że w tle nagrania, na którym Erin jest bita, słychać odgłos ciężkiej maszyny...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Zdarzyo si wic, i jednego razu zaszed do wityni gagatek z tych rodu, dziki ktrym rzecz posza w mowie, e warszawiak w pracy, a wilk u puga, to jednaka przysuga...
- Z drugiej strony ciekawym przykadem rnorodnoci motywacji, ktrymi kieroway si stare" i nowe" siy polityczne w ustalaniu ordynacji moe by ordynacja...
- W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi; do tych prastarych drzwi z nabijanego ćwiekami dębu za którymi rozciągała się jedynie otchłań białych chmur...
- odpowiednich warunkw do zapewnienia "wolnej gospodarki", poza tym pastwo nie powinno ingerowa w spoeczno-ekonomiczneprocesy, ktrymi sterowa powinny siy...
- Skacz, dziecko, skacz! Od kiedy moja córka Zara umiała już bez pomocy stanąć na stole, na którym zmieniano jej pieluszki, bawię się z nią w...
- Alezji podobna jest nieco do góry Gergowii z tego, że się kończy obszernym płaskowzgórzemszczytowym, na którym wznosi się oppidum; jest jednak od Gergowii...
- Mattinao powiódł towarzysza przez gaik, w którym pasożytne rośliny zwrotnikowe wiły się koło gałęzi drzew owocowych, ścieżką idącą wzdłuż...
- – Harvard Mansul – odparł mężczyzna głosem, w którym wciąż pobrzmiewało oszołomienie...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Odgłos, o którym Erin nie wspomniała, gdy zapytał ją, co pamięta z miejsca, w którym ją przetrzymywano.
Poszłam na tył posiadłości, zarośnięty młodymi drzewami i pędami dzikich bambusów, które oplatały wijące się pnącza. Koniec ogrodu był istną dżunglą, która - gdyby jej pozwolić - w końcu pochłonęłaby jego cywilizowaną część wraz z domem.
Głuchy odgłos pracy maszyny stał się wyraźniejszy. Słyszałam też silnik ciężarówki i ostrzegawczy dźwięk nawracającego samochodu.
Próbując przedrzeć się wzrokiem przez zarośla i dojrzeć posiadłość za płotem, prawie ją przeoczyłam. Ginęła pośród splątanej zieleni niczym ruiny starożytnej budowli. Szara, rdzewiejąca, niegdyś element obcy, z biegiem lat stała się organiczną częścią krajobrazu. Przyczepa. Kiedyś mogła być biurem szefa budowy. W tylnej ścianie miała jedno okno, od środka pokryte warstwą brudu. Ktoś palcem napisał na nim jedno słowo: POMOCY.
LI
Życie może się zmienić w ciągu jednego uderzenia serca.
Prawie ją przegapiłam. Jedno uderzenie serca dzieliło mnie od tego, by odwrócić się i odejść. Ale oto stał przede mną prawdziwy powód, dla którego Paris Montgomery zdecydowała się mieszkać w tym gównianym domu, daleko od terenów pokazowych. Sądziłam, że przyjechała aż tu, by uniknąć wścibskich spojrzeń niepowołanych oczu - i miałam rację. Ale romans z Treyem Hughesem nie był jedyną rzeczą, którą chciała ukryć.
Przyczepa zapadła się w poszycie i przypominała obraz ze złego snu. Jej widok przywołał wspomnienia, których wolałabym nie mieć.
Adrenalina krąży w moich żyłach jak paliwo rakietowe. Serce uderza jak tłok. Jestem gotowa do startu.
Wyciągnęłam pistolet i posuwałam się wzdłuż przyczepy, blisko ściany. Dopiero gdy dotarłam do jej szczytu, dostrzegłam wydeptaną ścieżkę prowadzącą
387
do przerdzewiałych schodków wiszących z tyłu przyczepy.
Choć słońce od godziny już tu nie dochodziło i w zasadzie było chłodno, czułam, że oblewa mnie pot. Wydawało mi się, że słyszę własny oddech.
Mam czekać, stać w miejscu i się nie ruszać - ale wiem, że to zia decyzja... Tracić cenny czas... Ta sprawa jest moja. Wiem, co robię.
Czułam tę samą, dobrze znaną pewność. Moja sprawa. Moje odkrycie. Lecz także wahanie. Obawę. Strach. Gdy ostatnim razem podejmowałam podobną decyzję, okazała się zła. Śmiertelnie zła.
Oparłam się o ścianę przyczepy. Czekałam, aż moje serce przestanie bić tak szybko, starałam się uspokoić gnające myśli i stłumić uczucia, które miały więcej wspólnego z dawnym wstrząsem niż z chwilą obecną.
Paris wynajęła dom wiele miesięcy temu, pomyślałam. Jeśli wybrała to miejsce ze względu na odosobnienie i przyczepę w ogrodzie, to plan porwania powstał w jej głowie jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Zastanawiałam się, czy w takim razie Erin została przyjęta do, pracy jako stajenna, czy raczej jako potencjalna ofiara.
Trzęsłam się, lewą ręką wyciągając telefon. Wystukałam numer pagera Landry’ego i zostawiłam swój numer z dziewięćset jedenaście na końcu. Następnie zadzwoniłam do niego na komórkę i nagrałam wiadomość, w której podałam adres Paris i poprosiłam, by przyjechał tak szybko, jak może.
A teraz co, pomyślałam, wkładając telefon do kieszeni. Czekać, aż Paris wróci do domu i zastanie mnie na swoim podwórku? Pozwolić okazji przeminąć wraz z dniem, w oczekiwaniu na Landry’ego?
To moja sprawa. Wiem, co robię.
Wiedziałam, co powiedziałby Landry. Kazałby mi na siebie czekać. Pójść do samochodu i czekać tam jak grzeczna dziewczynka.
Nigdy nie byłam grzeczną dziewczynką.
Ta sprawa jest moja. Wiem, co robię...
Kiedy ostatni raz tak pomyślałam, bardzo się pomyliłam.
Teraz chciałam mieć rację.
Powoli weszłam po metalowych schodkach, które z biegiem lat zagłębiły się w piaszczystą glebę i odpadły od ściany, tak, że między nimi a przyczepą powstała
388
wąska szczelina. Stanęłam obok drzwi, zapukałam i krzyknęłam: „Policja!”.
Nic się nie stało. Żadnego ruchu wewnątrz przyczepy. Żaden wystrzał nie przeszył drzwi.
Przyszło mi do głowy, że w środku może siedzieć Van Zandt, ukrywający się w oczekiwaniu na samolot do Brukseli. Może to on był wspólnikiem Paris Montgomery, pomagał jej pozbyć się Jade’a i zająć miejsce u boku Treya Hughesa, a przy okazji zaspokajał swą żądzę dominowania nad młodymi dziewczynami. Może okup miał być jego zapłatą za pomoc w doprowadzeniu Jade’a do ruiny.
A jaka była rola Erin w tej grze? Nie byłam pewna - po tym, co Landry powiedział mi o kasetach, na których widać, jak jest bita i gwałcona. Taśma z porwania, którą obejrzałam dziesiątki razy, kazała mi wątpić, że Erin naprawdę była w tym wszystkim ofiarą. A może Paris wciągnęła ją w swój plan, oferując możliwość ukarania rodziców? A gdy plan wszedł w stadium realizacji, oddała ją w szpony Van Zandía. Ta myśl przyprawiła mnie o mdłości.
Stojąc z boku, wstrzymałam oddech i lewą ręką uchyliłam drzwi.