niedopuszczenia do zajęcia Lwowa przez konarmię generała Budionnego...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, e (z tyme trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni, lecz w celu ochrony praw zagroonych przez inne instytucje spoeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektw spoecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
na nim czerwona krakowska rogatywka, jaką naczelnik nosił podczas insurekcji
Kozacy, wyborni jeźdźcy w czarnych papachach, z ostrymi szablami, niecofający
1794 roku, i dwie skrzyżowane kosy, symbolizujące polskich chłopów, którzy
się przed łupiestwem, gwałtami i mordami, wszędzie budzili lęk.
ruszyli za nim do boju. Tłem dla tych dwóch symboli były czerwono-białe
Latając od świtu do ciemnej nocy, zaliczając jedną misję po drugiej, amerypasy i niebieskie gwiazdy, reprezentujące amerykańską flagę. Insygnia te przekańscy i polscy piloci odwrócili sytuację - teraz to oni przyprawiali Kozaków trwały w Polskich Siłach Powietrznych do ostatnich dni istnienia Dywizjonu
o strach. Z wysokości dwustu metrów ręcznie zrzucali bomby na kozackie
Kościuszkowskiego w Anglii.
oddziały, a potem ostrzeliwali je z karabinów maszynowych w locie nurkowym,
wychodząc z niego zaledwie kilkanaście metrów nad ziemią. Po rozproszeniu
oddziału gonili uciekających i ostrzeliwujących się Kozaków. Nierzadko samoloty, którym udało się wrócić na lotnisko, były podziurawione kulami. Według raportu polskiego Sztabu Generalnego Eskadra Kościuszkowska ze szczególnym
powodzeniem siała „panikę i chaos w szeregach wroga".,Amerykańscy lotnicy
pomimo wyczerpania walczą jak szaleni. Bez ich pomocy dawno temu by nas
diabli wzięli" - napisał generał Antoni Listowski, dowódca polskiego frontu
południowego.
Pod koniec sierpnia uratowano Lwów przed atakiem, a kawalerię Budionnego zmuszono do odwrotu. Największą zasługę przypisano wówczas lotnikom z eskadr walczących na południowym froncie, wśród nich Kościuszkowskiej.
Tymczasem na północnym zachodzie wojska Piłsudskiego w spektakularnym
kontrataku przepędziły spod Warszawy armię Tuchaczewskiego. Podczas bitwy,
która zasłynęła jako „cud nad Wisłą", wzięto do niewoli ponad sto tysięcy
czerwonoarmistów. Ci, którzy nie zginęli i uniknęli schwytania, rzucili się do
bezładnej ucieczki na wschód.
Pierwsza wojskowa przygoda Lenina na obcej ziemi zakończyła się poniżającą
klęską, zadaną przez zbuntowaną dawną kolonię rosyjską. Po negocjacjach
pokojowych, których kulminacją był traktat ryski, Sowieci zachowali kon
Merian Cooper (z lewej) i Cedric Fauntleroy, amerykańscy założyciele Eskadry Kościuszkowskiej.
Zwraca uwagę godło dywizjonu: krakowska rogatywka i kosy, symbolizujące powstanie przeciw trolę nad dużą częścią Ukrainy, ale oddali Polsce większość spornych ziem,
Rosjanom, na tle stylizowanej flagi amerykańskiej. (L. Tom Perry Special Collections, Uniwersytet z Wilnem i Lwowem włącznie. Zdaniem brytyjskiego historyka AJ.P. Taylora
Brighama Younga).
wojna polsko-sowiecka „w znacznym stopniu określiła bieg europejskiej historii
42 SPRAWA H O N O R U
„Naród, który nie chciał umrzeć"
43
Późnym latem 1920 roku Polacy świętowali zwycięstwo i zachowanie niepodległości, ale bez założyciela Eskadry Kościuszkowskiej. Miesiąc przed zakończeniem wojny Merian Cooper znikł za linią wroga i uznano go za poległego.
Przez wiele miesięcy nie było żadnej wieści o jego losie.
Pewnego dnia Marguerite Harrison, młodej Amerykance, która poznała
Coopera w Warszawie, a obecnie współpracowała z Czerwonym Krzyżem
w Moskwie, doręczono list przemycony z sowieckiego obozu jenieckiego.
Jego autorem był niejaki Frank Mosher, amerykański pilot schwytany przez
bolszewików. Napisał, że jest chory i głoduje. Harrison przesłała mu do obozu
odpowiedź, a także żywność i ubranie. Po kilku dniach dostała drugą tajną wiadomość. „Nie nazywam się Mosher - przeczytała. - Jestem Merian C. Cooper z Jacksonville i poznałem panią w Polsce. Pamięta pani, jak tańczyliśmy na
balu w hotelu Bristol w Warszawie?"
Cooper wyjaśnił, że podał się za Franka Moshera, bo kiedy go zestrzelono,
miał na sobie podpisany takim imieniem i nazwiskiem podkoszulek, który
dostał z Czerwonego Krzyża. Ponieważ słyszał, że Kozacy rozstrzeliwują bez
pardonu wszystkich oficerów wroga, a w chwili pojmania nic nie zdradzało
jego stopnia wojskowego czy związku z Eskadrą Kościuszkowską, powiedział
przesłuchującym* (jednym z nich był, jak sądził, sam Stalin), że jest kapralem.
W liście błagał rodaczkę, by utrzymała jego tożsamość w tajemnicy, zawiada
Merian Cooper w Rydze po ucieczce z rosyjskiego obozu jenieckiego w 1921 roku. (L. Tom Peny Special Collections, Uniwersytet Brighama Younga).
miając tylko rodziców, że nie zginął.
Wprawdzie kontakt z Marguerite Harrison mógł być pierwszym krokiem
do odzyskania wolności, ale Cooper nie miał ochoty czekać, aż Rosjanie
w następnych dwudziestu latach [...] W skrytości ducha, niemal nieświadomie
zdecydują, co z nim począć. Przydzielony do oddziału oczyszczającego z lodu
sowieccy przywódcy porzucili sprawę międzynarodowej rewolucji". Przez cztery
tory kolejowe pod Moskwą, uciekł pewnego dnia wraz z dwoma polskimi
lata, aż do s'mierci, Lenin nie zapomniał o sromotnej klęsce z rąk Polaków. Co
jeńcami. Trzej zbiegowie zmylili pogoń i po przebyciu siedmiuset kilometrów
ważniejsze, nie zapomniał o niej również Józef Stalin.
zamarzniętej równiny dotarli na bezpieczną Łotwę. W maju 1921 roku
Stalin odebrał ją jako osobiste upokorzenie. Będąc komisarzem politycznym
Cooper wrócił do Warszawy w samą porę, by radośnie powitać towarzyszy
na froncie południowym, miał decydujący głos w sprawach Armii Czerwonej.
broni z Eskadry Kościuszkowskiej tuż przed ich powrotem do Stanów. Zanim
W ostatnich dniach wojny Moskwa poleciła kawalerii Budionnego porzucić
odjechali, otrzymali z rąk samego Józefa Piłsudskiego krzyże Virtuti Militari,
kurs na Lwów i skierować się na północ, by wesprzeć maszerującego na
najwyższe polskie odznaczenie wojskowe. Wracając do ojczyzny, zostawiali za
Warszawę Tuchaczewskiego. Stalin zmienił ten rozkaz i nakazał Budionnemu
sobą we Lwowie groby trzech towarzyszy.
kontynuować marsz na Lwów. Kiedy podzielone armie sowieckie poniosły
Polacy wznieśli tam Łuk Chwały z napisem: „Polegli, abyśmy wolni żyli".
klęskę, Stalinowi groził sąd wojenny. I choć ostatecznie nie został przed nim
postawiony, nigdy nie zapomniał, w jakich opałach znalazł się przez Polaków.
Osobliwym zrządzeniem losu pierwszy przesłuchiwał go Izaak Babel, który w Dzienniku 1920
Po dziewiętnastu latach odpłacił im za to.
napisał: „Frank Mosher. Lotnik, strącili go, Amerykanin, bosy, ale elegancki, szyja jak kolumna, olśniewająco białe zęby, uniform brudny, zaoliwiony [...] Ach, jak zapachniało Europą, kawą, cywilizacją, siłą, starą kulturą..." (przekład Jerzego Pomianowskiego; przyp. tłum.).