Klasycznym przykładem takiego tekstu będzie „Pierwsza świetność” Buczkowskiego...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- –Łup jedno–bąknął niepewnie nieco Woldan z Osin–ale pono kto weźmie krzyż, grzechy będzie miał na pytel odpuszczone...
- –Niczego–warknął Buko–nie będzie się odkładać ad cras...
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- Ustalenie zakresu pojcia zwykych potrzeb rodziny zaley od kryterium, ktre stanowi bdzie podstaw zdefiniowania tego pojcia...
- ponieważ dopóki nie będziemy wiedzieli więcej o tkwiących w człowieku siłach, nie możemy mieć nadziei, iż dowiemy się czegoś więcej o przyszłości i...
- jaki zwiedzać będzie Paryż, gdy z jednej strony Sekwany zostaną tylko szczątki z Tuileriów, brama Saint-Denis, Magdalena, pałac Inwalidów etc...
- — Wszyscy będziemy sobie potrzebni, i to już niedługo — odparł tonem prze- powiedni Amerykanin...
- sność drugiej ćwierci; suma wniesiona do wspólnoty stanowić będzie jedną czwartą właści- wego wkładu, pozostałym zaś przy życiu małżonkom...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
przy czym ustalenie to nie jest równoważne lekarskiej diagnozie, ponieważ, jak się rzekło, to. co stan patologiczny daje samoistnie, dla artysty może być kwestią wyboru i mimikry — „pod schizofrenię”.
Szum w literaturze
Ze stanowiska „świętej naiwności” nazwane zabiegi językowe nie tyle zdają się służyć nawiązaniu łączności, ile jej zakłócaniu drażniącemu. Ależ tak! — tyle że z takich „rozdrażnień” powstają wysoko cenione stany ducha. Gdyby zarzucono nam. że sprowadzamy poezje do rodzaju narkozy, wypadnie odpowiedzieć, że, najpierw, nie mówimy o każdej, gdyż nie wszystkie kierunki tak odcinają się od desygnowania zjawisk jakoś realnych (np. można to czynić w upośrednieniach, okólnie, wieloznacznie, ale nie — rezygnujące), a po wtóre ocena taka jest całkowicie wewnątrzkulturowo zrelatywizowana: u nas kapłan i wierni, którzy by pospołu podczas nabożeństwa łykali haszysz. byliby przedmiotem zgrozy, a w wielu kulturach obrzędy religijne z takimi praktykami są najściślej powiązane.[[6]]
Tylko inżynier–łącznościowiec dba o to, żeby przez maksymalnie wykorzystany w swej pojemności kanał przesyłowy mogło w jednostce czasu przepływać maksimum jednostek porządnie zorganizowanej informacji; zresztą nawet dla inżyniera, który bada poziom szumów na linii, nie informacja, lecz szum jest — informacja właśnie. Ostatecznie zatem ustalenie, co jest „cenne” — informacja czy szum — zależy od nastawienia nadawcy i odbiorcy, byle oba były jakoś koherentne.
Szum można stosować dla rozmyślnego zmniejszania właściwej językowi nadmiarowości. Tak np. znaki przestankowe oraz duże litery, jak i myślniki, nawiasy, wykrzykniki itd. — służą takiemu różnicowaniu tekstu, które ma do pewnego stopnia uzupełniać wypowiedź pisemną, uboższą od dźwiękowej, bo pozbawioną intonacji, melodii, afektywnej modulacji i mimiki oraz gestów, pełniących nieraz ważna role. Rezygnując rozmyślnie z takich dodatkowych sygnałów, współczesny poeta zmusza czytelnika — który tego może by i nie chciał z dobrawoli — do spowolnienia lektury, wzmożenia uwagi, namysłu, przez co „czas ekspozycji”, przez jaki świadomość jest poddana działaniu członów wiersza, nieraz się znacznie wydłuża. Ponadto wzrasta wówczas także emocjonalna wieloznaczność, jako niejasność tekstu, która staje się też i semantyczna, ponieważ nie wiedzieć, czy coś powiedziano nam żartobliwie, serio, drwiąco, wyniośle, czy może ze wzgarda — to niedookreślić znaczenia artykulacji.
W pewnych okolicznościach można uważać za „szum” nie tylko określone luki bądź wtręty w potok językowy dzieła, lecz cały jego tekst, a to wtedy, gdy nie tyle pewne wiadomości nam przynosi, ile nam jakieś wiadomości, jakąś wiedze stara się „odebrać”. Zapewne, chodzi wtedy o „unieważnienie” informacji uprzedniej i wymianę jej na inna. nowo przybyłą. Do takiego uzupełniającego podstawienia może jednak nie dojść. Zabieg „zakłócający” może być równie dobrze empirycznej jak i nieempirycznej natury, (gdyz empiria. zapewniając nas. iż w życiu nie przejawia się porządek wyższy, lecz dochodzi „w nim do fluktuacji losowych, tych co sprawiają, że Kowalskiemu, choć łotr, szydła goła, a Kalinowskiemu, choć święty, brzytwy nie chcą i rak mu wyjada wątrobę — burzy pewien wysoki ład, żyrowany przez samego Pana Boga. a w zamian dostarcza nam informacji bardzo niewiele, jakkolwiek jest to informacja pod względem naukowym prawdziwa. Lecz już nie jest empirycznym zabiegiem sugerowanie, jakoby człowiek skazany był na wieczne męki doczesne, bo ma taka „manichejska” naturę. W obu wypadkach dąży się jednak do „zabrania nam” pewnej informacji (nadzieja w określonym sensie też jest informacja, taka. która pomaga w uzyskaniu „homeostatycznej równowagi’”).
W powyższych przykładach „niszczenie” informacji zachodzi niejako w obrębie świata przedstawianego, lecz równie dobrze może dzieło kierować swoja strategię „szumową” nie tyle w stronę świata, ile w swoją własną: chodzi o powieść, która się powieścią zajmuje.
Powieść taka, np. francuskiej „nowej fali”, powstaje w środowiskach uznających stan prozy za kryzysowy; powieść ma być jako gatunek dotknięta paraliżem „niemożności”. Ponieważ prawdziwie aprobować taką diagnozę znaczyłoby — pisarsko — zamilknąć, dokonany zostaje zabieg tak zwanego w psychoanalizie „przeniesienia”: niemożność jest rzutowana albo w świat, albo w język, albo w jedno i drugie równocześnie.
Lecz tu dzieje się rzecz dość zabawna. Już starożytny Corgiasz z Leontinoi powiadał, iż nic nie istnieje, a gdyby istniało, to nie moglibyśmy się o tym dowiedzieć, a gdybyśmy się dowiedzieli, to nie byłoby sposobu przekonania się. czy to jest prawda. Ten jego radykalny program sceptyczny nie został wzięty zbyt serio, jak to zwykle bywa z programami, które w swej skrajności zbyt wiele naraz od nas wymagają.