– Piękna i Bestia – skomentowałem, ale mój głos był słaby...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- — ZostaÅ„! — dobiegÅ‚ go dziwnie normalny gÅ‚os Trzeciego...
- – Nie zÅ‚apiÄ… nas, moja piÄ™kna – odpowiedziaÅ‚ Gabriel z udawanÄ… brytyjskÄ… powagÄ…...
- Zdławiony głos uwiązł mu w gardle; machnął rękoma w powietrzu i uderzył plecami o podłogę mostku całkowicie tracąc oddech...
- powietrzu pochodnie...
- Ten bohaterski duch męstwa i wytrzymałości, który zatarł publiczne i prywatne nieporozumienia w całej flocie, jest wielkim legatem lorda Nelsona, potrój nie...
- Ważnymi tematami są: zadowolenie z pracy, stres, motywacja, przywództwo, dynamika grupowa, polityka organizacyjna, konflikt międzyludzki oraz struktura i...
- — Nie podoba mi siÄ™ — jÄ™knÄ…Å‚ Moonglum...
- - sprawca, aby móc popełnić czyn, musi mieć upoważnienie do obsługi urządzeń przetwarzania danych w przedsiębiorstwie;- środki zabezpieczające mają sens tylko...
- 1
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Podniosła wzrok, uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę. Pies otworzył jedno oko, a po chwili opuścił powiekę.
– Całe popołudnie na zakupach? – zapytałem, zdejmując marynarkę. Próbowałem kilka razy dzwonić.
– Uh-hm – mruknęła. Miałam masę spraw... O co chodzi, Alex?
Powiedziałem jej o zwłokach Katariny przy Shoreline Drive.
– Och, nie! – uniosła się na łokciach. Pies ocknął się, ale pozostał w pozycji leżącej. – Byłeś tak blisko sprawcy.
Usiadłem. Ścisnęła moją rękę. Opowiedziałem jej o tym, co znalazłem i czego się dowiedziałem od Berta Harrisona i Condona Bancrofta. Słuchała przyłożywszy palce do ust.
– Ktokolwiek za tym stoi, jest bezlitosny – stwierdziłem – chcę, żebyś się czasowo gdzieś przeprowadziła.
Usiadła na kanapie.
– Co?
– Tylko na trochę. Nie jesteś przy mnie bezpieczna.
– Przeprowadziliśmy się i jesteśmy bezpieczni. Skąd ktoś może wiedzie, że tu mieszkamy?
Myśląc o światłach stopu, powiedziałem.
– Jestem pewien, że nikt nie wie. Ale chcę po prostu być ostrożny. Rozmawiałem z Milo. Możesz przenieść się do jego mieszkania. Tylko do czasu, kiedy wszystko się uspokoi.
– To nie jest konieczne, Alex.
Pies był już kompletnie rozbudzony i rzucał wzrokiem od Robin do mnie. W jego oczach dostrzegłem zmieszanie i strach dziecka obserwującego, jak rodzice się kłócą.
– Tylko chwilowo – powtórzyłem.
– Chwilowo? Jeżeli ta osoba zrobiła to co uważasz, że zrobiła, to potrafi czekać latami! Więc o jakim okresie tu mówimy?
Nie umiałem odpowiedzieć.
– Nie. Nie ma mowy, Alex. Nie zostawię cię. Do diabła z nim – nie może nam tego robić.
– Robin, ona była w ciąży. Widziałem, co zrobił jej.
– Nie – odparła z oczami pełnymi łez – proszę. Nie chcę tego słuchać.
– Okay – rzekłem.
– Nachyliła się i chwyciła obiema rękami moje ramiona. Przyciągnęła mnie i trzymała kurczowo. Jej policzek przywarł do mojego. Oddech Robin wpływał mi do ucha. Był szybki i gorący.
– Już dobrze – próbowałem ją uspokoić – poradzimy sobie.
Ścisnęła mnie mocniej.
– Och, Alex. Przenieśmy się na inną planetę.
Pies zeskoczył z kanapy na podłogę i gapił się na nas. Z jego nozdrzy dochodziły świszczące odgłosy. Oczy miał przejrzyste i żywe, prawie ludzkie.
– Hej, Spike – zawołałem. – Dobry był?
– Najlepszy.
Uczucie w jej głosie sprawiło, że uniósł czujnie uszy. Podreptał do rogu kanapy i złożył łapy na kolanie Robin. Pogłaskała go po łbie. Podniósł pysk i uraczył jej dłoń przeciągłym liźnięciem.
– Mogłabyś zabrać go ze sobą – zasugerowałem. – Miałabyś wtedy permanentnie męskie towarzystwo.
– Zapomnij o tym, Alex – wbiła paznokcie w moje plecy – zresztą pewnie i tak nie będziemy go długo mieć. Dostałam dzisiaj rano telefon od grupy pod nazwą Sekcja Ratownicza Francuskich Buldogów. Rozmawiałam z szalenie miłą panią z Burbank. Napisałeś do narodowego klubu, a oni przekazali list jej. Apeluje o trochę cierpliwości. Mówi, że to tylko kwestia czasu, zanim ktoś się po niego zgłosi, ponieważ te zwierzaki nie bywają celowo porzucane.
– Do tej pory nikt nie zgłosił jego zniknięcia?
– Nie, ale nie podniecaj się zbytnio. Ta kobieta posiada całkiem niezłą sieć komunikacyjną. Była prawie pewna, że znajdzie jego właściciela. Zaoferowała się, że przyjedzie i zabierze psa, ale odpowiedziałam, że możemy się nim na razie opiekować.
Buldog spoglądał na mnie oczekująco. Położyłem rękę na jego głowie. Wydał niski, usatysfakcjonowany pomruk.
– Teraz wiem, jak czują się rodzice – wyznała Robin. Chwyciła i pocałowała miękki podbródek zwierzęcia. Szorty uniosły się i odsłoniły jej uda. Obciągnęła materiał. – Jadłeś już kolację?
– Nie.
– Kupiłam trochę smacznych rzeczy – chilli, enchiladas, nawet paczkę Corony, jeżeli chcielibyśmy urządzić sobie zwierzęce przyjątko. Jest trochę późno, żeby zaczynać ucztę, ale mogę szybko coś przygotować, jeżeli jesteś głodny.
– Nie kłopocz się. Zrobię sobie kanapkę.
– Nie, ja ci zrobię, Alex. Muszę się czymś zająć. Potem możemy położyć się do łóżka, porozwiązywać krzyżówki, obejrzeć jakiś sprośny film w telewizji i kto wie co jeszcze.
– Kto wie? – zapytałem przyciągając ją gwałtownie.