chciales byc szczesliwy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Już ja ją przezpiecznie odeślę albo i sama odwiozę – mówiła mu Baśka – prędzej zaś sama odwiozę, bo raz w życiu chciałabym widzieć całe...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- W sypialni włączyła radio, złapała nocny program z muzyką klasyczną i podkręciła głośność, ponieważ chciała wziąć prysznic...
- cej żony, próbując z nią rozmawiać, ale nie chciała się doń odezwać ani też pozwolić, żeby ją trzymał za rękę, a kiedy już na niego patrzyła, to z...
- Takich bowiem istot, które by świadomie” ciągle przeczyły, złego chciały i złe tworzyły”, nie ma między nami...
- Jeszcze wczoraj chciałem pisać mowę pożegnalną, ale dziś nad ranem straciłem umiejętność układania kunsztownych peror...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Sadziles, ze bycie profesorem, posiadanie pewnego statusu i prestizu, da ci szczescie.
Czy tak sie stalo? Nie, jest ci potrzebne zrozumienie.
Ogromna pomoca w identyfikacji tego, co sie dzieje, jest rozroznienie pomiedzy "ja" i "mnie". Pozwole sobie
przytoczyc przyklad. Przychodzi do mnie mlody ksiadz, jest uroczy i utalentowany. Ale w jakis dziwny sposob
zbzikowany. Byl postrachem otoczenia. Zdarzaly mu sie nawet pobicia. Sprawa otarla sie o policje. Do
czegokolwiek sie zabieral, na przyklad do zarzadzania gruntami rolnymi lub szkola, zawsze po pewnym czasie
pojawialy sie problemy. Odbyl nawet trzydziestodniowe rekolekcje w miejscu, ktore my jezuici nazywamy
Tertianship, gdzie oddawal sie codziennym rozmyslaniom o cierpliwosci i milosci Jezusa wobec uposledzonych.
Wiedzialem jednak, ze to nie przyniesie efektow. Niemniej jednak powrocil do domu, a wyrazna poprawa trwala
przez okres trzech czy czterech miesiecy (ktos powiedzial, ze wiekszosc rekolekcji zaczyna sie od "W imie Ojca,
Syna i Ducha Swietego", a konczy je "jak bylo na poczatku, teraz i zawsze, i na wieki wiekow. Amen"). Po
uplywie tego okresu zaczal sie zachowywac jak dawniej. Przyszedl wiec z tym do mnie. Bylem wowczas bardzo
zajety. Mimo iz przyjechal z innego miasta w Indiach, nie moglem poswiecic mu czasu. Wystapilem wiec z
propozycja:
- Ide na wieczorny spacer, jesli chcesz, chodz ze mna, ale wiecej czasu nie moge ci poswiecic.
Poszlismy razem. Znalem go juz wczesniej, a kiedy spacerowalismy tknelo mnie dziwne przeczucie. Kiedy cos
takiego mi sie zdarza, konfrontuje to z konkretna osoba. Powiedzialem mu wiec:
- Mam jakies dziwne przeczucie, ze cos waznego ukrywasz przede mna, czy to prawda? -
Zareagowal gwaltownie. Poczul sie urazony.
- Co przez to rozumiesz? Czy sadzisz, ze udawalbym sie w tak dluga podroz i prosilbym, abys poswiecil mi
troche czasu po to, bym cos mial przed toba ukrywac?- zapytal.
- No, tak. Tylko ze cos takiego przyszlo mi do glowy, to wszystko. Pomyslalem, ze bedzie lepiej, jesli to
sprawdze i po prostu ciebie o to zapytam.
Kontynuowalismy spacer. Niedaleko miejsca, w ktorym mieszkam, jest jezioro. Pamietam te scene bardzo
dobrze. Powiedzial:
- Czy moglibysmy gdzies tu usiasc?
- W porzadku - odpowiedzialem.
- Masz racje. Cos przed toba ukrywam - powiedzial i wybuchnal placzem. - Chce powiedziec tobie cos, czego
nikomu nigdy nie mowilem od czasu, gdy wstapilem do zakonu. Moj ojciec umarl, gdy bylem maly, a matka
musiala isc na sluzbe. Jej praca polegala na sprzataniu lazienek. Czasami musiala pracowac po szesnascie godzin
na dobe, aby nas utrzymac. Tak bardzo sie tego wstydze, ze trzymam to w tajemnicy i wciaz irracjonalnie sie
mszcze.
Negatywne uczucia zostaly przeniesione na sluzbe. Nikt nie mogl pojac, dlaczego ten czarujacy mezczyzna cos
takiego robil. Jednak z chwila, gdy on to pojal, nigdy juz nie bylo z nim problemow. Nigdy. Byl uleczony.
NIE PCHAC.
Rozmyslania polaczone z nasladowaniem zewnetrznych zachowan Chrystusa nic nie daja. Nie idzie przeciez o
imitowanie Chrystusa, ale o to, by stac sie tym, czym byl Chrystus. Jest to kwestia stania sie Chrystusem,
uzyskania swiadomosci, zrozumienia tego, co dzieje sie wewnatrz ciebie. Wszystkie inne metody majace sluzyc
zmianie siebie mozna porownac do pchania samochodu. Przypuscmy, ze musisz udac sie w podroz do odleglego
miasta. W drodze psuje ci sie samochod. No tak, fatalnie. Samochod jest zepsuty, a wiec zakasujemy rekawy i
zaczynamy pchac nasz samochod. Pchamy i pchamy... az do odleglego miasta.
- Uff - mowimy - dobrnelismy.
A nastepnie pchamy samochod droga do nastepnego miasta! Powiecie:
- A jednak w koncu dotarlismy. -
Ale czy to ma byc zycie? Wiecie czego wam potrzeba? Eksperta, mechanika, ktory podniesie aske i wymieni
swiece. Przekreci klucz w stacyjce i samochod pojedzie. Potrzebny jest specjalista - potrzebne jest zrozumienie,
wglad, swiadomosc. I wtedy nie bedziecie musieli pchac. Niepotrzebny wysilek! To dlatego ludzie sa tacy
zmeczeni, obezwladnieni znuzeniem. I mnie, i was nauczono niezadowolenia z siebie. I to jest psychologiczne
zrodlo zla. Jestesmy ciagle niezadowoleni, nieusatysfakcjonowani - ciagle pchamy. Pchaj, wloz w to jeszcze
wiecej wysilku i jeszcze wiecej. Ale wewnetrzny konflikt pozostanie i bardzo niewiele z niego zrozumiesz.
STAWANIE SIE PRAWDZIWYM.
Jeden z bardziej znaczacych dni przydarzyl mi sie w Indiach. Byl to naprawde wielki dzien: dzien po tym, jak