George wziął mnie za ramię i poprowadził przez hali do bawialni...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, e (z tyme trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwrci si tyem do wiata reflektora i osaniajc oczy przed blaskiem bijcym mu spod ng, sprbowa zajrze w krysztaow gbin jak przez ld, ktry skuwa jezioro...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni, lecz w celu ochrony praw zagroonych przez inne instytucje spoeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektw spoecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Na ścianach hallu, oklejonych kraciastą tapetą, wisiały dyplomy wędkarskie George'a oraz fotografie George'a, Keitha Reeda i kilku innych staruszków z Granitehead, dumnie trzymających w wyciągniętych rękach ogromne dorsze, flądry i samogłowy. W bawialni Keith Reed dopijał przy kominku ostatnią szklankę piwa. Pusty fotel inwalidzki pani Markham stał w kącie, na siedzeniu leżała porzucona robótka na drutach.
- Joan poszła spać - powiedział George. Łatwo się męczy, zwłaszcza w towarzystwie takiego rozrabiaki jak Keith.
Keith, siwowłosy emerytowany kapitan rybackiej łodzi, parsknął z rozbawieniem.
- Dawniej faktycznie ostro rozrabiałem - uśmiechnął się, pokazując kwadratowe zęby z brązowymi plamami od tytoniu. - Dawniej stary Keith Reed nie przepuścił żadnej dziewczynie w zasięgu wzroku. Zapytaj kapitana Raya z Pier Transit Company, on ci powie.
- Czego się napijesz, John? - zapytał George. - Może whisky? Coś mi blado wyglądasz.
- Takie są skutki cnotliwego życia - stwierdził Keith.
73
Namacałem poręcz dębowego, obitego perkalem fotela przy kominku i niepewnie usiadłem.
- Nie wiem, jak wam to powiedzieć - wyznałem załamującym się, zdławionym głosem. Keith zerknął na George'a, ale George tylko wzruszył ramionami na znak, że nie ma pojęcia,
0 co chodzi.
- Ja... ja biegłem przez całą drogę - wyjąkałem.
- Biegłeś? - powtórzył Keith.
Nagle poczułem, że zbiera mi się na płacz. Łzy napłynęły do moich oczu z ulgi i na wspomnienie przeżytego strachu. Nie spodziewałem się tak życzliwego przyjęcia ze strony dwóch miejscowych mruków, którzy zwykle traktowali obcych z pogardliwą wyższością i spluwali im pod nogi, a teraz okazywali mi tyle troski.
- Już dobrze, John, łyknij sobie whisky i opowiedz nam, co się stało - zaproponował George. Wręczył mi szklankę ozdobioną obrazkiem okrętu pod żaglami. Pociągnąłem spory łyk. Alkohol zapiekł w gardle i w żołądku, aż zakaszlałem, stopniowo jednak drżenie ustąpiło, serce przestało mi walić
1 zdołałem jakoś opanować narastającą histerię.
- Przybiegłem tu prosto z domu - powiedziałem.
- A to niby dlaczego? - zapytał Keith. - Chyba się nie pali, co? - - Wymówił to “pa-ly”, z twardym akcentem z Granitehead. - Pali ci się dom?
Popatrzyłem na Keitha i George'a. W tym znajomym pokoju niedawne przeżycia wydawały mi się nierealne jak sen. Wszystko wyglądało tak zwyczajnie: mosiężny zegar na kominku, meble pokryte kwiecistym materiałem, koło sterowe zawieszone na ścianie. Szylkretowy kot drzemał z podwiniętymi łapkami przy kominku. Okopcone fajki z wrzosu tkwiły rzędem w stojaku. Na górze rozległ się śmiech pani Markham, która oglądała telewizję leżąc w łóżku.
- Widziałem Jane - powiedziałem cicho.
George usiadł. Potem wstał, sięgnął po swoją szklankę z piwem i znowu usiadł, nie spuszczając ze mnie wzroku. Keith nie odezwał się i dalej się uśmiechał, chociaż jego uśmiech stracił nieco wesołości.
74
- Gdzie ją widziałeś? - - zapytał bardzo łagodnie Ge-orge. - U siebie w domu?
- W ogrodzie. Huśtała się na ogrodowej huśtawce. Już drugą noc z rzędu. Wczoraj w nocy też się huśtała, tylko jej nie widziałem.
- Ale dzisiaj widziałeś ją?
- Tylko przez chwilę. Bardzo niewyraźnie. Jak telewizyjny obraz z zakłóceniami. Ale to była Jane. Jestem pewien. A huśtawka... huśtawka kołysała się sama. To znaczy razem z Jane. Jane rozkołysała huśtawkę tak mocno, jak gdyby nie była duchem, tylko żywą osobą.
George wydął wargi i z namysłem zmarszczył czoło. Keith uniósł brwi i potarł podbródek.
- Nie wierzycie mi - stwierdziłem.
- Tego nie mówiłem - zaprzeczył Keith. - Wcale tego nie mówiłem.
- To chyba był dla ciebie wstrząs, no nie? - wtrącił George. - Na własne oczy zobaczyć ducha. Nie myślisz, że to mogło być złudzenie? Czasami w nocy człowiekowi zwidują się dziwne rzeczy, zwłaszcza nad morzem.
- Ona siedziała na huśtawce, George. Była oświetlona jakimś błękitnym, migoczącym światłem. Błękitnobiałym, jak flesz.
Keith pociągnął długi łyk piwa i wytarł usta wierzchem dłoni. Potem wstał, pomasował sobie plecy, żeby pozbyć się sztywności w krzyżu, i powoli podszedł do okna. Rozsunął zasłony i przez dobrą chwilę stał odwrócony do nas plecami, wpatrując się w ciemność.
- Zdajesz sobie sprawę, co widziałeś, prawda? - zagadnął.
- Wiem tylko tyle, że widziałem moją żonę. Nie żyje od miesiąca, a jednak widziałem ją.
Keith odwrócił się powoli i potrząsnął głową.
- Nie widziałeś swojej żony, John. Może wyobraziłeś sobie, że ją widzisz, chociaż naprawdę to było co innego. Tak, tak. Sam widywałem to setki razy. W dawnych czasach marynarze śmiertelnie się tego bali. Nazywali to “ognie świętego Elma”.
75
Ognie świętego Elma? Co to takiego, te ognie świętego Elma?