- Lena?Sekretarka Smirnowa wyglądała gorzej niż źle...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Aż do wiosny tego roku schemat wyglądał następująco: coraz pospieszniejsze stosunki, po których następowała krótka drzemka (nawiasem mówiąc, ulubiony...
- – Czy jesteście w stanie podjąć długi marsz w tym deszczu?Młoda kobieta o całkiem ludzkim wyglądzie i człowiek – diabeł jęknęli...
- wyreperował dach i ściany, wybił otwory i wstawił okna, żeby był przewiew — zmienił całe pomieszczenie tak, że wyglądało prawie jak mieszkanie...
- Niej ujrzeli staw, wygldajcy prawie jakrzeczka, taki by dugi i krty...
- Reich przybył dokładnie o wpół do siódmej i stwierdził, że wyglądam znacznie lepiej...
- Kostuch wie, co mówi, ale jak dla mnie, północny korytarz wyglądał paskudnie...
- W podobny sposób nawet całe wehikuły mogą też zmieniać wygląd...
- Dziennikarz: Wygląda na to, że wykorzystuje pan ludzi znajdujących się w tarapatach finansowych...
- Valin uznał, że sam musi wyglądać równie nieapetycznie...
- madzenie mieli za ze Fojbidasowi, e dziala na wasn rk, ale Agesi-laos usprawiedliwia ow napa na pastwo sprzymierzone w czasie po-koju tlumaczc, e...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Rozczochrane włosy, rumieńce na twarzy, usta jak u pramatki Ewy po skosztowaniu jabłka grzechu.
- Można wejść, Pietia?
Wpuścił ją bez słowa. Znał Jelenę Fiodorowa od paru lat. Lubił ją. Kiedyś nawet pocałowali się podczas jakiejś popijawy, ale flirt jakoś się nie rozwinął.
- Czy coś się stało?
Po policzkach funkcjonariuszki bezpieczeństwa płyną łzy.
- Świnie - wykrztusza wreszcie. - Parszywe świnie! Lebiediew nadal nic nie rozumie.
- Kazali mi, abym obsłużyła tego bandziora Łunienkę.
- Ka-za-li?
- To był formalny rozkaz Andropowa. Tak przynajmniej powiedział mi Smirnow. To bydlę... Łunienko. Parszywy cham! Jeszcze żeby zachowywał się jak człowiek. Czy wiesz, co on mi zrobił... Zwierzę! - Coraz większy szloch wstrząsa dziewczyną. Lebiediew przytula ją do siebie.
- A potem śmiał się! Tak, śmiał się! I powiedział mi: "Odpręż się, głupia. I tak, kiedy program zostanie zrealizowany, wytłuczemy was wszystkich co do nogi." Czy oni mogą to zrobić, Pietia?
Lebiediew głaszcze dziewczynę. Jest poruszony, ale gdzieś wewnątrz słyszy ostrzegawczy dzwonek. Czy ta romantyczna scena nie jest przypadkiem zbyt dobrze wyreżyserowana?
Kochając się z Jeleną, Piotr czuł się tak, jakby występował w charakterze środka dezynfekującego po Łunierice. Dziewczyna została przez agenta mocno sponiewierana. Lebiediew co rusz natrafiał na jakiś siniak lub skaleczenie. Pomimo to zmaltretowana Lena kochała się chętnie, a gwałtowny orgazm świadczył o wyraźnej satysfakcji Starszy lejtnant, mocno wyposzczony (od dawna przecież nie wychodził z Ośrodka), spisał się na medal. Jednak czujność nie opuściła go ani na chwilę. A kiedy leżeli obok siebie w ciemności, dwa spocone, z wolna uspokajające się ciała, nie myślał już o dziewczynie. Głowę zaprzątał mu plan.
Gdyby mu się udało wydostać z Ośrodka z informacjami dotyczącymi planu Andropowa... Nie musiałby ich wcale upubliczniać. Chyba sam fakt posiadania tego typu sensacyjnych wiadomości wystarczyłby do powstrzymania akcji Łunienki. Ba, ale właśnie wydostanie się z Prognal-centru było najtrudniejsze. Właściwie niemożliwe.
