Ku zdziwieniu Tirthy jej towarzysz bez słowa przyprowadził klacz dziewczyny...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Podczas gdy d'Artagnan pędził po ulicach i pukał do bram, Aramis przyłączył się do dwóch towarzyszy; wróciwszy do domu d'Artagnan zastał przyjaciół w...
- * * * — Wiadomość z obozu Charon, towarzyszu admirale — zameldowaÅ‚ porucznik Fraiser i widzÄ…c gest Tourville’a, odczytaÅ‚ jej...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
- Mattinao powiódł towarzysza przez gaik, w którym pasożytne rośliny zwrotnikowe wiły się koło gałęzi drzew owocowych, ścieżką idącą wzdłuż...
- Wreszcie wczesnym popołudniem któregoś dnia Smuga oznajmił, że wraca jego przyjaciel i mogą mu złożyć wizytę w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
- Uczuciu, iż jest śledzony towarzyszyło naglące pragnienie znalezienia się na otwartej przestrzeni, któremu nie sposób się było oprzeć...
- Dlaczego Race miałby się z tego wykręcić? Niech pozna też ujemne strony kobiecego towarzystwa, nie tylko te dodatnie...
- naszego, zwa³y siê te bractwa ku pamiêci s³awnych biesiad króla Artusa i jego towarzyszów„zborami Artusowymi”...
- pozytywistycznych, które wszelkie warianty artyzmu traktują jako instrumenty krasomówcze, a wartość słowa poetyckiego pragną mierzyć wartością...
- Co mówi nazwa? Najg³êbsze korzenie s³owa reporta¿ tkwi¹ w ³acinie, w której przedrostek re- oznacza³ 'na nowo, cofaj¹c siê', zaœ czasownik porlare - 'nosiæ'...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Odpięła spinkÄ™ pod brodÄ… i owinęła opoÅ„czÄ… bezwÅ‚adne ciaÅ‚o dziecka. PodaÅ‚a swoje brzemiÄ™ Sokolnikowi, wsiadÅ‚a na konia i odebraÅ‚a je od niego. NastÄ™pnie, niemal tak szybko, jak tu przyjechali, powrócili do ruin zagrody. Może powinni pogrzebać zabitych — Tirtha o maÅ‚o nie zatrzymaÅ‚a konia przy zwÅ‚okach dziewczynki, ale na szczęście zdaÅ‚a sobie sprawÄ™, że przede wszystkim musi zająć siÄ™ żywym dzieckiem i że ich bezpieczeÅ„stwo może zależeć od szybkiej ucieczki z tego strasznego miejsca.
Zawrócili do zalesionych wzgórz. Sokolnik znów prowadził. Jechali wolniej, gdyż drużynnik Tirthy starał się zacierać ślady, co jakiś czas zsiadając z kuca i zamiatając gałęzią miejsca, gdzie zostawili zbyt wyraźny trop. Kluczyli wykorzystując wszystkie naturalne osłony i zagłębienia terenu.
Sokół regularnie patrolował okolicę i meldował swemu panu o sytuacji. Chociaż Sokolnik nie przetłumaczył Tircie żadnego z meldunków, wywnioskowała, iż na razie nie grozi im żadne niebezpieczeństwo.
Dziecko leżało w jej ramionach nieruchome, bezwładne. Od czasu do czasu próbowała przebić się przez myślową zaporę, którą otoczył się przerażony umysł. Gorąco pragnęła dowiedzieć się czegoś więcej i bardzo chciała mu pomóc. Obawiała się, że jeśli świadomość zgasła na zawsze, wola życia może pójść jej śladem i dziecko umrze. Być może taki koniec byłby miłosierny, ale Tirtha czuła, że będzie walczyć o to życie ze wszystkich sił.
Przed południem dotarli do miejsca, które Sokolnik uznał za względnie bezpieczne. Nie znaleźli tam co prawda wody, ale bujna trawa zadowoliła kucyki i torgiańczyka, a Tirtha i Sokolnik przycupnęli w niszy utworzonej przez kilka sporych głazów. Wrogowie mogliby ich tu odnaleźć tylko po intensywnych poszukiwaniach.
