- Nie udało się z gubernatorem?- Ach, przeprowadzą nowe dochodzenie za trzy miesiące - lub za trzy lata...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- – Hej! żeby siÄ™ to tak udaÅ‚o tÄ™ wyspÄ™ i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekÅ‚ Maćko...
- lata 1811 - 1812 - okres przygotowañ Napoleona do wojny z Rosj¹kult Napoleona obecny w myœlach i rozmowach ludzi i nadzieja na odzyskanie...
- Z drugiej strony ciekawym przyk³adem ró¿norodnoœci motywacji, którymi kierowa³y siê „stare" i „nowe" si³y polityczne w ustalaniu ordynacji mo¿e byæ ordynacja...
- Lata 1981 -1985 to okres znacznego os³abienia natê¿enia ruchu, w szczególnoœci samochodów osobowych, bêd¹cych wynikiem reglamentacji paliwa, ale dopiero w okresie...
- Pierwsza z tych przemian -od seksu owocożercy do seksu drapieżnika -dokonywała się w ciągu długiego czasu i w zasadzie przeprowadzona została z powodzeniem...
- – Ja tu gadam, a nie zapytaÅ‚em wcale, jak ci siÄ™ udaÅ‚o powstrzymać czarnych jeźdźców?– Jestem furtianem, Wasza Wysokość...
- par³ margraf — ale nie jeno przeto, jeno ¿e przez Odrê³acniej siê przeprawiæ, w górnym biegu...
- przeprowadzonego postępowania dojdzie do uchylenia decyzji o odmowie oraz wydania nowej decyzji...
- Przedstawiony w tym rozdziale projekt pomyœlany by³ jako opisowa analiza wywiadów przeprowadzanych przez kuratorów z podopiecznymi, oparta na badaniu aktów mowy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Gubernator nie chce utracić swego cennego Schoutena. Gdyby zbyt dokładnie wejrzał w tę sprawę, mógłby być zmuszony aresztować doktora za postępowanie nielicujące z etyką zawodu, a on nie chce tego uczynić, więc nie przejmuje się tym wszystkim - zwleka w nadziei, że sprawa ulegnie zapomnieniu. Ma dużo ważniejszych rzeczy do zrobienia, niż szukanie zabójcy Marka.
Klara okazała mi współczucie a ja zacząłem trochę się odprężać. Po chwili poczułem się już tak dobrze, że poprosiłem ją, aby zjadła ze mną obiad i ku mej radości zgodziła się od razu. Tymczasem przeprosiłem i udałem się na poszukiwanie Geordiego, znalazłem go majstrującego przy silniku w asyście dwóch członków załogi. Wszyscy inni zeszli na ląd. Wziąłem Geordiego na bok i opowiedziałem mu, co się zdarzyło. Wytarł ręce z oleju i powiedział:
- A więc zostałeś zablokowany.
- Na to wygląda, przynajmniej, jeśli chodzi o pomoc ze strony władz.
- Czas wywrzeć pewien nacisk na Campbella. Bez niego nie dostaniemy się nigdzie, jeśli chcemy spotkać się z Schoutenem. Szkoda, że nie możesz zinterpretować jednego z tych rysunków w taki sposób, aby oznaczał Tanakabu - albo może znalazłbyś jakieś ważne naukowe powody, żeby tam popłynąć.
- Równie dobrze tam, jak gdzie indziej - mruknąłem ponuro. - Popracuję nad tym.
Przez resztę dnia wędrowałem po mieście, szukając odpowiedniej restauracji; a kiedy nadszedł wieczór, Klara i ja oderwaliśmy się od codziennych trosk i przyjemnie spędziliśmy czas, unikając wszelkich tematów związanych z rejsem i dążąc do lepszego wzajemnego poznania. Campbell wynajął dla siebie i Klary pokoje w hotelu na czas naszego pobytu w Papeete, ale ja odrzuciłem jego propozycję, żebym także się tam zatrzymał, więc na zakończenie wspólnego wieczoru odprowadziłem Klarę do jej nowego tymczasowego domu i wróciłem na statek. Czułem się zmęczony, lecz dosyć szczęśliwy. Nazajutrz wczesnym rankiem zobaczyłem "Eastern Sun" wpływający do przystani. Geordie wraz z Ianem i Jimem zniknęli ze statku, a ja wędrując po pokładzie spotkałem Danny'ego Williamsa, który właśnie wrócił z miasta.
