Choć znacznie bardziej pasowało określenie: odmiennej...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Mimo to w żyÅ‚ach elfa pÅ‚ynęła adrenalina wywoÅ‚ana Å‚owami – górskim szlakiem poniżej uciekaÅ‚ tuzin orków – a jeszcze bardziej...
- Kiedy Canan przejął zarządzanie codziennymi operacjami magazynu, Lovejoy jeszcze bardziej skupił swą uwagą na rekrutacji, sprowadzając ostatecznie jeszcze...
- Program komputerowy jest sekwencją rozkazów, które muszą być wykonane w określonym porządku, zaś wynik działania rozkazu często zależy od wyniku...
- b) dokonaæ wyboru i rozpoznania miejsca zasadzki,c) okreœliæ czas rozpoczêcia, przebiegu i zakoñczenia zasadzki,d) wyznaczyæ i przygotowaæ sprzêt oraz...
- Kto wie, jak działa na proste katolickie umysły eksponowana w mediach świetność beatyfikacji i kanonizacji, jak bardzo wyraża się w kanonizacjach określona...
- — Co ty tam masz na ekranie? — zapytaÅ‚a Gale, za sprawÄ… widocznej konsternacji Joanny jeszcze bardziej zaciekawiona...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- - Wy, Ukraińcy, zawsze sobie dziwne miejsca na obronę ojczyzny wybieracie!Stopniowo gdy wino zaczęło działać ich rozmowa wkraczała na coraz bardziej...
- 5) przestrzegaæ tajemnicy okreœlonej w odrêbnych przepisach,6) przestrzegaæ w zak³adzie pracy zasad wspó³¿ycia spo³ecznego...
- Niemniej obawiaÅ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byÅ‚o oczywiste, że prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
..
* * *
– Kiedy mam wejść na FeliciÄ™? – spytaÅ‚a rzeczowo Thandi.
Twarz Victora nadal wyglądała na wyciosaną z marmuru, toteż prawie się zdziwiła, widząc, że porusza jednak ustami.
– Na pewno nie przez najbliższych dwanaÅ›cie godzin. A może nie przez osiemnaÅ›cie.
– Dlaczego tak dÅ‚ugo? – zdziwiÅ‚a siÄ™. – MyÅ›laÅ‚am, że chcesz iść za ciosem.
– Å»eby iść za ciosem, trzeba mieć kim. Ty możesz dalej dziaÅ‚ać, ale wszyscy pozostali Å‚Ä…cznie ze mnÄ… potrzebujÄ… odpoczynku. Poza tym musimy poczynić stosowne przygotowania, a to wymaga czasu. Zdobycie frachtowca, nim bÄ™dziemy gotowi, by go wykorzystać, nic nam nie da; tak naprawdÄ™ możemy poczekać i kilka tygodni.
Thandi próbowała nadążyć za jego tokiem myślenia i poniosła klęskę.
– O czym ty gadasz?! – zirytowaÅ‚a siÄ™ lekko. – Incydent, którego potrzebowaÅ‚eÅ›, już siÄ™ wydarzyÅ‚, teraz trzeba jedynie zdobyć frachtowiec, żeby wszystkim udowodnić, że to statek niewolniczy i...
Umilkła, gdyż w oczach Victora coś błysnęło.
Zamiast niej odezwała się Berry:
– Planujesz ze znacznie wiÄ™kszym wyprzedzeniem, prawda?
– Bardziej improwizujÄ™ – poprawiÅ‚ jÄ… Victor. – KlecÄ™ i zmieniam po drodze, można by rzec. Ale masz racje, robiÄ™ to, majÄ…c na wzglÄ™dzie znacznie dÅ‚uższy czas i dalsze konsekwencje. Moje plany i pomysÅ‚ staÅ‚y siÄ™ spójnÄ… caÅ‚oÅ›ciÄ… dziÄ™ki czemuÅ›, co powiedziaÅ‚a Ruth. I dlatego poprosiÅ‚em jÄ…, żeby Å›ciÄ…gnęła tu tego kapitana Królewskiej Marynarki. Powinna z nim wkrótce porozmawiać. JeÅ›li go przekona...
Berry prawie że zaklaskaÅ‚a z radoÅ›ci – w tym momencie widać byÅ‚o, że jakkolwiek poważnie i rozsÄ…dnie by siÄ™ zachowywaÅ‚a przy innych okazjach, jest typowÄ… nastolatkÄ….
– Ja też mam w nim jakÄ…Å› rolÄ™ do odegrania? – spytaÅ‚a z nadziejÄ….
Blask w oczach Cachata nasilił się; co Thandi przestało się to podobać.
