- A, właśnie, doktor Cester...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Należało się spodziewać, że ze wszystkich Verealów przede wszystkim don Diego uszanuje świętość tradycji, tymczasem właśnie don Diego stał się sprawcą...
- Byæ mo¿e, i¿ tu w³aœnie odkryjemy jeszcze dziedzinê naszego wynalazku, dziedzinê, w której zdobyæ siê mo¿emy jeszcze na oryginalnoœæ, naprzyk³ad [!] jako parodyœci...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- - To właśnie jest życie duchowe; wszystkie zwykłe czynności, klore się wykonuje z godziny na godzinę...
- Minąłem pokój znajdujący się obok i poczułem na sobie wzrok pedantycznej Gülizar, nerwowej Gülendam i Gülcihan, która właśnie wróciła, położywszy do...
- ottawskich, wspomni, ile czasu i pieniędzy pochłonie prześwietlenie, i zapewni pacjenta, żewykonane właśnie badanie daje niemal stuprocentowo pewne...
- nawet wtedy, kiedy została już sprasowana w kostki, i właśnie dlatego trzeba ją było Szczęście bywa czasami bardzo kapryśne...
- binka, pogrążony w myślach; właśnie doszedłem do wniosku, że druga filiżankakawy dobrze by mi zrobiła, kiedy ciszę rozdarł przeraźliwy krzyk...
- Co jeszcze świeżego dodałaby Iza? Liście malin! Właśnie tego mi trzeba! Nie ma to jak liść maliny na poranne nudności...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jak pan sądzi, czy nabawił się on choroby w ten sam sposób co doktor Zabriski?
Layne potrząsnął głową.
- Nie. Rozmawiałem z nim dość długo i dowiedziałem się, że on i Zabriski grali razem w tenisa.
Marissa skinęła głową.
- Ale czy taki kontakt może spowodować zakażenie?
- Jakieś trzy dni przedtem, nim zachorował Zabriski, Cester między setami pożyczył od niego ręcznik. Myślę, że to przesądziło o sprawie. Przeniesienie choroby zależy w dużej mierze od bezpośredniego zetknięcia z płynami ciała. Sądzę, że Zabriski jest kolejnym przypadkiem wyjściowym, podobnie jak Richter.
Marissa poczuła się jak idiotka. W sprawie Cestera tylko jedno dodatkowe pytanie dzieliło ją od wykrycia ważnego związku. Więcej nie popełni takiego błędu.
- Gdybyśmy tylko mogli się dowiedzieć, w jaki sposób wirus Ebola dostał się do szpitala - rzucił Layne.
Na oddziale pielęgniarskim pojawił się Dubchek, zmęczony, lecz starannie ogolony i jak zwykle ubrany bez zarzutu. Marissa była zaskoczona. Jeżeli wyszedł o piątej, to ledwie mógł zdążyć wziąć prysznic i przebrać się, nie ma natomiast mowy choćby o chwili snu.
Zanim Dubchek zdążył nawiązać rozmowę z Laynem, Marissa szybko powiadomiła ich obu, że Zabriski brał udział w tej samej konferencji w San Diego, w której uczestniczył Richter, oraz że obaj mieszkali w tym czasie w jednym hotelu.
- To bez znaczenia - odparł Dubchek stanowczo. - Konferencja odbyła się ponad sześć tygodni temu. To zbyt dawno.
- Ale wydaje się, że to jedyny wspólny punkt w obu tych przypadkach - broniła się Marissa. - Sądzę, że powinniśmy podążyć tym tropem.
- Bardzo proszę, jak pani uważa - stwierdził Dubchek. - Tymczasem chciałbym, żeby zeszła pani na oddział patologii i dopilnowała, aby zachowano wszelkie środki ostrożności, kiedy będą robić sekcję zwłok Zabriskiego. I proszę im powiedzieć, że chcemy zamrożone próbki wątroby, serca, mózgu i śledziony w celu izolacji wirusa.
- A nerka? - wtrącił Layne.
- Nerkę też - zakończył Dubchek.
Marissa odchodziła z uczuciem, że traktuje się ją jak gońca na posyłki. Zastanawiała się, czy kiedykolwiek odzyska szacunek Dubcheka, a potem, przypomniawszy sobie w jakich okolicznościach go straciła, jej przygnębienie zamieniło się w płomienny gniew.
Na oddziale patologii, gdzie o tej porze panował duży ruch, skierowano ją do sali sekcji zwłok. Spodziewała się znaleźć tam doktora Randa. Mając żywo w pamięci jego arogancki i napuszony styl bycia, bynajmniej nie spieszyła się na to spotkanie.
Sale przeznaczone do sekcji zwłok wyłożone były białymi kafelkami i błyszczącą, nierdzewną stalą. Zapach formaliny unoszący się w powietrzu sprawił, że do oczu Marissy napłynęły łzy. Ktoś powiedział jej, że Zabriski leży w sali numer trzy.
- Jeśli chce pani być obecna przy zabiegu, musi pani włożyć ubranie ochronne. To niezbyt czyste zajęcie.
Marissa przyjęła to zalecenie z wdzięcznością, ze względu na to, jak bardzo bała się Eboli. Kiedy weszła na salę, Rand właśnie miał rozpocząć sekcję. Spojrzał na nią znad stołu zasłanego przerażającymi narzędziami. Ciało doktora Zabriskiego było zamknięte w przezroczystym, plastykowym worku, na górze miało kolor ziemistej bieli, na dole zaś sinoszkarłatny.
- Czołem! - pogodnym głosem powitała Marissa Randa. Przyszło jej bowiem na myśl, że może udawać wesołość.
Wobec braku odpowiedzi, przekazała polecenia CKE patologowi, który zgodził się dostarczyć próbki. Poza tym zaleciła użycie gogli.
- Spora liczba zachorowań, zarówno tu, jak i w Los Angeles, spowodowana była zarażeniem przez błonę spojówki - wyjaśniła.
Doktor Rand mruknął coś pod nosem i wyszedł. Wrócił po chwili, niosąc parę plastykowych gogli. Bez słowa wręczył je Marissie.
- Jeszcze jedno - dodała dziewczyna. - CKE nie zaleca użycia pił elektrycznych przy tego rodzaju przypadkach, gdyż w wyniku ich działania osadza się aerozol.