- Chodź...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- mówi
- abW dolnej cze˛sći rysunku 1 została nakresÄşona funkcja produkcji f(L), gdzieL oznacza liczbe˛ zatrudnionych i gdzie zaso´b kapitału jest dany, z...
- Rozmawiano na roboczym śniadaniu na świeżym powietrzu, wydanym na terenie ogrodowym na szczycie Centrum Rządowego, wieńczącego wznoszące się stopniowo...
- nikat, musisz byĂŚ zalogowany do serwera, a wiĂŞc musisz podaĂŚ w wierszu poleceĂą nazwĂŞ serwera, szczegóÂły dotyczÂące swojego konta, docelowego uÂżytkownika...
- Bomani, jak wszyscy mardukańscy barbarzyńcy, potrzebowali do życia dużych przestrzeni...
- - Chcecie zostać tutaj na zawsze? To na nic się nie zda...
- zawierają imienia Anna bez względu na wielkość liter...
- METODY ZAGĘSZCZANIA BETONU NA BUDOWIE Aby do tego nie dopuścić, niezbędne są nadzór i kontrola bieżąca procesu zagęszczania na budowie...
- great revolutions and a contained rebellion...
- - Stregobor moze i sprawia wrazenie pomylonego, ale nie do tego stopnia...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Musisz to zobaczyć! - Pociągnął ją przez trawnik w stronę altanki. Otworzył drzwi i wprowadził ją do środka.
- Ojej! - Przyłożyła dłonie do twarzy. Ściany pokryte był świeżą warstwą gipsu i wapna. Przy oknie stał mały stolik do kawy, a pod nim dwa stołeczki. Pomieszczenie wyglądało jak wnętrze francuskiej kawiarni. Rozejrzała się po pokoiku. Rysunki i akwarele Treya były oprawione i rozwieszone na ścianach. Nie zrobił tego, rzecz jasna, chłopiec.
- Źle mi się robi na samą myśl, że chciałam ją zburzyć.
- Dobrze, że ci to odradziłem.
- Tak, dobrze. Jak wygląda góra? - Poszła tam kręconymi schodami i wsunęła głowę do środka przez uchylone drzwi. Tutaj też zagipsowano ściany i pokryto je warstwą wapna. Na podłodze leżał materac.
- Chciałbym tu przychodzić, wiesz, żeby sobie na przykład poczytać. Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko.
- Ale oczywiście, że nie. To wspaniała kryjówka. - Zeszła na dół i stanęła w progu, żeby spojrzeć na ogród.
- Wszystko jest takie cudowne. Nie mogę w to uwierzyć. Nie sądziłam, że tyle można zrobić w jedno lato. Oczywiście, to by się nie udało bez twojej pomocy.
Trey wysunął stołeczek i usiadł na nim, zadowolony.
- Tak się cieszą, że dziś wpadłeś. To wspaniała niespodzianka.
Spojrzał na nią zaskoczony.
- Przecież poprosiłaś mnie, żebym dzisiaj przyszedł, no nie?
- Co?
- Zadzwoniłaś po mnie. A przynajmniej tak mi powiedziano. Żebyśmy mogli porozmawiać o rozprawie.
- A tak. Jasne.
To był właśnie powód, dla którego zatrudnił ją Ramsay. Twierdził, że chłopak jej się słucha, toteż powinna z nim rozmawiać - o Ashu i Margo, o wszystkich korzyściach płynących z tego, że z nimi mieszka. Powinna tak na niego wpłynąć, żeby dobrze zaprezentował się przed psychologiem - wizytatorem z sądu, a potem przed samym sądem, jeśli zajdzie taka potrzeba. Żeby stał po ich stronie. To był jedyny powód, dla którego zatrudnił ją Ramsay, więc teraz mściła się, z radością nie wypełniając tego obowiązku. Przygotowywała się do rozprawy pod każdym innym względem: przeglądała raporty psychologów i sprawdzała odpowiednie kazusy; wzywała świadków; przygotowała nawet segregator z notatkami na rozprawę, zawierającymi argumentację oraz pytania do stron i świadków. Ani razu jednak nie omówiła rozprawy z Treyem.