Dziewczyna trzymaÅ‚a na kolanach niewidzialne dziecko. Jego ciaÅ‚ko, tak przedtem zimne, teraz byÅ‚o ciepÅ‚e. Za ciepÅ‚e! Po omacku odgarnęła na bok mokre od potu wÅ‚osy malca i poÅ‚ożyÅ‚a rÄ™kÄ™ na pÅ‚onÄ…cym gorÄ…czkÄ… czole. OdnalazÅ‚a lekko rozchylone usta i wlaÅ‚a w nie nieco wody z manierki. UsÅ‚yszawszy odgÅ‚os przeÅ‚ykania — pierwszy dobry znak — daÅ‚a dziecku jeszcze Å‚yk.
Głowę miała nabitą myślami. Wiedziała, że nie zdoła zniszczyć tak silnego czaru. Z drugiej jednak strony, istniały czary zmieniające postać, które działały tylko przez jakiś czas. Zacisnęła zęby, żeby nie wypowiedzieć cisnących się jej na usta przekleństw, które poznała podczas wieloletniej wędrówki, i nie dać upustu frustracji i złości.
Sokolnik zajął się rozbijaniem tymczasowego obozowiska, po czym przykucnął obok Tirthy i ściągnął z głowy hełm, jakby mu ograniczał pole widzenia.
— Co je tak trzyma?
— MyÅ›lÄ™, że iluzja — odparÅ‚a, chociaż niczego nie byÅ‚a już pewna. — KtoÅ› mógÅ‚ je tam ukryć, widziaÅ‚eÅ› Å›lady na polu, tamci kogoÅ› Å›cigali. Może jego matka miaÅ‚a wrodzone zdolnoÅ›ci. Jeżeli byÅ‚a dostatecznie przerażona, mogÅ‚a rzucić silny czar, żeby uratować dziecko. Niewykluczone, iż sama nawet daÅ‚a im siÄ™ zÅ‚apać…
— Obecni mieszkaÅ„cy Karstenu nie używajÄ… czarostwa — zauważyÅ‚. — A Stara Rasa…
— …dawno temu zostaÅ‚a potÄ™piona i skazana na zagÅ‚adÄ™ — dokoÅ„czyÅ‚a Tirtha. — Ale to nie znaczy, że ktoÅ› tej krwi nie pozostaÅ‚ w ukryciu. ZresztÄ…, my możemy zawierać zwiÄ…zki małżeÅ„skie z innymi rasami i z takich zwiÄ…zków rodzÄ… siÄ™ dzieci. Wiele naszych kobiet wyszÅ‚o za mąż za Sulkarczyków, którzy nie wÅ‚adajÄ… mocÄ…, a podstawÄ… ich potÄ™gi jest tylko znajomość morza. Na pewno sÅ‚yszaÅ‚eÅ› o przybyszu z innego Å›wiata, Simonie Tregarcie. PoÅ›lubiÅ‚ jednÄ… z Czarownic. Strażniczki wyjęły jÄ… spod prawa twierdzÄ…c, że je zdradziÅ‚a. MiaÅ‚ on jakiÅ› wÅ‚asny talent, a jego żona też nie utraciÅ‚a swych zdolnoÅ›ci, mimo że MÄ…dre Kobiety przysiÄ™gaÅ‚y, iż tak siÄ™ stanie. UrodziÅ‚a troje dzieci jednoczeÅ›nie, co siÄ™ nigdy dotÄ…d nie zdarzyÅ‚o. I caÅ‚a trójka wÅ‚adaÅ‚a mocÄ…, a raczej nadal wÅ‚ada. Oni to bowiem, jak wieść niesie, prowadzÄ… teraz wojnÄ™ w Escore i otworzyli znów ten kraj dla Starej Rasy.