admirała Bwua’tu, Eramutha...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- * * * — Wiadomość z obozu Charon, towarzyszu admirale — zameldowaÅ‚ porucznik Fraiser i widzÄ…c gest Tourville’a, odczytaÅ‚ jej...
- Żadne z nich nie spoglądało na porucznika Ajaxa wrogo, ale admirał Harrington w ogóle rzadko tak na kogoś spoglądała, a nie na darmo nosiła...
- Odnośnie Fichtego uwyględnić należy:Biedermann, F...
- Z PolskÄ… stosunki na szczeblu ambasad...
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- nizujących poglądach na temat oczyszczenia i poznania prawdy? Istotnie, kiedy czytamy o tym, co według Pseudo- Dionizego znaczy oczyszczenie napotykamy w...
- Sary
- TGT
- - Powinieneś być głęboko wdzięczny, George, za tę szczyptę realizmu...
- You can create delegates for each operation and add them to an ordered collection, such as an array, in the order you'd like them to execute...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Prawdę mówiąc, mecenasie, sam nie wiem, dlaczego czekaliście na powrót Jedi -
zastanawiał się cicho. - Wygląda na to, że Klub Bwua’tu doskonale sobie radzi bez nas.
- Dziwię się, że jeszcze na to nie wpadłeś, Mistrzu Skywalkerze - odparł Eramuth z
poważną miną. - Potrzebujemy mięsa armatniego.
- Mięsa armatniego? - powtórzył Luke, biorąc słowa starego Bothanina prawie poważnie. -
Nie mogliście wynająć Mandalorian?
Bothanin pokręcił siwą głową.
- Mogliśmy - przyznał. - Ale nie poradzili sobie najlepiej, kiedy ostatnio szturmowali Świątynię Jedi.
- Rozumiem - powiedział Luke. - To miło, że macie większe zaufanie do Zakonu Jedi.
- Fakt. - Na twarzy Eramutha pojawił się krzywy uśmiech. No i wy pracujecie za darmo.
Luke uniósł brew, zachichotał i odwrócił się ponownie w stronę żołnierzy. Wiedział, tak samo jak Eramuth, że zdecydowana większość ofiar w zbliżających się walkach będzie się rekrutować właśnie spośród nich i że admirał uprzedził ich o niebezpieczeństwie. To, że tak wielu odpowiedziało na jego wezwanie do obalenia przywódczyni Galaktycznego Sojuszu - co w gruncie rzeczy wydawało się zdradą stanu - było świadectwem wiary żołnierzy w honor i zdolności ukochanego admirała.
- ...wykorzystać pułapkę Roki Kem przeciwko niej - tłumaczył dalej Bwua’tu. Zatrzymał się i odwrócił twarzą do swoich żołnierzy, a kąciki jego szerokich ust uniosły się w chytrym uśmieszku. - Przypuścimy równoczesny atak na Świątynię w trzydziestu różnych punktach, aby zmusić Kem do przerzucenia przeważającej części swoich sił na obrzeża Świątyni.
Bwua’tu zawiesił głos i wyciągnął swoją nową sztuczną rękę w kierunku Luke’a.
- Wielki Mistrz Skywalker przekaże wam instrukcje co do dalszej części operacji.
Luke włączył mikrofon na swoim kołnierzu i stanął obok admirała.
- Przede wszystkim chcę wam podziękować za chęć udziału w tej misji. Jak wyjaśnił
admirał Bwua’tu, nie chodzi jedynie o wyzwolenie Świątyni Jedi. Zapomniane Plemię Sithów
przeniknęło na wszystkie poziomy rządu Galaktycznego Sojuszu, a nasze dzisiejsze zwycięstwo zapobiegnie realizacji ich celu, jakim jest władza nad całą galaktyką.
W hangarze rozległo się ciche szuranie butów żołnierzy, przestępujących z nogi na nogę, a Luke zdał sobie sprawę, że zadania, w których ważą się losy galaktyki, to dla nich nie pierwszyzna.