Usiadła naprzeciwko niego i po chwili zapytała:
- Potrafisz dotrzymać tajemnicy?
Spojrzał na nią spod oka.
- Dobrze, dobrze, wiem. Już dawno to ustaliliśmy. Ta tajemnica dotyczy mnie. Kiedy miałam piętnaście lat i byłam tylko trochę starsza niż ty teraz, uciekłam z domu.
Spojrzał na nią z ostrożnym zainteresowaniem. Jego pomysł na ucieczkę to wybiegnięcie z domu, spędzenie nocy u kumpla i powrót następnego dnia w posępnym nastroju. Nie potrafił sobie wyobrazić, że ucieczka z domu może również oznaczać zarabianie na ulicach i ćpanie w ciemnych zaułkach.
- Byłam w tym głupim wieku. W tym wieku, kiedy wszystko jest możliwe. Kiedy możesz pójść jedną drogą, albo wybrać zupełnie inną, przeciwną.
Zanim zdążył odwrócić wzrok, ich spojrzenia się spotkały.
- Wiele złych rzeczy może się przytrafić w tym wieku i na większość z nich nie masz wpływu. Najgorsze zdarza się wtedy, kiedy źle skręcisz na skrzyżowaniu, choć miałeś możliwość wyboru. Pamiętaj, w życiu spotka cię wiele przykrych rzeczy i musisz się nauczyć z nimi radzić.
Chwyciła jego dłoń, którą oparł o blat stolika.
- Trey, nie wiem, jak się skończy ta sprawa. Może tak, jak chcesz, może nie. W każdym razie... - poczuła, że głos grzęźnie jej w gardle. Ścisnęła mocniej dłoń chłopca, próbując opanować wzruszenie - Pękłoby mi serce, gdybym widziała, że cierpisz z powodu tego, że skończyła się tak, a nie inaczej.
- Nie martw się o mnie - odezwał się, dławiąc łzy. - Wszystko mi jedno, jak to się skończy.
- Trey, nie musisz mnie oszukiwać...
- Nie, mówię serio. Nieważne, co zdecyduje sędzia. Tak czy siak, odjadę ze Stevem, jak tylko będzie po wszystkim. Legalnie, nielegalnie, wszystko mi jedno.
Otworzyła szeroko oczy. Czy taki właśnie był plan Steve’a? Działać zgodnie z prawem, dopóki można, a potem zabrać Treya bez względu na wynik sprawy?
- Nie mów mi tego - zaoponowała gwałtownie. - Nie mów już nic więcej.
Opadł na stołeczek, zaskoczony jej ostrym tonem.
- Trey, chciałabym, żebyśmy rozmawiali, ale zrozum, że jeśli będę wiedziała pewne rzeczy, będę musiała...
- Powiedzieć im, prawda?
- Tak. Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Rozumiem.
- Jak to? - zapytała smutno. - Sama z trudem to pojmuję.
Wzruszył ramionami.
- Widzisz, mieszkam z senatorem Stanów Zjednoczonych. Wiem wszystko o układach, kompromisach i, jak on to nazywa, tymczasowych sojuszach. Wiesz, jaka jest jego ulubiona zasada? Jeśli orkiestrę przyprowadził diabeł, to i z nim trzeba zatańczyć. Słuchaj, rozmawiali o tym nawet przy kolacji!
Spojrzał na zegarek i odsunął stołeczek.
- Muszę już iść. Ale zobaczymy się jutro, dobra?
Kiwnęła głową.
Zawahał się na progu.
- Wiesz, Cam? Nie powinnaś się czuć źle z powodu tego, co zrobiłaś, gdy miałaś piętnaście lat. Przecież byłaś wtedy dzieciakiem, no nie?
Odwrócił się i pobiegł przez ogród.