Jezus
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- «Ten jest nowym uczniem» [– mówi Jezus do Szymona...
- Księga Psalmów została w kodeksie okolona dodatkowymi tekstami modlitewnymi, podanymi również w trzech językach...
- Ź-------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!Ź-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBów wroga!Ź-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!Ź-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!Ź-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!Ź-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!Ź-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!Ź-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!Ź-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!Ź-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDERŹ***********************************************************Ź* *Ź* CAMPAIGN ADVICE *Ź* *Ź***********************************************************Ź-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokóB Rzymu
- Większość ludzi uważała, że ofiarą padł tylko jeden człowiek: Bayardo San Roman...
- w szkołach przy zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich, przy zakładachkarnych, w placówkach pozaszkolnej oświaty dorosłych, w planetariach i...
- nie powrotu do Kościoła po podpisaniu stosownych dokumentów...
- binka, pogrążony w myślach; właśnie doszedłem do wniosku, że druga filiżankakawy dobrze by mi zrobiła, kiedy ciszę rozdarł przeraźliwy krzyk...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Gdy odszedł sprzed jej oblicza, ujrzała podchodzącego ostatniego z hołdowników, spostrzegła, że jest nim komendant policji...
- Głosowanie powinno przebiegać bez przerwy, między godziną 6°° rano a 8°° wieczorem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Maria! krzyknął Collet, wlepiając oczy w ekran komputera. — Langdon wchodzi na parapet!
Ale Fache już biegł. Wyszarpnąwszy swój rewolwer Manurhin MR-93 z kabury pod marynarką, kapitan wybiegł na korytarz jak wystrzelony z procy.
Collet z niedowierzaniem patrzył na ekran. Zobaczył, że mrugające światełko dotarło na parapet, a potem zrobiło coś zupełnie niespodziewanego. Przesunęło się poza granicę budynku.
Co się dzieje? — zastanawiał się. Czy Langdon jest na parapecie, czy...
— Jesu!
Collet zerwał się na równe nogi, kiedy migające światełko wystrzeliło dalej za ścianę. Sygnał przez chwilę był niepewny, a potem mrugająca kropeczka zatrzymała się nagle około dziesięciu metrów poza granicą budynku.
Collet pomanipulował myszą i klawiszami, wywołał mapę Paryża i skalibrował na nowo GPS. Zogniskował pole widzenia i teraz zobaczył dokładną lokalizację sygnału.
Już się nie ruszał. Leżał martwo na środku place du Carrousel.
Langdon skoczył.
Rozdział 18
Fache biegł pędem przez Wielką Galerię, kiedy nagle odezwał się głos z radia Colleta, przekrzykując odległy dźwięk alarmu.
— Skoczył! — wrzeszczał Collet. — Widzę sygnał przy place du Carrousel. Za oknem łazienki. Nie rusza się! Jezus, Langdon chyba popełnił samobójstwo!
Fache słyszał, co mówi, ale jego słowa przecież były bez sensu, Biegł dalej. Wydawało się, że galeria nie ma końca. Kiedy przebiegał obok ciała Sauničre’a, skupił wzrok na ściankach działowych na końcu skrzydła Denona. Alarm słychać było teraz znacznie głośniej.
— Proszę poczekać! — znów słychać było głos Colleta przez radio. — Rusza się! Mój Boże, on żyje! Langdon się rusza!
Fache wciąż biegł, za każdym krokiem coraz mocniej przeklinając długość tego holu.
— Langdon porusza się coraz szybciej! — Collet wciąż wrzeszczał przez radio. — Biegnie w dół Carrousel. Nie... Nabiera prędkości. Porusza się za szybko!
Kiedy Fache dobiegł do ścianek działowych, prześliznął się między nimi, zobaczył toalety i pobiegł prosto do nich.
Głosu z krótkofalówki prawie nie było już słychać, bo alarm był taki głośny.
— On musi być w samochodzie! Chyba jest w samochodzie! Nie potrafię...