Lebiediew, Jeleną i wszyscy inni pracownicy nie mogli opuścić sektora A, a gdyby im się to nawet udało, czekały ich następne bariery: krąg średni, fortyfikacje zewnętrzne, specjalny pas wokół Ośrodka patrolowany dzień i noc przez jednostki KGB, wreszcie niebagatelna przestrzeń bezdroży, rzadko zaludnionej okolicy, gdzie na dwóch tubylców trzech współpracowało z milicją.
Przedarcie się przez którykolwiek z filtrów, choć teoretycznie możliwe, spowodowałoby natychmiastowy alarm. Gdyby jeszcze akcję przeprowadzało kilku ludzi... Ale Lebiediew był sam. Czy mógł komuś zaufać? Lenie?
Od paru dni niezwykle przyjacielsko zaczął odnosić się do starszego lejtnanta Rożków. Pucołowaty blondynek o niebieskich oczkach cherubina. Piotr nigdy za nim nie przepadał, choć doceniał pracowitość i poczucie humoru kolegi.
Parę razy zdarzyło się im wspólnie popić. Rożków lubił rozmawiać o dziewczynach, chwalić się swoim powodzeniem. Czasem wyciągał, przemycone nie wiadomo jak, pisma pornograficzne. O polityce nie rozmawiali. Tylko ostatnio, kiedy byli sami, Rożków podszedł do stanowiska Lebiediewa i przeciągle popatrzywszy koledze w oczy, zapytał cichym głosem:
- Czy uważasz, że to wszystko ma sens?
Piotr nie odpowiedział wprost, uchylił się, pytając retorycznie:
- A co ma sens?
- Boję się, że pakujemy się w jakąś paskudną aferę. Pojawienie się profesora Liwszyca przerwało ten niebezpiecznie zaczynający się dialog.
Ale od krótkiej rozmowy do pełnego zaufania... Lebiediew niewiele wiedział o Rożkowie. Młodszy asystent pojawił się w Ośrodku dopiero przed rokiem i nie wyróżniał się niczym szczególnym. Pochodził z Białorusi czy Ukrainy, był podobno rozwiedziony.
Piotr spogląda na przytuloną do niego Lenę, na jej posiniaczone ramię.
Czuje pustkę.
IV
Kolejna podróż Łunienki „w osiem dni dookoła świata przestępczego" przebiegała precyzyjnie. Jako Nikołaj Worobiow przedostał się do Helsinek, stamtąd z paszportem wystawionym na nazwisko Ottona Wissinga odleciał do Genewy. A w dwa dni później spacerował po Times Square na Manhattanie. Teraz nazywał się Lion Blumenbaum i miał „legendę" inwestora z Brazylii zainteresowanego przemysłem filmowym Wschodniego Wybrzeża.
Zatrzymał się przy witrynie McDonalda, ale nie zdążył nawet przyjrzeć się reklamie Big Maca, kiedy jak spod ziemi wyrósł drobny, ruchliwy człowieczek.
Wymienili kilka zdań i wsiedli do samochodu. Człowieczek miał rozległe kontakty i doskonale orientował się w tajnikach „szlaku bałkańskiego". Łunienko interesował się tą „ścieżką", ale oczywiście nie narkotyki były mu w głowie. Myślał o osobniku, który nazywał się Wyłko Iwanów i był kierownikiem produkcji w największej bułgarskiej wytwórni filmowej. Do pensji dorabiał jako współpracownik sofijskiej bezpieki, a zarazem szmugler narkotyków. Miał też na koncie parę ciekawych i pomyślnie zrealizowanych zleceń.
- Chciałbym się z nim spotkać - rzeki krótko "producent" Łunienko.
- To będzie możliwe - ożywił się kurdupel. - Z początkiem czerwca przyjeżdża tu delegacja filmu bułgarskiego. Iwanów wejdzie w jej skład, tyle że przebywać będą głównie w Kalifornii.
- W Kalifornii? - rzucił niedbale Blumenbaum-Łunienko.
- Tak, normalny szlak delegacyjny: zwiedzanie Hollywood, kolacja w Klubie Filmowym z udziałem gwiazd i takich postaci, jak sam Ronny Reagan.