Mikal kiwnął głową...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- W takiej scenerii sam siebie szarpię i pożeram Dłoń gardło skręca w sznur głowa ma barwę starej krwi Kłamstwa pewien tryumfalne hymny śpiewam...
- – Co, trupia głowa? – zapytał Legrand...
- — Wiemy mało, a właściwie nic — pokręciła głową z rozgoryczeniem Mary Pat...
- — Rozumiem pana — Hicks pokiwał niewyspaną, łysą głową...
- niezwłocznie dawał o tym znać skinieniem głowy, jeśli nie udało mu się uchwycić jego sensu - informował o tym fakcie potrząsając głową...
- - Czy pozwolisz mi wziąć Pazur do ręki, jeśli przysięgnę, że wierzę w to wszystko?Jeszcze raz pokręciłem głową...
- Robb jechał na czele kolumny, nad jego głową powiewał biały sztandar Winterfell...
- Verin pokiwała głową, jakby takiej właśnie spodziewała się odpowiedzi...
- pytając: - Pan do pani Ingi, co ją dziś przyjęliśmy? Michał skinął głową...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ale pospieszcie się. Pospieszcie się, jeśli możecie. Esste zaśpiewała głosem dźwięczącym pewnością:
- Nigdy się nie spieszymy. Nigdy się nie spieszymy. Nigdy się nie spieszymy.
Pieśń stanowiła odprawę dla Mikala. Wyszedł i sam znalazł drogę do bramy, kierowany faktem, że wszystkie drzwi prócz właściwych były zamknięte na klucz.
- Nie rozumiem - zwrócił się Nniv do Esste po wyjściu Mikala.
- Ja rozumiem - oświadczyła Esste.
Nniv wyszeptał swoje zdumienie w ostro wznoszącym się syku, który wzbudził echa wśród kamiennych ścian i stopił się z wiatrem.
- On jest człowiekiem potężnym, o wielkiej sile osobistej - wyjaśniła. - Ale nie jest zepsuty. Wierzy, że potrafi użyć swojej potęgi dla czynienia dobra. Pragnie tego.
- Altruista? - Nniv nie mógł w to uwierzyć.
- Altruista. A to - ciągnęła Esste - jest jego pieśń. - Potem zaśpiewała, czasami używając słów, lecz częściej kształtując głosem sylaby bez znaczenia lub wyśpiewując dziwne samogłoski, lub nawet wykorzystując ciszę, wiatr i kształt własnych ust, żeby wyrazić swoje zrozumienie Mikala.
Wreszcie jej pieśń dobiegła końca, a Nniv wyśpiewał swoją reakcję głosem ciężkim, pełnym emocji. Potem on też skończył śpiewać i powiedział:
- Jeśli on naprawdę jest taki, jakiego wyśpiewałaś, to ja go kocham.
- Ja też - wyznała Esste.
- Kto znajdzie dla niego Słowika, jeśli nie ty?
- Ja znajdę Słowika dla Mikala. - I nauczysz go?
- I nauczę go.
- Więc czeka cię praca całego życia.
A Esste, przyjmując niezwykle trudne zadanie (i związany z nim niewyobrażalny zaszczyt), wyśpiewała swoje posłuszeństwo oraz poświęcenie, po czym zostawiła Nniva samego w Wysokiej Sali, żeby słuchał pieśni wiatru i odpowiadał najlepiej, jak potrafił.
Przez siedemdziesiąt dziewięć lat Mikal nie miał Słowika. W tym czasie podbił galaktykę i narzucił Dyscyplinę Frey całej ludzkości, ustanowił Pokój Mikala, żeby każde narodzone dziecko miało rozsądną szansę na osiągnięcie dojrzałości, i wyznaczył najlepsze rządy dla każdej planety, każdej prowincji, każdego okręgu i miasta.
I wciąż czekał. Co dwa lub trzy lata wysyłał posłańca na Tew i zadawał Mistrzowi Pieśni jedno pytanie: „Kiedy?”
A odpowiedź zawsze brzmiała: „Jeszcze nie”.
Esste postarzała się przez te lata, przygnieciona ciężarem zadania. Dzięki jej poszukiwaniom odkryto wiele Słowików, lecz żaden nie śpiewał w harmonii z własną pieśnią Mikala.
Dopóki nie znalazła Ansseta.
ESSTE
Rozdział 1
Z rozmaitych powodów dzieci trafiały na dziecięcy rynek Doblay-Me. Oczywiście wiele spośród nich było prawdziwymi sierotami, chociaż teraz, kiedy Pokój Mikala zakończył wojny, społeczny status sieroty przyznawano znacznie rzadziej. Niektóre dzieci sprzedali zdesperowani rodzice, chcąc zdobyć pieniądze - lub musieli pozbyć się dziecka - a nie mieli serca popełnić morderstwa. Większość była bękartami ze światów i narodów, gdzie religia lub zwyczaj zabraniały kontroli urodzin. A inne wśliznęły się tylnymi drzwiami.
Do takich należał Ansset, kiedy znalazł go poszukiwacz z Domu Pieśni. Został porwany, ale kidnaperzy wpadli w panikę i wybrali szybki zysk na dziecięcym rynku zamiast znacznie bardziej ryzykownej wymiany za okup. Kim byli jego rodzice? Zapewne bogaczami, bo inaczej kidnaperom nie opłaciłoby się porwanie. Należeli do białej rasy, ponieważ Ansset miał bardzo jasną skórę i włosy. Lecz miliardy ludzi odpowiadały temu opisowi, i żadna rządowa agencja nie chciała wziąć na siebie odpowiedzialność za zwrócenie dziecka rodzicom.
Tak więc Ansset, którego wieku nie znano, ale który miał nie więcej niż trzy lata, znalazł się w grupie tuzina dzieci przywiezionych na Tew przez poszukiwacza. Wszystkie dzieci dobrze zdały kilka prostych testów - rozpoznanie wysokości dźwięku, powtórzenie melodii i reakcja emocjonalna. Dostatecznie dobrze, żeby uznać je za potencjalne talenty muzyczne. A Dom Pieśni kupił - nie, nie kupił, na rynku dzieci nie kupuje się ludzi - Dom Pieśni adoptował je wszystkie. Czy zostaną Słowikami, czy zwykłymi śpiewakami, mistrzami czy nauczycielami, nawet jeśli nie wykażą żadnych muzycznych zdolności, Dom Pieśni będzie je wychowywał, utrzymywał, opiekował się nimi przez całe życie. In loco parentis, orzekło prawo. Dom Pieśni był matką, ojcem, nianią, rodzeństwem, potomstwem oraz - do-póki dzieci nie osiągnęły pewnego poziomu rozwoju - Bogiem.
- Nowi - zaśpiewała setka małych dzieci we Wspólnej Sali, kiedy wprowadzono Ansseta razem z innymi zakupionymi dziećmi. Ansset nie wyróżniał się spośród innych. Owszem, był przerażony - tak jak reszta. Chociaż jego nordycka skóra i włosy stawiały go na najdalszej granicy rasowego spektrum, takie cechy ignorowano i nikt nie wyśmiewał się z niego bardziej, niż wyśmiewano by się z albinosa.
Rutynowo został przedstawiony innym dzieciom; rutynowo wszystkie zapomniały jego imię, jak tylko je usłyszały; ruty-nowo zaśpiewały powitanie w tonacji i melodii tak chaotycznej, że bynajmniej nie ukoiło to strachu Ansseta; rutynowo chłopca przydzielono do Rruk, pięciolatki, która znała zasady.