Dźwięki dzwonków alarmowych połknęły głos Colleta, kiedy Fache w końcu wpadł do męskiej toalety z wyciągniętą bronią.
Mrużąc oczy, jakby chciał w ten sposób przytłumić przeszywający czaszkę dźwięk alarmu, przeszukał oczami całą przestrzeń.
Ubikacja była pusta. W łazience nie było nikogo. Wzrok Fache’a spoczął natychmiast na rozbitym oknie po drugiej stronic toalety. Podbiegł do otworu okiennego i spojrzał w dół przez parapet. Langdona nigdzie nie było widać. Fache nie mógł sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek zaryzykował tego typu numer. Z pewnością, jeżeli z tak wysoka spadł, będzie ciężko ranny.
W końcu alarm się wyłączył i znów było słychać głos Colleta w krótkofalówce.
— ...Porusza się w kierunku wschodnim... Coraz szybciej... Przekracza Sekwanę pont du Carrousel!
Fache odwrócił się w lewo. Jedynym pojazdem na pont du Carrousel była ogromna ciężarówka z przyczepą, która jechała na południe, oddalając się od Luwru. Ciężarówka była przykryta od burty do burty plastikową plandeką, przypominającą z daleka ogromny hamak. Fache poczuł dreszcz strachu. Ta ciężarówka kilka chwil temu prawdopodobnie zatrzymała się na czerwonym świetle tuż pod oknem toalety.
To szalone ryzyko — powiedział sobie Fache. Langdon nie mógł wiedzieć, co ciężarówka wiezie pod winylową plandeką. A gdyby wiozła stal? Albo cement? Albo nawet śmieci? Skoczyć z dwunastu metrów? To by było szaleństwo.
— Kropka zakręca! — krzyknął Collet. — Skręca w prawo, w Port des Saints-Pčres!
I rzeczywiście, ogromny tir, który przejechał most, teraz zwalniał i zakręcał w prawo, w Port des Saints-Pčres. Niech i tak będzie — pomyślał Fache. Nie mogąc wyjść ze zdumienia, przyglądał się, jak ciężarówka znika za rogiem. Collet już zawiadamiał przez radio agentów dyżurujących przed Luwrem, podrywając ich ze stanowisk i posyłając w wozach patrolowych, żeby ścigali tira, cały czas nadając informacje na temat zmieniającego się położenia ciężarówki, jakby to było jakieś dziwaczne poszukiwanie skarbu.
To koniec — Fache nie miał wątpliwości. Jego ludzie otoczą ciężarówkę w ciągu kilku minut. Langdon nie ma szansy, żeby im się wymknąć.
Schował broń z powrotem do kabury, wyszedł z toalety i wezwał Colleta przez radio.
— Sprowadź mój samochód. Chcę tam być, kiedy będziemy go aresztować.
Kiedy Fache biegł z powrotem przez całą Wielką Galerię, zastanawiał się, czy Langdon w ogóle przeżył ten upadek.
Prawdę mówiąc, i tak go to nie obchodzi.
Langdon uciekł. A więc jest winien.
* * *
Zaledwie piętnaście metrów od toalet Langdon i Sophie stali w ciemnościach Wielkiej Galerii, przyciśnięci plecami do jednej ze ścianek działowych, które zasłaniały toalety przed wzrokiem zwiedzających. Ledwo zdążyli się ukryć, a już po chwili Fache przebiegł tuż obok z wyciągniętym pistoletem i zniknął za drzwiami toalety.
Ostatnie sześćdziesiąt sekund minęło jak mgnienie oka.
Langdon stał wewnątrz toalety, nie chcąc uciekać z miejsca zbrodni, której nie popełnił, podczas gdy Sophie patrzyła kątem oka na okno z grubego szkła i przyglądała się siatce drutów alarmu, która była w nim zatopiona. Potem spojrzała w dół na ulicę, jakby mierząc wysokość upadku.
— Gdyby pan dobrze wycelował, mógłby się pan stąd wydostać — powiedziała.
— Dobrze wycelować? — Niepewny, wyjrzał z okna na ulicę.