwiat, co
więdnie, miał duszę z ognia i natchnienie z nieba, gdyby na każdym
listku, chylšcym się ku ziemi, anielska myśl leżała miasto kropli rosy,
ten kwiat byłby do ciebie podobnym, o dziecię moje - może takie
bywały przed upadkiem Adama.
[Cmentarz - Mšż i Orcio przy grobie w gotyckie filary i wieżyczki.]
MĽŻ
Zdejm kapelusik i módl się za duszę matki.
ORCIO
Zdrowaś Panno Maryjo, łaskiś Bożej pełna, Królowa niebios, Pani
wszystkiego, co kwitnie na ziemi, po polach, nad strumieniami...
MĽŻ
Czego odmieniasz słowa modlitwy? - Módl się, jak cię nauczono, za
matkę, która, dziesięć lat o tej samej właśnie godzinie skonała.
ORCIO
Zdrowaś Panno Maryjo, łaskiś Bożej pełna, Pan z Tobš,
błogosławionaś między Aniołami i każdy z nich, kiedy przechodzisz,
tęczę jednš z skrzydeł swych wyziera i rzuca pod stopy Twoje. - Ty na
nich, jak gdyby na falach...
MĽŻ
Orcio!
ORCIO
Kiedy mi te słowa się nawijajš i bolš w głowie tak, że proszę Papy,
muszę je powiedzieć.
MĽŻ
Wstań, taka modlitwa nie idzie do Boga. - Matki nie pamiętasz - nie
możesz jej kochać.
ORCIO
Widuję bardzo często Mamę.
MĽŻ
Gdzie, mój maleńki?
ORCIO
We śnie, to jest, niezupełnie we śnie, ale tak, kiedy zasypiam, na
przykład zawczoraj.
MĽŻ
Dziecko moje, co ty gadasz?
ORCIO
Była bardzo biała i wychudła.
MĽŻ
A mówiła co do ciebie?
ORCIO
Zdawało mi się, że się przechadza po wielkiej i szerokiej ciemności,
sama bardzo biała, i mówiła:
Ja błškam się wszędzie,
Ja wszędzie się wdzieram,
Gdzie światów krawędzie,
Gdzie aniołów pienie,
I dla ciebie zbieram
Kształtów roje,
O dziecię moje!
Myśli i natchnienie.
I od duchów wyższych,
I od duchów niższych
Farby i odcienie,
Dźwięki i promienie
Zbieram dla ciebie.
Byś ty, o synku mój,
Był, jako sš w niebie,
I ojciec twój
Kochał ciebie.
Widzi Ojciec, że pamiętam słowo w słowo - proszę kochanego Papy,
ja nie kłamię.
MĽŻ [opierajšc się o filar grobu]
Mario, czyż dziecię własne chcesz zgubić, mnie dwoma zgonami
obarczyć?... Co ja mówię? - Ona gdzieś w niebie, cicha i spokojna, jak
za życia na ziemi - marzy się tylko temu biednemu chłopięciu.
ORCIO
I teraz słyszę głos jej, lecz nic nie widzę.
MĽŻ
Skšd - w której stronie?
ORCIO
Jak gdyby od tych dwóch modrzewi, na które pada światło
zachodzšcego słońca.
Ja napoję
Usta twoje
Dźwiękiem i potęgš,
Czoło przyozdobię
Jasności wstęgš
I matki miłościš
Obudzę w tobie
Wszystko, co ludzie na ziemi, anieli w niebie
Nazwali pięknościš-
By ojciec twój,
O synku mój,
Kochał ciebie.
MĽŻ
Czyż myśli ostatnie przy zgonie towarzyszš duszy, choć dostanie się
do nieba - możeż być duch szczęśliwym, świętym i obłškanym
zarazem?
ORCIO
Głos Mamy słabieje, ginie już prawie za murem kośćtnicy, ot tam -
tam - jeszcze powtarza
O synku mój,
By ojciec twój
Kochał ciebie.
MĽŻ
Boże, zmiłuj się nad dzieckiem naszym, którego, zda się, że w
gniewie Twoim przeznaczyłeś szaleństwu i zawczesnej śmierci. -
Panie, nie wydzieraj rozumu własnym stworzeniom, nie opuszczaj
Świštyń, któreś Sam wybudował Sobie - spojrzyj na męki moje i
aniołka tego nie wydawaj piekłu. - Mnieś przynajmniej obdarzył siłš
na wytrzymanie natłoku myśli, namiętności i uczuć, a jemu? - dałeś
ciało do pajęczyny podobne, które lada myśl wielka rozerwie - o
Panie Boże - o Boże!
Od lat dziesięciu dnia spokojnego nie miałem - nasłałeś wielu ludzi
na mnie, którzy mi szczęścia winszowali, zazdrościli, życzyli -
spuściłeś na mnie grad boleści i znikomych obrazów, i przeczuciów, i
marzeń - łaska Twoja na rozum
spadła, nie na serce moje - dozwól mi dziecię ukochać w pokoju i
niechaj stanie mir już między Stwórcš i stworzonym. - Synu,
przeżegnaj się i chodź ze mnš. Wieczny odpoczynek.
[Wychodzš.]
***
[Spacer - damy i kawalerowie - F i l o z o f - M š ż.]
FILOZOF
Powtarzam, iż to jest nieodbitš, samowolnš wiarš we mnie, że czas
nadchodzi wyzwolenia kobiet i Murzynów.
MĽŻ
Pan masz rację.
FILOZOF
I wielkiej do tego odmiany w towarzystwie ludzkim w szczególności i
w ogólności - z czego wywodzę odrodzenie się rodu ludzkiego przez
krew i zniszczenie form starych.
MĽŻ
Tak się Panu wydaje.
FILOZOF