Constance Bedford niewątpliwie była przystojną kobietą...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- CEL PRACY Celem pracy była ocena poziomu wiedzy z zakresu udzie- lania pierwszej pomocy uczniów szkół ponadgimnazjalnych (liceum i technikum) oraz...
- w swej głowie wymalował, iż potym sztychując ono z rzeczą prawdziwą a widomą, chocia sama w sobie onad rzecz była dziwnie osobna, jednak przeciwko onej...
- Nasza skóra była ciepła, mózg pracował, serce tłoczyło krew w żyły, byliśmy tacy jak dawniej, jak jeszcze wczoraj, nie utraciliśmy nagle ramienia, nie...
- — Gdy przyjechałem, była pani na dole?— Tak...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- Melanię to wszystko razem więcej śmieszyło, niż irytowało, Felicja była wściekła, miała własne poglądy na nakrycie stołu i nie przywykła, żeby nią ktoś...
- — Czy można ukryć całą rodzinę? — Nigdy nie była zbyt liczna...
- Trzecią córką regenta, z którą najtrudniej sobie radził, była panna de Valois; ojciec nie mógł się oprzeć podejrzeniu, że jest ona metresą diuka de...
- Will zacisnął zęby, sama myśl o tej czynności była obrzydliwa, ale ją wykonał, potem dołożył starań, by odnosząc młodzieńca na posłanie nie narażać go...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Była jednak również podejrzliwą, nieznośną snobką, o czym świadczyły wąskie szpareczki jej oczu i zmarszczki wokół opadających kącików ust. Ponad jej ramieniem spojrzałem na Waltera. Widząc napięcie malujące się na jego twarzy domyśliłem się, że prosił Constance, żeby uważała na swoje zachowanie. Rozpaczliwie pragnął zobaczyć Jane i rozumiał, że w zamian za ten przywilej Constance powinna przynajmniej okazać odrobinę serdeczności.
Constance weszła do hallu i rozejrzała się dookoła.
- Widzę, że ostatnio niewiele zrobiłeś w domu - zauważyła. Zmarszczyła lekko nos, jak gdyby doszedł ją jakiś nieprzyjemny zapach.
- Byłem zajęty - wyjaśniłem. - Czy mogę wziąć twoje futro?
- Dziękuję, chyba na razie w nim zostanę. Ogrzewanie nie działa najlepiej, prawda?
- Jane zawsze lubiła ogień na kominku - odparłem.
- Ja też lubię ogień na kominku - wtrącił Walter, usiłując wprowadzić towarzyski nastrój. - Ogień na kominku i szklaneczka ponczu. Nie ma nic lepszego w zimie. To takie romantyczne.
- Kiedy to ostatni raz siedzieliśmy przed kominkiem ze szklaneczką ponczu? - - zapytała go szorstko Constance. Odwróciła się do mnie z miną, która wskazywała niedwuznacznie, że Constance Bedford prędzej umrze, niż zgodzi się usiąść przy kominku ze szklaneczką ponczu, nawet gdyby Walter rzeczywiście jej to zaproponował.
164
- Według Waltera romantyzm to coś pośredniego pomiędzy drugorzędnym schroniskiem narciarskim w Aspen, a rozkładówką ze świątecznego wydania “Playboya” - oświadczyła i pierwsza wkroczyła do salonu.
- No, tutaj też niewiele zrobiłeś - prychnęła.
- Daj jej trochę czasu, John - zwrócił się do mnie Walter sotto voce. - - Niech się uspokoi. Jest bardzo przejęta tym wszystkim, bardzo zdenerwowana.
- Napijesz się? - zapytałem, jak gdybym w ogóle go nie usłyszał.
- Czy ty pijesz Chivas Regał? - zainteresował się Walter.
- Jasne. Wypiję jednego, z odrobiną wody.
- Constance - zapytałem - masz ochotę na kieliszek wina?
- Dziękuję. Nie piję przed szóstą i po jedenastej.
Kiedy przygotowałem Walterowi whisky, usiedliśmy wszyscy przed kominkiem i popatrzyliśmy na siebie. Deszcz znowu zabębnił w okno. Słyszałem, jak obluzowana okiennica postukuje na piętrze.
Constance obciągnęła skraj sukienki i powiedziała niecierpliwie:
- Czy powinniśmy coś zrobić? Na przykład wziąć się za ręce albo zamknąć oczy i myśleć o Jane?
- To nie jest seans spirytystyczny - odparłem. - Podczas seansu wzywasz duchy i przy odrobinie szczęścia duchy ci odpowiadają. Jeśli Jane zamierza się tutaj pojawić tej nocy, pojawi się bez względu na to, czy tego chcemy.
- Ale czy nie myślisz, że pojawi się prędzej, jeśli będzie wiedziała, że jej matka tutaj jest? - spytała poważnie Constance.
Popatrzyłem na Waltera. Mogłem powiedzieć, że absolutnie nie uważam, żeby obecność Constance robiła jakąś różnicę. Ale nie zawsze trzeba mówić prawdę, a poza tym wcale nie miałem ochoty na kłótnię. Byłem bardzo zmęczony po dzisiejszych podwodnych przeżyciach i marzyłem tylko o jednym: żeby położyć się do łóżka i zasnąć. Byłem tak zmęczony, iż prawie cieszyłem się, że nie spędzę tej nocy z Gilly.
- Spodziewam się, że twoja obecność znacznie zwiększy szansę pojawienia się Jane - powiedziałem do Constance
165
i obdarzyłem ją najbardziej życzliwym uśmiechem, na jaki mogłem się zdobyć.
- Córka zawsze przychodzi do matki ze swoimi kłopotami - oświadczyła Constance. - Wprawdzie Jane od dziecka była pupilka tatusia, ale z każdą poważniejszą sprawą zawsze przychodziła do mnie.
Przytaknąłem i dalej się uśmiechałem. Walter spojrzał na zegarek.
- Prawie północ - - stwierdził. - - Myślisz, że ona się pojawi?
- Nie wiem, Walterze. Nie mam nad nią żadnej władzy. Nie wiem nawet, dlaczego się ukazuje i czego chce.
- Czy ona wygląda zdrowo? - wtrąciła Constance. Wytrzeszczyłem na nią oczy.
- Constance, Jane nie żyje. Jak może wyglądać zdrowo, skoro nie żyje?
- Nie musisz mi przypominać, że straciłam córkę -warknęła Constance. - I nie musisz mi przypominać, jak to się stało.
- To dobrze. Bo nie mam najmniejszej ochoty o tym rozmawiać.
- Och - żachnęła się Constance. - Pewnie uważasz, że nie ponosisz żadnej odpowiedzialności?
- A za co, według ciebie, mam być odpowiedzialny?
- No, dajmy temu spokój - - wtrącił Walter. - - Nie odgrzebujmy tego, co już zostało pogrzebane. - Natychmiast pożałował tych słów. Wyprostował się w fotelu i oblał się rumieńcem.
- Jane była w ciąży - ciągnęła z uporem Constance. -Sam pomysł, żeby pozwolić ciężarnej kobiecie prowadzić samochód taki kawał drogi, podczas śnieżycy... zupełnie samej, bez żadnej opieki, podczas gdy ty siedziałeś sobie w domu i oglądałeś jakiś idiotyczny mecz piłki nożnej... Moim zdaniem to było zbrodnicze niedbalstwo. To była zwykła zbrodnia!
- Constance - rzucił Walter - skończ z tymi wyrzutami, dobrze? To już minęło.