Wziął głęboki oddech i mówił dalej:
- Waszym celem jest wyciągnięcie sił Sithów poza wewnętrzne mury Świątyni. Ja wtedy
będę mógł od środka wyłączyć pole ochronne Świątyni i otworzyć drzwi pancerne. Admirał
Bwua’tu liczy, że kiedy to nastąpi, Sithowie się nie cofną, tylko będą walczyć dalej. Zakładając, że on ma rację, Jedi przeprowadzą serię ataków ze środka Świątyni, wypierając wroga na zewnątrz, gdzie będzie wystawiony na ostrzał z ciężkiej broni waszych okrętów desantowych.
Luke wyczuł przypływ niepewności w umysłach weteranów i ruchem dłoni poprosił o
cierpliwość, uprzedzając ich pytania.
- Jeśli przewidywania admirała się nie potwierdzą...
- Potwierdzą się - wtrącił Bwua’tu, wywołując tym salwę dobrodusznego śmiechu. -
Możecie być spokojni.
Luke uśmiechnął się i wzruszył ramionami.
- Oczywiście admirał ma rację - zgodził się. - Ale jeśli Sithowie jednak się wycofają, dopilnujcie, żeby wasz łącznik Jedi skontaktował się z Mistrzem przed przystąpieniem do ataku.
Niezależnie od tego, czy wypchniemy Sithów ze Świątyni, czy wepchniemy ich do środka, naszym celem jest przyparcie ich do muru.
Luke zilustrował to, uderzając pięścią o otwartą dłoń. Wyczuł kolejne pytanie, kiełkujące w stojącej nieopodal durosjańskiej oficer. Wskazał na nią, zanim jeszcze zdążyła poprosić o głos.
- Tak, sierżancie?
Durosjanka wytrzeszczyła zdziwione oczy, uśmiechnęła się i zapytała:
- Jest pan pewien, że uda wam się wyłączyć pole ochronne i otworzyć te drzwi?
- Nie tak pewien, jak bym chciał - przyznał Luke. - Ale jeśli pierwsza próba się nie
powiedzie, będziemy próbować dalej.
- Jak długo?
Luke sposępniał.
- Tak długo, jak damy radę - oświadczył. - A jak już nie będziemy mogli, planujemy atak z użyciem baradium.
- Kiedy już odwołam szturm na Świątynię, oczywiście - wyjaśnił Bwua’tu. - Jeśli wydam rozkaz do odwrotu, nie traćcie ani chwili. Nie chcemy dać wrogowi czasu na ucieczkę, więc kiedy usłyszycie moje słowa, pociski będą już w drodze.
W hangarze rozległo się stukanie tysięcy obcasów, a Bwua’tu pokiwał z zadowoleniem
głową.
- Bardzo dobrze. - Admirał odwrócił się teraz do Luke’a i powiedział: - Myślę, że możemy zacząć wyznaczać łączników.
Luke skinął głową i zwrócił się w stronę ściany hangaru, gdzie piętnastu Jedi stało na baczność w jednym rzędzie. Skinął na pierwszego Rycerza Jedi w szeregu, młodego bratanka admirała Bwua’tu, Yantahara, po czym odwrócił się ponownie w kierunku żołnierzy.
- Wasi dowódcy otrzymali już instrukcje na ten temat, ale wszyscy powinniście wiedzieć, że każdemu batalionowi w walce będzie towarzyszyć Rycerz Jedi - oznajmił Luke. - Będą oni pełnić ściśle doradczą rolę, ale zachęcam was, żebyście zwracali uwagę na ich rady. Pole bitwy będzie nasycone Mocą, a oni potrafią wyczuć wiele rzeczy dla was niedostrzegalnych, jak choćby rozmieszczenie oddziałów szturmowych Zakonu Jedi.