– Victor, opamiÄ™taj siÄ™. MogÄ™ zdobyć ten cholerny statek sama, jeÅ›li bÄ™dÄ™ musiaÅ‚a. MajÄ…c kody dostÄ™pu i szeÅ›ciu terrorystów, którzy nawet nie zauważą mojego zbliżenia siÄ™, bo to pudÅ‚o ma cywilne sensory, nie bÄ™dzie to trudne. To frachtowiec, wiÄ™c bÄ™dzie miaÅ‚ kilka Å›luz wejÅ›ciowych. Tym razem mogÄ™ zabrać broÅ„, wiÄ™c tych szeÅ›cioro durniów nie bÄ™dzie miaÅ‚o żadnych szans. A zaÅ‚ogÄ™ albo wybili, albo gdzieÅ› zamknÄ™li, wiÄ™c też nie bÄ™dzie stanowiÅ‚a problemu. To naprawdÄ™ Å‚atwe zadanie. DostarczÄ™ ci ich w takim stanie, w jakim bÄ™dziesz sobie życzyÅ‚.
– Nie sÄ… mi do niczego potrzebni. Potrzebny jest statek, Thandi. A co ważniejsze, musimy stworzyć wrażenie, że nadal kontrolujÄ… go ludzie Templetona. I to przez Å‚adnych parÄ™ tygodni, bo nic nie daje posiadanie konia trojaÅ„skiego, jeÅ›li nie ma kogo do niego wsadzić. A potrzebujemy czasu, bo Balet jest w tej chwili rozsiany po sporym kawaÅ‚ku galaktyki. Nie wspominajÄ…c już o drobiazgu, że musimy przekonać do pomysÅ‚u tego caÅ‚ego kapitana Oversteegena, a z twoim kapitanem Roszakiem uzgodnić wszystkie szczegóły.
Thandi potrząsnęła głową, próbując się połapać w tym, co usłyszała.
– Co za koÅ„ trojaÅ„ski? O czym ty, do cholery, gadasz?!
Najwyraźniej Berry znała to pojęcie, bo jej oczy nagle wręcz rozjarzyły się wewnętrznym blaskiem.
– Rozumiem! – szepnęła. – Chcesz, żebym udawaÅ‚a księżniczkÄ™ i poleciaÅ‚a na ten statek, a potem... naturalnie! To przecież oczywiste! I doskonaÅ‚e! To bÄ™dzie klasyczny pat z porywaczami, dziennikarze zlecÄ… siÄ™ zewszÄ…d na wieść, że fanatykom z Masady mimo olbrzymich strat udaÅ‚o siÄ™ porwać księżniczkÄ™ z Domu Winton i teraz trzymajÄ… jÄ… na frachtowcu jako zakÅ‚adniczkÄ™. A trupów jest dość, by wszyscy w to uwierzyli. Tylko co ma Oversteegen... A! No naturalnie! To wrÄ™cz doskonaÅ‚e. Oficer i arystokrata, którego raczej diabli wezmÄ…, niż pozwoli bandzie piratów na takÄ… profanacjÄ™, no ale jako mój... to jest Ruth krewniak też nie bardzo ma ochotÄ™ pociÄ…gnąć za spust...
I Berry zaklaskała w dłonie.
A Thandi wreszcie zrozumiała wszystko, i to z najistotniejszymi, bo militarnymi szczegółami. I omal nie przylała Cachatowi.
– ZdumiaÅ‚eÅ›?! – warknęła. – Chcesz użyć siedemnastoletniej dziewczyny, żeby zyskać na czasie? Chodzi ci tylko o to, żeby Felicia dotarÅ‚a na Congo, oficjalnie nadal pozostajÄ…c w rÄ™kach terrorystów i handlarzy niewolników. Dopiero tam księżniczka zostanie uwolniona. PowiedziaÅ‚eÅ›, że na zebranie Baletu potrzeba tygodni. Å»eby ciÄ™ nagÅ‚a cholera, Cachat, to sÄ… maniacy i sadyÅ›ci! Jak uważasz, co siÄ™ stanie przez te tygodnie, gdy bÄ™dzie na pokÅ‚adzie, zanim...
Błysk w oczach Cachata zgasł. Natomiast pojawiło się w nich zaskoczenie i ból.
Za to Berry przyglądała się jej jak skończonej idiotce.
– Och! – jÄ™knęła Thandi, czujÄ…c siÄ™ jak skoÅ„czona idiotka.
– WÅ‚aÅ›nie – przytaknęła Berry. – Nie przejmuj siÄ™, każdemu może siÄ™ przydarzyć.
I poklepała ją po ramieniu, co dziwnie przypominało kotka pocieszającego tygrysa.