Z o f i a Jeżeli się Jaśnie pani czuje niedobrze, to można sprosić gości...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Tak więc nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie ukształtowały się raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- — Gdy przyjechałem, była pani na dole?— Tak...
- — Czy można ukryć całą rodzinę? — Nigdy nie była zbyt liczna...
- Bitwę można było uważać za wygraną, lecz do jej końca było daleko...
- doywotnikiem a zobowizanym takie stosunki, e nie mona wymaga odstron, eby pozostaway nadal w bezporedniej ze sob stycznoci, sd nadanie jednej z...
- do gruzów, zostawionych na drugim końcu miasta, w tamtej sali, oglądając zwisające wy- świecone sznury, ale można przypuszczać, że czuł się już wtedy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Niech książę zje tutaj obiad
albo postawmy stoliki do lombra35 przed pani sofą. Gdyby tak do mojej dyspozycji był książę
wraz z całym dworem, oj, na pewno bym się nie nudziła.
L a d y
pada na kanapę
Proszę cię, zostaw mnie w spokoju! Dam ci po jednym diamencie za każdą godzinę, kiedy
ich nie mam na karku. Po co sobie meblować pokoje taką sosjetą? Wszyscy oni to złe istoty,
godne politowania. Truchleją, gdy mi się wyrwie jakieś ludzkie, ciepłe słowo; rozdziawiają
usta i oczy, jak gdyby się nagle zjawił duch. Bezwolne marionetki na drucie, którymi kieruję
łatwiej niż swoim szydełkiem. Co począć z takimi ludźmi? Dusze ich poruszają się regular-
nie, jak ich zegarki. I cóż mi za przyjemność pytać ich o cokolwiek, kiedy już z góry wiem,
jaka będzie odpowiedź? Albo dyskutować z nimi, kiedy boją się mieć inne zdanie niż ja? Nie
chcę ich widzieć! Nie warto siąść na konia, który nawet wędzidła nie szarpnie.
idzie do okna
Z o f i a
Jaśnie pani, ale księcia to chyba nie tyczy? Najpiękniejszy mężczyzna, najgorętszy amant,
najdowcipniejszy umysł w całym księstwie!
L a d y
wraca od okna
Bo całe księstwo – to właśnie j e g o księstwo! I tylko księstwo może od biedy usprawie-
dliwić mój gust, kochana Zofio. Mówisz, że mi ludzie zazdroszczą. Głupi ludzie, powinni
mnie raczej żałować. Spośród wszystkich, co się tuczą u książęcego żłobu, najsmutniejszy los
35 l o m b r – gra w karty.
41
ma faworyta. Bo ona jedna widzi, że ten możny i bogaty pan jest w gruncie nędzarzem.
Owszem, talizmanem swej potęgi umie na każde moje skinienie wszystko wydobyć spod
ziemi, jak czarodziej zamki. Książę potrafi sprowadzić esencje obojga Indii na mój stół; po-
trafi pustynie zmienić w rajskie ogrody; potrafi źródła swego kraju wzbijać w pysznych fon-
tannach pod samo niebo; i potrafi krwawicę swych poddanych roztrwonić w jednym fajer-
werku – to prawda. Ale czy może kazać swojemu sercu, by dla gorącego szlachetnego serca
zabiło równie gorąco i szlachetnie? Czy może zmusić swój jałowy umysł, by choć raz doznał
wspaniałego wstrząsu? Zmysły moje są nasycone, ale serce głodne. I co mam począć z całym
bogactwem pięknych porywów, skoro wolno mi tylko zaspokajać żądze?
Z o f i a
patrzy na nią zdumiona
Już tyle lat służę u Jaśnie pani...
L a d y
Ale dopiero dziś poznajesz, jaka jestem? To prawda, kochana Zofio, sprzedałam księciu
swoją dobrą sławę. Ale serce zostało na wolności. I może to serce jeszcze warte uczciwego
człowieka, bo trujący czad, który wieje od naszego dworu, zdołał je zaledwie musnąć, jak
oddech lustro. Wierz mi, moja droga: już dawno zerwałabym z tym marnym księciem, gdyby
mi ambicja pozwoliła ustąpić przed inną damą tego dworu.
Z o f i a
I serce tak chętnie uległo ambicji?
L a d y
ożywiona
Może myślisz, że się nie zemściło? że nie mści się w tej chwili?... Zofio! (z powagą, kła-
dąc rękę na ramieniu Zofii) My, kobiety, mamy do wyboru tylko jedno z dwojga: albo pano-
wać, albo służyć. Lecz nawet największa rozkosz władzy jest niczym wobec rozkoszy jeszcze
wyższej: być niewolnicą człowieka, którego się kocha.
Z o f i a
Najmniej spodziewałam się usłyszeć tę prawdę z ust Jaśnie pani!
L a d y
Czy rzeczywiście, moja Zofio? Nie widziałaś, jak dziecinnie brałam się do rządzenia? Bo
przecież jestem stworzona na to, by mnie samą ktoś prowadził za rękę. Widziałaś te płoche
kaprysy, te szalone zabawy – i nie czułaś, że chciały one przekrzyczeć jeszcze bardziej szalo-
ne pragnienia mojej duszy?
Z o f i a
cofa się ze zdumieniem
Jaśnie pani!
L a d y
coraz bardziej ożywiona
Niech je nareszcie zaspokoję! Niech przyjdzie ten człowiek, o którym myślę bezustannie,
którego uwielbiam, który musi być moim, jeżeli nie mam zginąć, Zofio. (tkliwie) I niech mi