- A więc to wyklucza Digby’ego Setona...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- 08 Przynocie wic owoc godny nawrcenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bg moe wywie synw Abrahamowi...
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- Zdarzyo si wic, i jednego razu zaszed do wityni gagatek z tych rodu, dziki ktrym rzecz posza w mowie, e warszawiak w pracy, a wilk u puga, to jednaka przysuga...
- Tak więc nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie ukształtowały się raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- Rwnoczenie kocha ono rodzica-rywala spostrzegajc go jako osob wszechpotn i wszech-wiedzc, a wic rwnie o skrytych pragnieniach dziecka...
- – I kto o to pyta, taki ostrożny urzędas, jak ty? Nikogo nie napotkaliśmy, więc z nikim nie walczyliśmy – odparł sztywno rycerz...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
- Być ojcem więc, to może także stawiać wymagania, podprowadzać pod zadania coraz trudniejsze, ale jednocześnie umożliwiać ich realizację przez stałą...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
A inni?
- Mieliśmy czas jedynie na wstępne rozpoznanie. Dziś wysłucham ich zeznań, ale wygląda na to, że coś w rodzaju alibi mają wszyscy. To znaczy, oprócz panny Dalgliesh. Nic dziwnego w przypadku osoby, która mieszka sama.
Równy, monotonny głos nie zmienił się, posępne oczy nadal patrzyły na morze. Jednak Dalgliesha to nie zwiodło; a więc stąd to pilne wezwanie do Seton House, stąd niezwykły wybuch szczerości inspektora! Rozumiał punkt widzenia Recklessa. Oto starzejąca się, niezamężna kobieta prowadzi samotny żywot w odosobnionym miejscu. Nie ma alibi ani na czas śmierci, ani na środę, gdy ciało zepchnięto na wodę. Ma niemal prywatny dostęp do plaży, wie, gdzie leży łódka. Ma prawie metr osiemdziesiąt wzrostu, jest silną, zręczną mieszkanką wsi, intensywnie uprawiającą spacery i przyzwyczajoną do ciemności.
Owszem, nie miała widocznego motywu. Ale od kiedy to ma znaczenie? Mimo tego, co dziś rano Dalgliesh powiedział ciotce, motyw nie był sprawą pierwszorzędnej wagi. Detektyw, który logicznie skupiał się na “gdzie”, “kiedy” i “jak”, na ogół w swoim czasie poznawał również żałosną i niewystarczającą odpowiedź na “dlaczego”. Stary szef Dalgliesha zwykł mawiać, że możliwe motywy morderstwa wyczerpują trzy K - kasa, kobiety i kłótliwość - i pozornie tak było. Ale motywy bywają tak różne i urozmaicone jak ludzkie osobowości; nie miał wątpliwości, że doświadczony w okropnościach umysł inspektora w tej chwili pracowicie przegląda inne przypadki, w których pełna irracjonalnych uraz samotność zaowocowała wreszcie przemocą i śmiercią.
Nagle Dalgliesha ogarnął gniew tak wielki, że przez chwililę poraził jego mowę, a nawet myśli; przepłynąwszy przezeń falą wręcz fizycznych mdłości, pozostawił go bladego i pełnego odrazy do samego siebie. Ów dławiący gniew powstrzymał go na szczęście od najgorszych błędów: sarkazmu, oburzenia, żałosnych oświadczeń, iż jego ciotka, rzecz jasna, mówić będzie tylko w obecności adwokata. Miała przecież jtjego. Ale, dobry Boże, cóż za urlop mu się szykował!
Zaskrzypiały koła i Sylvia Kedge, wyłoniwszy się na swym wózku z oszklonych drzwi domu, zatrzymała się obok nich. Nie odezwała się, spoglądając w skupieniu na trakt prowadzący do drogi. Ich oczy podążyły za jej wzrokiem. Mała pocztowa furgonetka, jaskrawa jak dziecięca zabawka, zataczając się pędziła ku nim przez cypel.
- Poczta - powiedziała panna Kedge.
Dalgliesh ujrzał, że jej dłonie, zaciśnięte na ramie wózka, zbielały, a ciało uniosło się nieco i zesztywniało, jakby nagle dotknięte stężeniem. Furgonetka zatrzymała się przed tarasem. W ciszy, która zapadła po zamilknięciu silnika, Dalgliesh usłyszał ciężki oddech Sylvii.
Listonosz trzasnął drzwiami samochodu i podszedł, witając się wesoło. Zaskoczony brakiem odzewu, spojrzał na ściągniętą twarz dziewczyny i nieruchome postacie obu mężczyzn, po czym podał Recklessowi pocztę - pojedynczą, szarą kopertę, zaadresowaną na maszynie.
- Taka sama jak przedtem, sir - powiedział. - Jak ta, którą dałem jej wczoraj - skinął głową w stronę Sylvii, ale nie uzyskawszy odpowiedzi wymamrotał: - Do widzenia -i wycofał się niezręcznie do samochodu.
- Zaadresowana do Maurice’a Setona, Esq. - rzekł Reck-less do Dalgliesha. - Wysłana z Ipswich albo późno w środę, albo w czwartek wcześnie rano. Stempel pocztowy z wczoraj w południe.
Delikatnie przytrzymał kopertę za rożek, jakby nie chciał na niej odcisnąć swoich palców, i otworzył ją prawym kciukiem. Wewnątrz znajdowała się pojedyncza kartka papieru, pokryta pismem maszynowym.
Reckless przeczytał głośno:
Pozbawione dłoni ciało leżało na dnie małej żaglówki, dryfującej po otwartym morzu i ledwie widocznej z wybrzeża Suffolk. Należało do mężczyzny w średnim wieku - niedużego, schludnego człowieczka w ciemnym garniturze w prążki, który okrywał jego szczupły korpus równie wytwornie po śmierci, jak za życia...
Sylvia Kedge wyciągnęła rękę.
- Proszę mi to pokazać.
Reckless zawahał się, po czym przytrzymał kartkę przed jej oczyma.
- On to napisał - wyszeptała ochryple. - On to napisał. To jego sposób pisania.
- Możliwe - odparł Reckless. - Ale nie mógł tego wysłać. Nawet jeśli ktoś wrzucił to do skrzynki w środę wieczorem, to nie mógł być on. Wtedy już nie żył.
- Ale to napisali - krzyknęła. - Poznaję to pismo, mówię panu! Nie miał rąk, a napisał to na maszynie!
Wybuchła histerycznym śmiechem, którego fale popłynęły po cyplu jak szalone echo; spłoszone stado białych mew zawirowało obłokiem nad krawędzią urwiska.
Reckless z obojętnym rozmysłem spoglądał na zesztywniałe ciało, na otwarte w krzyku usta, nie podejmując żadnej próby uspokojenia lub uciszenia dziewczyny. Znienacka i w drzwiach pojawił się Seton, pobladły pod groteskowym bandażem.
- Co, do diabła...
Nie zmieniając wyrazu twarzy Reckless spojrzał na niego i swym płaskim głosem powiedział:
- Właśnie dostaliśmy list od pańskiego brata, panie Seton. Czy to nie miłe?
XII