Nawet gdybym miał zamiar powiększyć kompanię, musiałbym wiedzieć znacznie więcej, niż wiem o tobie i twoich sprawach, zanimbym się na coś...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- Po drugie: gdyby nawet państwa zachodniej Europy naprawdę robiły to samo, co kolejne rządy Polski (a nie robią, o czym za chwilę), to są to państwa bogate i jeśli...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- Pani Hunter regularnie co miesic wystawiaa czeki za swj pobyt w klinice; bez mrugnicia wasnorcznie wpisywaa odpowiednie sumy, mimo e czasami nawet...
- — Wyczuwacie taką ingerencję nawet teraz? — Śnieżynka dotknęła swego Klejnotu...
- szczęśliwy i bezpieczny – stwierdza, że jest zadowolony, a nawet bardzo zadowolony ( Jak dobrze)...
- tetem, szeroką wiedzą i dobrymi po-byłby w stanie rozstrzygnąć dylema-i nawet jeśli czuje jego spadek, to sa-mysłami na rejsy, to nie odniesie...
- Mahskevic nie podniósł nawet wzroku znad swych korzennych roślin, choć przerwał wyrywanie chwastów na dość długo, by zastanowić się nad tą propozycją...
- A jak się to wszystko składało na uwiecznienie monopolu jednej klasy i zdławienie w zarodku każdej innej! Tak silnie wierzono w powagę rodu, że nawet synowie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Świetnie! — wykrzyknął tamten zakładając nogę na nogę i rozpierając wy-
godniej w fotelu. — Widzę, że odzyskałeś rozsądek, a to się bardzo chwali. Do-
tychczas byłeś zbyt lekkomyślny. A więc dobrze! Powiem ci, co wiem, a nagrodę
pozostawię do twojego uznania. Może będziesz rad mi ją przyznać, jak mnie wy-
168
słuchasz.
— Mów zatem — rzekł Frodo. — Co ci wiadomo?
— Wiele. . . aż za wiele o ponurych sprawach — chmurnie odparł Obieży-
świat. — Ale jeśli o ciebie chodzi. . . — Wstał, szybko otworzył drzwi, wyjrzał
na korytarz. Potem cicho zamknął drzwi, usiadł znowu i ciągnął zniżając głos: —
Mam dobry słuch, a chociaż nie umiem znikać, dużo w życiu polowałem na roz-
maite dzikie i czujne stworzenia; potrafię, jeżeli chcę, ukryć się dobrze. Otóż siedziałem za żywopłotem przy gościńcu na zachód od Bree dzisiejszego wieczora,
kiedy czterej hobbici nadjechali od strony Kurhanów. Nie trzeba wam powtarzać,
co mówili do starego Toma Bombadila i między sobą, coś wszakże zaintereso-
wało mnie w tych rozmowach szczególnie. „Pamiętajcie — rzekł jeden z nich —
że nie wolno wam wymieniać nazwiska Baggins. Jeżeli już koniecznie będziemy
musieli się przedstawić, jestem pan Underhill”. To mnie tak zaciekawiło, że po-
szedłem ich tropem aż tutaj. Tuż za nimi przemknąłem przez bramę. Pan Baggins
ma pewnie jakieś uczciwe powody, żeby zgubić po drodze swoje nazwisko, ale
w takim razie doradzałbym jego przyjaciołom większą ostrożność.
— Nie rozumiem, dlaczego moje nazwisko miałoby kogokolwiek w Bree in-
teresować — z gniewem odparł Frodo — i nie dowiedziałem się jeszcze, dlaczego
interesuje ono ciebie. Pan Obieżyświat zapewne ma także jakieś uczciwe powody,
żeby podsłuchiwać i szpiegować, ale w takim razie doradzałbym mu je wyjaśnić.
— Świetna odpowiedź! — zaśmiał się Obieżyświat. — Wyjaśnienie jest bar-
dzo proste: właśnie szukałem hobbita nazwiskiem Frodo Baggins. Pilno mi było
go odnaleźć. Dowiedziałem się bowiem, że wynosi on z Shire’u pewien. . . pewien
sekret, który obchodzi mnie i moich przyjaciół.
— Nie! Źle mnie zrozumiałeś! — krzyknął widząc, że Frodo wstaje, a Sam
zrywa się z gniewnym grymasem na twarzy. — Lepiej będę strzegł tego sekre-
tu niż wy. A musimy go strzec pilnie! — Pochylił się i spojrzał im w oczy. —
Uważajcie na każdy cień! — szepnął. — Czarni Jeźdźcy przejeżdżali przez Bree.
Słyszałem, że w poniedziałek jeden z nich nadjechał Zieloną Ścieżką od północy,
a drugi zjawił się wkrótce po nim od południa.
Zapadło milczenie. Wreszcie Frodo zwrócił się do Pippina i Sama:
— Powinienem był się tego domyślić z tonu, jakim nas przyjął odźwierny
przy bramie — rzekł.— Zdaje się, że tutejszy gospodarz także coś wie. Dlaczego
nalegał, żebyśmy się przyłączyli do kompanii w gospodzie? I dlaczego, do licha,
zachowaliśmy się tak głupio! Trzeba było siedzieć cicho na swojej kwaterze!
— Pewnie, że to byłoby lepiej — rzekł Obieżyświat. — Gdybym mógł odra-
dzałbym wam przychodzenie do wspólnej sali, ale gospodarz nie chciał mnie do
was dopuścić ani przekazać wam ode mnie słówka.
— Czy sądzisz, że. . . — zaczął Frodo.
— Nie, o nic złego nie posądzam starego Barlimana. Po prostu nie lubi tajem-
niczych włóczęgów mojego pokroju. — Frodo przyjrzał mu się zaskoczony. —
169
No, wyglądam przecież na łotrzyka, prawda? — spytał Obieżyświat wykrzywiając usta i dziwnie błyskając oczyma. — Mam jednak nadzieję, że się poznamy