- Dzień dobry, Mike - odezwał się. - Akurat skończyłem swoją detektywistyczną robotę.
- Co siÄ™ dzieje?
- Szyper powiedział niektórym z nas, żebyśmy mieli Kane'a na oku. Wczoraj był na poczcie i tak dalej, a potem utknął w lokalu zwanym "Bar Quina". Dzisiaj kazałem Nickowi chodzić za nim i wysłałem Billa, żeby znów pokręcił się koło Quina - myślimy, że to jego miejsce spotkań. Wczoraj pytał tam o kogoś.
- Nieźle - pochwaliłem. - Ale dlaczego nie ty sam? Masz dość zabawy w glinę?
- Uważałem, że lepiej będzie się wycofać. Chodziłem za Kanem po całej Panamie i pomyślałem, że gdybym tu robił to samo, on mógłby się połapać.
Skinąłem głową z zadowoleniem. Danny robił użytek ze swego mózgu. Po chwili na pokład weszli Campbell i Klara, wyraźnie wypoczęci i gotowi rozpoczynać od nowa, zdecydowałem, więc, że moment ten jest równie dobry jak każdy inny, by popracować nad Campbellem. On jednak mnie uprzedził.
- Klara powiedziała mi, że chcesz dotrzeć do tego Schoutena.
Spojrzałem na Klarę. Nie rozmawiałem z nią o tym, ale musiała czytać w moich myślach i byłem jej za to wdzięczny.
- Myślę, że w tych okolicznościach mógłby to być dobry pomysł - odrzekłem.
Campbell zmarszczył brwi.
- Nie znam się na tym. - Pogrzebał w kieszeniach i wyciągnął list. - Suarez i Navarro znów płyną - kierują się na Rabaul. Wkrótce powinni tu być.
- Nie wiesz, czy robiÄ… jakieÅ› badania dna morskiego?
Potrząsnął głową.
- Mój człowiek nie pisze nic na ten temat, ale nie sądzę, aby mógł o tym się dowiedzieć bez obserwacji z samolotu.
- Czy chcesz płynąć w ślad za nimi?
Campbell znów potrząsnął głową z rozdrażniemiem, jak gdyby oganiał się od much.
- Wcale nie chcę tego robić. Wydaje się jednak, że ty nie wiesz, dokąd teraz popłynąć, a Ramirez przypuszczalnie wie. Być może powinniśmy ruszyć za nim.
Podniosłem wzrok i zobaczyłem niewielką grupkę idącą ku nam po pokładzie - drobną figurę Pauli Nelson między Ianem i Jimem oraz eskortującego ich Geordiego z walizką Pauli w ręku.
- Jest miss Nelson - powiedziałem. - Zobaczymy, co to nam da. Jeżeli potrafi tutaj zidentyfikować mi Hadleya, to może nie będziemy musieli szukać Schoutena.
Campbellowi i Klarze powiedziałem już wcześniej, że Paula ma przybyć do Papeete, i oboje byli jej bardzo ciekawi. Podszedłem do Pauli, która widząc mnie wydawała się szczerze uradowana, powitałem ją i przedstawiłem reszcie towarzystwa. Zrobiłem oko do Iana, który wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Nie było żadnych kłopotów - oznajmił. - Nikt nie próbował podskoczyć.
- Dziękuję, przyjaciele. Miło nam cię widzieć, Paulo. Czy miałaś dobrą podróż?
- Była cudowna! Nigdy przedtem nie płynęłam na dużym statku wycieczkowym. I wiesz - sądzę, że nie masz nic przeciw temu - ale nie odpracowywałam swej podróży. To było zabawne być dla odmiany po prostu jedną z turystek.
- To wspaniale - odrzekłem.
Zanim zdążyłem powiedzieć więcej, spostrzegłem, jak Nick Dugan podchodzi i mówi coś do Geordiego, który natychmiast skierował lornetkę na wejście do portu. Zostawiłem Paulę z Campbellami i szybko dołączyłem do Geordiego.
Nick zwrócił się do mnie: