- Ależ, milady, to nie przystoi, żebyśmy zasiedli do stołu z lepszymi od siebie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- 4|106|Pros Boga o przebaczenie! Zaprawde, Bóg jest przebaczajacy, litosciwy!4|107|I nie prowadz sporu w obronie tych, którzy zdradzaja samych siebie...
- W takiej scenerii sam siebie szarpię i pożeram Dłoń gardło skręca w sznur głowa ma barwę starej krwi Kłamstwa pewien tryumfalne hymny śpiewam...
- jaki sposób w małej zbiorowości lokalnej obrotny przedsiębiorca bogaci się, inwestuje, uzależnia od siebie innych, prowadzi wystawny tryb życia, wchodzi do...
- Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie,...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- 78 mieszkający w duŜych aglomeracjach mają koło siebie księgarnie, sklepy, kafejki internetowe, telewizję kablową, duŜy wybór stacji...
- Poczucie dowartościowania siebie (ZP) Przemiana z "brzydkiego kaczątka" w boskiego "łabędzia" może nastąpić tylko wtedy, gdy zaczniesz...
- 24 Mimo obolałości wszystkich członków, nasz rycerz był ożywiony i pewny siebie; i chociaż ciało jego przed chwilą domagało się podniesienia z...
- - Katerine Alruddin uciekła ubiegłej nocy - niemalże wypluła z siebie Tialin, a Verin nie potrafiła powstrzymać głośnego westchnienia...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Co by powiedziała pani matka i moja babcia? Tak nie można.
- Rois - cierpliwie tłumaczyła Fortune - to nie jest Anglia, Szkocja czy Irlandia, a Kaprys Fortuny z pewnością nie jest zamkiem ani wspaniałym dworem, chociaż kiedyś jeszcze nim będzie. To jest Mary Land. Mogę się założyć, że przez te wszystkie miesiące mój mąż nie zasiadał sam do posiłków, otoczony splendorem. Jadł z Kevinem i z każdym, kto usiadł za stołem. - Spojrzała na Kierana, który kiwnął głową. - No widzisz. Skończ więc z tymi głupstwami, Rois. Za jakiś czas będę miała elegancką jadalnię, ale na razie jest to pomieszczenie do wszystkiego. Pani Hawkins przygotowała dużego indyka, którego podała ze słodkimi ziemniakami upieczonymi w popiele, zielonym groszkiem, świeżym chlebem, masłem i serem. Potem był deser z suszonych jabłek i miodu. Fortune poleciła, żeby otworzyć beczułkę piwa, którą przywiozła ze sobą. Czterej służący, siedzący na końcu prostego stołu, podziękowali jej. Od dawna nie mieli w ustach dobrego angielskiego piwa. Obie mamy odkrawały drobne kawałeczki mięsa i karmiły nimi dzieci. Aine i Brendan mieli już po kilka ząbków i chętnie z nich korzystali. Dolly okazała się niezwykle pomocna, zabawiając maluchy, żeby jej pani i Rois też mogły się pożywić. Comfort Rogers nie usiadła do stołu, bo pani Hawkins zatrudniła ją do podawania posiłku.
- Kiedy będę mogła coś zjeść? Jak skończą jeść, nic nie zostanie - marudziła Comfort.
- Jeśli nie będzie indyka, możesz zjeść rozgotowane żyto. Na pewno się tym solidnie najesz - pogodnie zauważyła pani Hawkins. Po skończonym posiłku czterej służący udali się do siebie do stajni. Kevin wziął na ręce na wpół śpiącego Brendana, objął ramieniem Rois i razem ruszyli w stronę swojego domku.
- Położę panienkę spać, milady. Już zasypia - powiedziała Dolly.
- Dziękuję - rzekła Fortune. Kieran wyciągnął rękę i ujął jej dłoń.
- Chodź - powiedział. - Chcę ci wszystko pokazać jeszcze przed zachodem słońca. Gdy wyszli na zewnątrz, Fortune zobaczyła, że dom stoi na niewielkiej skale nad zatoką. Widziała łąki z pasącymi się końmi i przynajmniej dwa pola, na których coś rosło. Jak na początek lata, powietrze było bardzo łagodne. Zauważyła też, że było o wiele cieplej niż w Anglii.
- Mam tyle pytań - powiedziała. - Co uprawiamy na tamtych polach?
- Tytoń - odpowiedział. - To doskonała roślina, która przyniesie nam pieniądze. A poza tym sami będziemy potrzebować tytoniu, bo Mary's Land nie jest jeszcze zbyt cywilizowanym miejscem, jakim kiedyś się stanie. Konie, które hodujemy nie pociągną wozu, raczej dosiądzie ich jakiś dżentelmen czy dama. Może powinniśmy sprzedać parę wierzchowców w Wirginii, ale jeszcze nie teraz.
- Czy produkujemy jakąś żywność? - spytała go.
- Owszem, tak nakazuje prawo Mary's Land. Indianie nauczyli nas uprawiać jeszcze trzy rośliny, które nazywają fasolą, dynią i kabaczkiem. Sprawdziliśmy już, że nasze nasiona kiełkują w tutejszej ziemi. Zielony groszek, marchew, buraki. Uprawiamy też tutejsze słodkie ziemniaki. To urodzajna ziemia.
- Dom, który kiedyś zbudujemy z cegieł, musi stać frontem do zatoki - powiedziała Fortune. - Taki piękny widok. Nigdy jeszcze nie widziałam nic równie pięknego. - Odwróciła się i spojrzała na niego. - Dziękuję ci za nasz dom, Kieranie.
- Tak bardzo mi ciebie brakowało. Ileż to nocy leżałem, nie śpiąc, tęskniąc za tobą, Fortune, zastanawiając się, czy to miejsce spodoba ci się tak samo, jak mnie. Czy możesz być szczęśliwa w Mary's Land, tak daleko od swoich bliskich? - rzekł cicho, palcami delikatnie dotykając jej twarzy.
- Ty jesteś mi najbliższy - oświadczyła. - Ty i Aine, i inne dzieci, które będziemy mieli. To prawda, będzie mi brakowało rodziny, ale zniosę to, jeśli tylko my będziemy razem. Czuję też, że należę do tego miejsca, tak jak ty. Poczułam to, gdy płynęliśmy przez zatokę w stronę St. Mary's Town. Czułam to głęboko w sercu. Ta ziemia wzywała nas, Kieranie. Za ich plecami zachodziło słońce, a kiedy, trzymając się za ręce, wracali do domu, na niebie nad nimi pojawiły się pierwsze gwiazdy.
- Wezmę kąpiel - zakomunikowała Fortune. - Gdzieś pomiędzy moimi rzeczami jest duża dębowa balia. Każ ludziom ją znaleźć i napełnić wodą. Mogą ją postawić w naszej sypialni. Pójdę do pani Hawkins, żeby zagotowała wodę. Nie kąpałam się od sześciu tygodni, Kieranie, i moja skóra jest aż sztywna od soli. Muszę wziąć kąpiel. A potem... - uśmiechnęła się do niego uwodzicielsko i znacząco - ... będziemy musieli się na nowo poznać, mój panie. Uśmiechnął się radośnie.
- Dopilnuję, żeby balia się znalazła, madam. Mogę nawet dołączyć do ciebie albo pełnić rolę służącej. Fortune roześmiała się wesoło. Zaczynała mieć wrażenie, że nigdy się nie rozstawali i w jego oczach widziała, że czuł to samo.
Odnaleziono balię i ustawiono ją w sypialni. Potem wlano do niej wiele wiader wody. W końcu zostali sami. Na kominku w rogu pokoju tlił się ogień, bowiem wieczorem powietrze się ochłodziło. Okna były zasłonięte. Płomienie świec migotały. Kieran ukląkł przed żoną, która przysiadła na brzegu łóżka. Ściągnął jej buty, potem zrolował jej pończochy, nie zapominając wcześniej zsunąć podwiązek. Fortune wstała i odwróciła się do niego plecami. Rozsznurował stanik jej sukni, a w tym czasie ona rozpięła spódnicę. Stanik i spódnica zostały starannie ułożone na krześle.
Fortune, w samej bieliźnie, stanęła twarzą w twarz z mężem. Zręcznie pozbyła się halek. Podniosła do góry ręce, zebrała płomiennorude włosy i upięła je na czubku głowy. W trakcie tej czynności widział zarys jej piersi i poczuł przypływ pożądania. Wyciągnął rękę i z premedytacją zaczął rozwiązywać cienkie różowe wstążki, przytrzymujące razem poły giezła. W końcu rozchylił delikatny batyst koszulki i zsunął ją z ramion żony. Koszulka upadła na podłogę. Zrobił krok do tyłu i westchnął z czystej przyjemności.
- Na Boga, dziewczyno, jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką znam. - Otoczył dłońmi jej kibić i powoli podniósł ją nieco, aby móc pocałować różowe sutki.
- Muszę się wykąpać - zaprotestowała łagodnie. Zaczął lizać językiem jej ciało.