,-——
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – W kaĹĽdym razie ĹĽÄ…damy widzenia z lordem Vetinari – wtrÄ…ciĹ‚ Boggis...
- ‼Królewską Eksploatacją Połowów Pereł z Ellebubu”, stanowią jego wyłączną własność prywatną i że wstęp do nich jest surowo wzbroniony...
- equations in two unknowns, represented by the 6-by-2 matrix...
- xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxc
- Carycyn
- kura był pijak albo wariat, a nade wszystko człowiek obcego pochodzenia...
- A jak się to wszystko składało na uwiecznienie monopolu jednej klasy i zdławienie w zarodku każdej innej! Tak silnie wierzono w powagę rodu, że nawet synowie...
- mieć jakieś powody...
- Art
- - Czy Darwin stał się niebezpieczny?- Tak, i nie bez powodu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
¦& .i..; ^t-wmt. nieznajomy przybyszu? — zapytała
k: __ _ ^^-
— Chcę.^^^^csafe aaj| żoną — odparł czule Kepang. — Będę cię serdecznie lootfn? «3l prflffff/ ze mną i zamieszkasz w naszej wsi.
Trzymając dziewczynę ra nctac, pownool ją mrf^t, która z dżungli prowadziła w stronę siedzib ludzkich.
— Pokocham cię na pewno, Kepangul — Księżniczka poczuła, że serce jej topnieje z tkliwości. — I mogę cię poślubić. Ale ktoś z rodu Bizanów, tak jak ja, nigdy nie będzie szczęśliwy mieszkając z ludźmi w ich wiosce. Naprawdę szczęśliwa mogę być jedynie w kamforowym lesie.
Kepang tak pokochał dziewczynę, że poszedł za nią w głąb dżungli. Nad nimi ptaki słodko śpiewały, a rośliny i pnącza zdawały się rozchylać, aby mogli przejść swobodnie.
Wreszcie doszli do wysokiego drzewa kamforowego. Miało liście błyszczące jaskrawszą zielenią niż inne drzewa w puszczy. A jego grube konary bujały wysoko ponad ziemią. Kepang zobaczył wśród nich mały drewniany domeczek.
— To będzie nasz dom — powiedziała mu księżniczka. — Tutaj będziemy bardzo szczęśliwi.
I naprawdę byli bardzo szczęśliwi przez całe siedem dni. Pod koniec tego okresu księżniczka zauważyła, że jej małżonek posmutniał.
— Czemu się smucisz, mój Kepangu? — zapytała. —¦ Może nie smakuje ci ten ryż i świeża ryba?
— Tęskno mi do mojej wsi, ukochana — odparł Kepang. — Myślę ciągle o ojcu. Jest stary i z pewnością markotno mu beze mnie. Powinienem go zawiadomić, że dobrze mi się powodzi. Ale jakże ja wrócę bez jednej grudki kamfory w koszyku?
Teraz dopiero młodzieniec pożałował, że nie pracował pilnie razem z sześcioma starszymi braćmi.
—¦ Przynieś mi swój koszyk — powiedziała Kepangowi jego żona.
Gdy postawił koszyk u jej stóp, smukłymi rękami wykonała nad nim magiczne ruchy. Zaśpiewała czarodziejską pieśń i natychmiast grad białych kryształków zaczął spadać do koszyka. Księżniczka tak długo odmawiała magiczne zaklęcia, aż koszyk wypełnił się po brzegi.
— Idź do ojca, kochany Kepangu. Powiedz mu, że ci się dobrze powodzi, ale nic poza tym. Bracia będą cię pytać, gdzie znalazłeś tę czystą kamforę. Nie wolno ci jednak zdradzić im sekretu. Nie mów też ani słowa o naszym małżeństwie, bo inaczej nigdy mnie już nie zobaczysz. I przyrzeknij, że po siedmiu dniach do mnie wrócisz.
Stary Bongsu ucieszył sig niezmiernie na widok syna. Starsi bracia zaś patrzyli z zawiścią na jego koszyk wypełniony białą kamforą. Żaden z nich nigdy nie wytopił kamfory tak białej jak kamfora Kepanga. I żaden nie uzyskał tak wysokiej ceny na targu,
Kepang mógł teraz żyć dostatnio we wsi. Ale po siedmiu dniach znowu zarzucił kobiałkę na plecy i odszedł samotnie w kamforową puszczę.
Księżniczka Bizanów powitała go radośnie i przyrządziła mnóstwo smakołyków, aby uczcić jego powrót.
Wszakże po siedmiu dniach Kepang znowu zaczął zdradzać niepokój.
— Tęskno mi do ojca i braci — powiedział. — Tęskno mi do przyjaciół z mojej wsi. O, ukochaną, pozwól, abyśmy tam razem zamieszkali!
Prosił ją i błagał, aż w końcu wróżka ustąpiła.
— Zamieszkam z tobą we wsi, ale musisz mi zbudować mały domek, gdzie będę zupełnie sama i ukryta przed oczyma ciekawskich. I nikt nie powinien dowiedzieć się o naszym domku w kamforowym drzewie. To ma być sekret. Nie wolno ci także powtarzać czarodziejskich pieśni do kamforowych drzew, jakich cię nauczyłam. Jeśli król tej krainy usłyszy czarodziejskie pieśni, jeśli dowie się, że jestem Bizanką z kamforowego drzewa — zaraz zabierze mnie do siebie. Potrafię, oczywiście, mu umknąć — ciągnęła wróżka. — Potrafię z łatwością zmienić się w szarańczę i wyfrunąć z jego pałacu. Ale potem nie mogłabym już nigdy odzyskać postaci ludzkiej.
10
- Kepang obiecał zachowywać się ostrożnie. I rzeczywiście, śpiewał czarodziejskie pieśni w dżungli tylko wtedy, kiedy w pobliżu nie było nikogo. Nikt też nie podpatrzył, w jaki sposób Kepang odnajduje drzewa obfitujące w kamforę.
Młoda para żyła szczęśliwie. Kochali się serdecznie i oboje czule dbali o swoje dzieciątko, maleńkiego synka. Był to naprawdę śliczny chłopaczek, silny jak ojciec i piękny jak matka.
Kepang nadal przynosił z dżungli kamforę o wiele ładniejszą niż ta, którą znajdowali inni zbieracze. Wkrótce wzbogacił się ogromnie i wieść o jego powodzeniu dotarła aż do uszu króla.
— Wezwano mnie do pałacu — powiedział pewnego dnia Kepang do żony. — Lęk mnie ogarnia. Co mam zrobić, jeśli król zapyta o sekret mojej czystej kamfory?
— Śmiało odpowiadaj na jego pytania, mężu. Jeśli zapyta o sekret twojej kamfory, powiedz po prostu, że węchem poznajesz dobre drzewo z dużo większej odległości niż inni. Powiedz mu, że miewasz sny, które dają ci trafne wskazówki, gdzie można znaleźć czystą kamforę. Tylko pamiętaj: nie wolno ci śpiewać królowi czarodziejskich pieśni.
Ale król właśnie te pieśni chciał usłyszeć. Nie wiadomo, kto mu doniósł, że młody zbieracz kamfory nuci w dżungli jakieś tajemnicze melodie.
— Zaśpiewasz mi kamforową pieśń albo umrzesz! — powiedział król Kepangowi.
Powiedział to bardzo surowo i rzeczywiście miał zamiar wykonać groźbę.